|
||||||||||
|
Dziś jest 10 marca 2010 |
| 2010-03-13 (sobota) | Zimowe Biegi Górskie (Warszawa-Falenica) | 10 km |
| 2010-03-21 (niedziela) | Silesia Eco Run (Katowice) | 15 km |
| 2010-03-28 (niedziela) | Półmaraton Warszawski (Warszawa) | 21.0975 km |
W ramach przygotowań do Biegu Rzeźnika wybraliśmy się z Anulką na imprezę o nazwie Perła Paprocan. Zawody odbywają się na pętli dookoła Jeziora Paprocany (na południe od Tychów). W 13. edycji zanotowano rekord frekwencji - 227 zawodników na różnych dystansach. My zdecydowaliśmy się na najdłuższy - maraton.
Start potraktowaliśmy treningowo i pewnie dlatego oboje jesteśmy bardzo zadowoleni z naszych wyników. Jak w każdym maratonie, zostawiliśmy na trasie trochę zdrowia, ale sześć 7-kilometrowych kółek dookoła Jeziora Paprocany w zimowej scenerii, to była prawdziwa przyjemność ;-)
Jeżeli chodzi o wyniki, to Anulka pobiła rekord trasy (która w tym roku była wyjątkowo trudna), po drodze wygrywając też półmaraton. Potem przebiegła drugi dokładnie w tym samym czasie, więc można ją sklasyfikować na dwóch pierwszych miejscach w półmaratonie ;-) Ja dobrze rozłożyłem siły, pierwsze koło pobiegłem z Anulką, a potem już tylko wyprzedzałem i ostatecznie wskoczyłem na pudło. Niebawem zamieścimy bardziej szczegółową relację z naszych zmagań na trasie.
Nasze wyniki: 2010-03-07, XIII Perła Paprocan (Tychy), dystans: 42.195 km
| 3. | Robert Celiński | 03:08:57 |
| 7. (K-1) | Anna Świerczek | 03:20:50 |
Ukończyło osób: 28
Podobnie jak dwa tygodnie temu tak i w ostatni weekend spora grupa Byledobieców zaliczyła dublet Kabaty-Targówek. Pogoda nie odpuszcza i w obu startach przyszło nam biegać w zimowej scenerii. Z uwagi na przełajowy charakter obu tras należy jednak cieszyć się, że chwycił lekki mróz, co pozwalało na dość szybkie bieganie pod warunkiem posiadania odpowiedniego obuwia. Tylko w kolcach było możliwe utrzymywanie odpowiednich prędkości na oblodzonych fragmentach. Biorąc pod uwagę srogą zimę nie ma co narzekać, wszystkie edycje ekomaratonu odbyły się w przepięknej słonecznej pogodzie (tylko w pierwszej edycji było troszkę za zimno, ale to również miało swoje plusy - nowe startowe doświadczenie). Organizatorzy stanęli na wysokości zadania tworząc przepiękne zawody w każdej z edycji, które wszystkim zapadną na długo w pamięci. Gladiatorzy biegania na pewno powrócą na arenę, gdy tylko będzie taka potrzeba. Kolejne biegi szykują się wiosną i latem.
Moim mottem na ten weekend, zwłaszcza na niedzielę stało się przysłowie następującej treści: "Wytrwałość jest ważną składową sukcesu. Jeśli pukasz do drzwi wystarczająco głośno i długo, na pewno kogoś obudzisz". To hasło jest jak najbardziej aktualne dla wszystkich biegaczy, a więc pukajmy ile sił w dłoni...
Po sobotnich Kabatach, gdzie udało mi się pobić życiówkę o ponad pół minuty przyszedł czas na finałowe zawody w Lasku Bródnowskim. Zwycięstwo w decydującym starciu przypieczętowało mój końcowy sukces. W ostatniej edycji udało mi się również pobić rekord życiowy na tej trasie, głównie za cenę bardzo mocnego pierwszego okrążenia. Tak naprawdę zwycięstwo w tym cyklu jest największym sukcesem w mojej sportowej karierze pomimo tego, iż biegam z większymi bądź mniejszymi przerwami już blisko 14 lat. Wyjazd do Monaco za 2 tygodnie jest spełnieniem marzeń. Postaram się pobiec jak najlepiej tylko się da, choć wiem, że ze względu na trudny profil trasy o życiówki będzie ciężko.
W niedzielnych zmaganiach klubowo znów wypadliśmy najlepiej. Szczególne gratulacje należą się Ani i Iwonce, które zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce. Ustąpiły jedynie Marzence Opowicz. Taka sama była kolejność w klasyfikacji generalnej po zsumowaniu wszystkich czterech edycji. Nasze panie pięknie prezentowały się na dekoracji z okazałymi pucharami, a trofea były wyjątkowo duże i ładne. Tak cenne przeżycia na pewno są wystarczającą motywacją do dalszej pracy: sport nawet ten amatorski jest dla ludzi twardych i o dużej wyobraźni, jeżeli oczekujemy wyników potrzeba pracy, pracy i... wytrwałości, zwłaszcza gdy sami sobie jesteśmy trenerami.
Na słowa uznania i podziękowania zasłużyli również nasi panowie: Jacek - 7 miejsce w niedzielę i bardzo dobre 8 w klasyfikacji generalnej, Adam - 24 w generalce i Tomek, który na pewno byłby w 30, jednak absencja w przedostatniej edycji sprawiła, iż zakończył rywalizację na nieco dalszej pozycji. Wielkie podziękowania dla wszystkich, dzięki wam warto startować w każdej imprezie. Tak naprawdę zawody niewiele wnoszą, jeśli nie ma atmosfery przyjaźni i wsparcia przed i po bieganiu. Kto jak kto ale nasi klubowicze opanowali to perfekcyjnie (PS. Dzięki Iwonka za doping już na okrążeniu rozgrzewkowym).
Serdeczne podziękowania dla Prezesa za start w dwóch edycjach i Ani za zwycięstwo w drugiej odsłonie. Brakowało mi was na starcie, zwłaszcza miło by było w zawodach finałowych.
Na koniec jeszcze jedna ważna maksyma: pamiętajmy, że "Zwyciężać i być zwyciężonym - to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach - to porażka". Niech te słowa J. Piłsudskiego motywują nas wszystkich biegaczy do dalszej pracy, gdyż wierzę, że jeszcze wiele zwycięstw przed nami - to wszystko jest na naszych rękach, trzeba się tylko po to schylić...
Nasze wyniki: 2010-03-07, Ekomaraton (Warszawa-Targówek), dystans: 10.5 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:35:07 |
| 8. | Jacek Świercz | 00:42:50 |
| 23. (K-2) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:46:00 |
| 31. (K-3) | Iwona Świercz | 00:49:23 |
| 35. | Tomasz Pojawa | 00:49:51 |
| 45. | Adam Leśniak | 00:52:13 |
Ukończyło osób: 82
Nasze wyniki: 2010-03-06, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Kabaty), dystans: 9.87 km
| 2. | Sylwester Kuśmierz | 00:33:59 |
| 7. | Adam Leśniak | 00:36:34 |
| 54. | Jacek Świercz | 00:43:30 |
| 124. (K-13) | Iwona Świercz | 00:48:29 |
| 130. (K-14) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:48:57 |
| 148. | Tomasz Pojawa | 00:49:24 |
Ukończyło osób: 270
Nasze wyniki: 2010-03-06, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Kabaty), dystans: 5 km
| 3. | Tomasz Lipiec | 00:17:04 |
Ukończyło osób: 95
Półmaraton Wiązowski jest stałą pozycją w kalendarzu biegowym Byledobieców. Znamy już ten tłok przy parkowaniu w wiązowskich uliczkach, biuro zawodów w szkole, silny wiatr w twarz w pierwszej części dystansu, za to wiejący w plecy przez ponad 10 km do mety. Tym razem, pogoda dopisała zawodnikom i biegliśmy przy mocno plusowej temperaturze i w pełnym słońcu.
W tych warunkach klubowy rekord w półmaratonie ustanowił Alex, wbiegając na metę w czasie 1:13:23 - wow! :-) Z bardzo dobrym wynikiem na metę wbiegł Adam.
Potem w tym samym czasie finiszowała trójka naszych zawodników, których losy na trasie potoczyły się wcześnie zupełnie inaczej. Ja zacząłem ten bieg bardzo szybko, ale po 3 kilometrach postanowiłem zaczekać na Anulkę. W międzyczasie wyprzedził mnie Wojtek, ale potem aż do półmetka jechał Byledobiecowy pociąg: ja, Anulka i Kasia. Od półmetka biegliśmy razem z Anulką, a na ostatniej prostej dogoniliśmy Wojtka. Z naszej trójki najwięcej powodów do zadowolenia ma Anulka, która zrealizowała swój plan (< 1:27) i zajęła 6. miejsce.
Za nami spokojnie przybiegła Kasia. Potem na mecie pojawiło się małżeństwo Świerczów, a dalej życiówkowe małżeństwo Pojawów - gratulacje. Półmaratońską stawkę Byledobieców zamknęła Weronika.
Jedynym naszym reprezentantem w biegu na 5 km był Marek. Na trasie złapała go kolka, ale twardo dobiegł do mety. Za parę lat na pewno przerzuci się na dłuższy dystans :-)
Nasze wyniki: 2010-02-28, Półmaraton Wiązowski (Wiązowna), dystans: 21.0975 km
| 12. | Aleksander Celiński | 01:13:23 |
| 49. | Adam Leśniak | 01:22:32 |
| 96. | Wojciech Wanat | 01:26:39 |
| 98. (K-6) | Anna Świerczek | 01:26:39 |
| 97. | Robert Celiński | 01:26:48 |
| 128. (K-7) | Katarzyna Panejko-Wanat | 01:28:33 |
| 200. | Jacek Świercz | 01:33:15 |
| 338. (K-15) | Iwona Świercz | 01:39:31 |
| 382. (K-19) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:41:08 |
| 608. | Tomasz Pojawa | 01:49:34 |
| 1005. (K-117) | Weronika Drewnik | 02:23:07 |
Ukończyło osób: 1034
Nasze wyniki: 2010-02-28, Wiązowna - 5 km (Wiązowna), dystans: 5 km
| 101. | Marek Celiński | 00:23:15 |
Ukończyło osób: 256
Dzień po bardzo ciężkim starcie w pierwszej edycji GP Warszawy pięcioro reprezentantów naszego klubu wystąpiło w trzeciej już, przedostatniej edycji Ekomaratonu. Ciężkie warunki terenowe sprawiły, iż wyniki były nieco gorsze niż w dwóch poprzednich edycjach. Szczęściem w nieszczęściu okazał się lekki mróz w noc poprzedzającą zawody, co sprawiło, iż śnieg nie zapadał się pod nogami na ubitej trasie jak miało to miejsce dzień wcześniej na Kabatach. Ale żeby nie było łatwo trasa była bardzo nierówna, konieczne było częste skracanie bądź wydłużanie kroku by ominąć powstałe w poprzednich dniach doły. Ponadto na nasłonecznionym odcinku trasy zmrożony śnieg błyskawicznie zamienił się w błoto śniegowe i nawet kolce nic tu nie pomagały, nogi rozchodziły się jak kiepskiej baletnicy. To wszystko sprawiło, że wyniki były nieco słabsze. Prawdę mówiąc po przebiegnięciu okrążenia rozgrzewkowego spodziewałem się czasów jeszcze gorszych, ale okazało się, że nie było jeszcze tak tragicznie. Prawdziwym wyzwaniem może okazać się ostatnia edycja - ja obstawiam, że będziemy biegać w błocie.
Po niedzielnym zwycięstwie zwiększyłem swoją przewagę do ponad 12 minut za drugim zawodnikiem w klasyfikacji generalnej. Rzeczywiście w ostatniej edycji wystarczy "byledobiec", choć nie ukrywam, że zwycięstwa na własnych śmieciach smakują podwójnie i w ostatniej edycji również postaram się walczyć o najwyższe podium. Byłem bardzo mile zaskoczony widząc tyle osobistości z Urzędu Dzielnicy, którzy dopingowali mi w rywalizacji życząc wyjazdu do Monaco. Teraz to już nie ma takiej opcji, żeby dyrektorka mnie nie puściła. Ponadto udzieliłem swojego pierwszego wywiadu dla telewizji ;-)
Podobnie jak w poprzednich biegach tak i w trzeciej edycji klubowo wypadliśmy najlepiej. Tuż za pierwszą dziesiątką finiszowali Adam i Jacek, odpowiednio 12 i 13 miejsce. Na pewno był to dla nich kolejny ciężki start, gdyż obaj, podobnie jak Iwonka zaliczyli weekendowy dublet. Najwięcej emocji przysporzył bieg kobiecej elity. Wiedziałem, że bieg w tych ciężkich warunkach może tak naprawdę o wszystkim zadecydować. Nie myliłem się, choć na pełne wyniki wpłynął jeszcze jeden czynnik, który wypaczył wyniki rywalizacji. Mówię tu o wielkim pechu Ani, która kilka dni przed startem zachorowała i jak się okazało osłabiony organizm odmówił posłuszeństwa. Jestem jednak pełen podziwu... Ania podjęła walkę o być albo nie być, ma w sobie ducha, który pozwolił jej podjąć ryzyko. Tym razem się nie udało, lecz jestem pewien, że ten duch walki jeszcze nie raz wyniesie Anię na szczyty podium. A tak dla ścisłości w niedzielnych zawodach Iwona była 2 a Ania 3. W klasyfikacji generalnej zaszły zmiany, niestety na niekorzyść naszych pań, które teraz mają poważną stratę do Marzeny Opowicz. Trzeba mieć jednak nadzieję. Jeśli nie uda się wygrać biegowo, mam nadzieje że poszczęści się w losowaniu, w którym wezmą udział tylko osoby, które zaliczą wszystkie cztery starty. Co jak co ale w losowaniu nasi klubowicze mają dużo szczęścia. Wierzmy i trzymajmy kciuki.
Nasze wyniki: 2010-02-21, Eko Maraton Targówek (Warszawa-Targówek), dystans: 10.5 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:36:31 |
| 12. | Adam Leśniak | 00:47:03 |
| 13. | Jacek Świercz | 00:47:11 |
| 31. (K-2) | Iwona Świercz | 00:51:32 |
| 35. (K-3) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:52:05 |
Ukończyło osób: 84
Podobno Eskimosi mają ponad sto określeń na rodzaj śniegu. Tegoroczna zima wzbogaciła język polski co najmniej o kilka - dzisiaj na Kabatach ciężki, nasiąknięty wodą, dla zachęty lekko zmrożony, ale jednak zapadający się śnieg sprawił, że zawody nie należały do lekkich. Klub Byledobiec, mimo że bez Ojców Założycieli wyraźnie zaznaczył swoją obecność. Na dłuższym dystansie Sylwek ustąpił tylko Marcinowi Kuflowi a Adam zameldował się na mecie na rewelacyjnym 6 miejscu! W tych ekstremalnych warunkach Paweł zdecydowanie połamał 43 a Jacek 49 minut. Nasza jedynaczka wśród kobiet - Iwka jak zwykle nie zawiodła, zajmując drugie miejsce w swojej kategorii wiekowej. Dawno nie widziany Kazik i ja jako najstarsi pobiegliśmy krótszy dystans. Mnie udało się po raz kolejny wygrać bieg (znów jedynka), Kazik natomiast zwyciężył w swojej kategorii wiekowej. Drużynowo zajęliśmy drugie miejsce zarówno na 5 jak i na 10 km.
Nasze wyniki: 2010-02-20, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Kabaty), dystans: 9.87 km
| 2. | Sylwester Kuśmierz | 00:37:42 |
| 6. | Adam Leśniak | 00:40:43 |
| 17. | Paweł Kotlarz | 00:42:47 |
| 74. | Jacek Świercz | 00:48:48 |
| 124. (K-5) | Iwona Świercz | 00:53:48 |
Ukończyło osób: 226
Nasze wyniki: 2010-02-20, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Kabaty), dystans: 5 km
| 1. | Tomasz Lipiec | 00:18:40 |
| 30. | Kazimierz Nojszewski | 00:24:39 |
Ukończyło osób: 71
Liczna reprezentacja Byledobieców dzielnie walczyła w sobotę bardziej z przestrzenią niż z czasem na zaśnieżonej Fasolce. Mieliśmy swoich przedstawicieli na każdej trasie. Na mecie było wyjątkowo słodko, choć niestety zimno. Podium na trasie dł. 5,4 km zdominowali nasi panowie - Tomek Lipiec i Sylwester Kuśmierz. Iwonce niewiele do szczęścia zabrakło na trasie C. Mi po ostrej walce na ostatnich metrach nie udało się obronić 2 miejsca. Widzę pewną odmianę. Teraz przegrywam z dziewczynami, z którymi przed ciążą też przegrywałam (adecydowanie wygrała Renata Kalińska (Antropik) - 37:38, druga była Iwona Wicha 39:28. Beauty była 6, tuż za nią Iwonka, która pobiegła na obu dystansach. Tak dla porządku wśród panów wygrał Grzegorz Cisio z czasem 33:44, a naszym najlepszym reprezentantem na trasie D był Adam Leśniak, który zajął 5 miejsce.
Nasze wyniki: 2010-02-13, Bieg Wedla (Warszawa-Praga), dystans: 0.25 km
| 20. (K-11) | Wisława Wanat | 00:02:01 |
Ukończyło osób: 29
Nasze wyniki: 2010-02-13, Bieg Wedla (Warszawa-Praga), dystans: 5.5 km
| 1. | Tomasz Lipiec | 00:19:06 |
| 2. | Sylwester Kuśmierz | 00:19:51 |
| 37. (K-4) | Iwona Świercz | 00:26:23 |
Ukończyło osób: 133
Nasze wyniki: 2010-02-13, Bieg Wedla (Warszawa-Praga), dystans: 9 km
| 5. | Adam Leśniak | 00:35:56 |
| 17. | Wojciech Wanat | 00:39:09 |
| 20. (K-3) | Katarzyna Panejko-Wanat | 00:39:34 |
| 26. | Jacek Świercz | 00:40:41 |
| 68. (K-6) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:45:56 |
| 75. (K-7) | Iwona Świercz | 00:46:19 |
| 90. | Tomasz Pojawa | 00:47:43 |
Ukończyło osób: 204
Dzień po udanym, ale cieżkim biegu Falenicy, część naszych zawodników postanowiła dobić się na Targówku. Na szczęście, trasa jest tu płaska i mimo śniegowej nawierzchni, da się tutaj biec w miarę stałym rytmem. Osiągnęliśmy tutaj świetne wyniki i jeszcze bardziej zdominowaliśmy zawody, niż poprzedniego dnia w Falenicy.
Pod nieobecność Marcina Kufla, w Lesie Bródnowskim niepodzielnie rządził Sylwek i to on jest teraz głównym pretendentem do wygrania całego cyklu - wystarczy tylko byledobiec w dwóch kolejnych edycjach :-) Ja miałem dużą stratę do Sylwka, ale dość spokojnie zapewniłem sobie drugie miejsce, z ponad minutową przewagą.
Dwa pierwsze miejsca wśród mężczyz, to duży prestiż, ale jeszcze lepiej było wśród kobiet - zgarnęliśmy całe podium! Pierwsza przybiegła Anulka, która walczyła z infekcją, ale spokojnie trzymała swoje tempo. Bardzo ciekawie będzie wyglądała rywalizacja w generalce kobiet. Tym razem, druga przybiegła Ania, tuż przed Iwoną i Marzeną Opowicz. Rywalizacja o nagrodę główną rozegra się między nimi.
Szkoda, że Adam spóźnił się na start, mógłby być bardzo wysoko. Jacek pobiegł znacznie lepiej, niż poprzednego dnia w Falenicy. Wyprzedził Iwonę o ponad 6 minut, za to Ania wygrała z Tomkiem o 4 minuty. Proponuję jakiś zakład i prowadzenie klasyfikacji małżeńskiej - panie kontra panowie ;-)
Nasze wyniki: 2010-02-07, Toyota Eko Maraton (Warszawa-Targówek), dystans: 10.5 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:35:41 |
| 2. | Robert Celiński | 00:38:24 |
| 10. (K-1) | Anna Świerczek | 00:42:06 |
| 12. | Jacek Świercz | 00:42:49 |
| 13. | Adam Leśniak | 00:43:28 |
| 23. (K-2) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:46:49 |
| 25. (K-3) | Iwona Świercz | 00:46:56 |
| 40. | Tomasz Pojawa | 00:50:51 |
Ukończyło osób: 84
Pierwszy tegoroczny bieg w Falenicy był udany dla naszego klubu, w drugim zabrakło kilku naszych zawodników. W trzeciej edycji wypadliśmy fantastycznie. Tomek znowu wygrał zawody, z dużą przewagą nad drugim Alexem, który mając pewne miejsce, pobiegł spokojnie. Do historycznego byledobiecowego podium zabrakło niewiele - 14 sekund. Ja zacząłem bieg bardzo ostrożnie, na -nastym miejscu i w miarę upływu dystansu wyprzedzałem kolejnych zawodników. Od połowy ostatniego kółka kontrolowałem sytuację, a trzeciego zawodnika zobaczyłem dopiero na ostatniej prostej i było już za późno na pogoń.
Możemy spokojnie powiedzieć, że niepodzielnie rządziliśmy w Falenicy - Anulka wygrała wśród kobiet jeszcze bardziej zdecydowanie, niż Tomek wśród mężczyzn - kolejną kobietę wyprzedziła o ponad 5 minut.
Znowu bardzo dobrze pobiegł Adam, a Anulkę goniły Dwa Michały. Jacek połamał godzinę, a Iwona i Ania oszczędzały zapewne siły na ostre ściganie na Targówku ;-)
Nasze wyniki: 2010-02-06, Falenickie Biegi Górskie (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 1. | Tomasz Lipiec | 00:41:18 |
| 2. | Aleksander Celiński | 00:44:00 |
| 4. | Robert Celiński | 00:45:30 |
| 13. | Adam Leśniak | 00:47:48 |
| 29. (K-1) | Anna Świerczek | 00:51:56 |
| 33. | Michał Marzantowicz | 00:52:23 |
| 46. | Michał Najberg | 00:54:42 |
| 70. | Jacek Świercz | 00:58:07 |
| 107. (K-5) | Iwona Świercz | 01:04:37 |
| 123. (K-8) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:07:31 |
Ukończyło osób: 172
|
(c) 2006 - 2010 Byledobiec Anin |