|
||||||||||
|
Pierwsze jesienne zawody z cyklu Grand Prix Warszawy ku zadowoleniu większości zawodników odbyły się w Lesie Kabackim. Pogoda nas nie oszczędziała - cały wtorek lało, przez co nawierzchnia w lesie zdecydowanie nie sprzyjała biegaczom. Swoją drogą, wielu osobom korki spowodowane fatalną pogodą uniemożliwiły w ogóle dojazd na start. W biegach na 5 i 10 km wystartowało w sumie ponad 300 zawodników, w tym silna ekipa Byledobiec. Naszym jedynym reprezentantem w biegu na 5 km był Tomek, który zajął 3. miejsce. W biegu na 10 km pod nieobecność Marcina Kufla o zwycięstwo walczyła silna grupa biegaczy. Tempo było szarpane i grupa stopniowo się wykruszała - na 6. kilometrze zostało nas już tylko czterech - Tomek Blados, Darek Nożyński i Byledobiece - Sylwek i ja. Od 7. kilometra Tomek rozpoczął samotną ucieczkę po zwycięstwo, Sylwek z Darkiem walczyli o drugie miejsce, a ja zostałem na czwartym trzymając swoje tempo. Ostatecznie bieg wygrał Tomek (ostatnio na Kabatach wygrał 6 lat temu), Darek przybiegł drugi, a Sylwek trzeci, z nową życiówką 32:59. Niedługo potem do mety dobiegłem ja (33:15), poprawając swój poprzedni rekord z lutego 2008 o 2 sekundy. Jako następny z Byledobieców na mecie pojawił się Adam (38:18), 40 minut połamał też Michał. Następnie do mety dobiegli Krzysiek, Jacek i Tomek Pojawa (nowy rekord 45:02). Wielki sukces odniosła Iwona - zajęła 2. miejsce wśród kobiet! Ela z wynikiem nieco powyżej 50 minut zajęła 18. miejsce.
Nasze wyniki: 2010-08-31, Grand Prix Warszawy (Warszawa - Kabaty), dystans: 5 km
| 3. | Tomasz Lipiec | 00:17:09 |
Ukończyło osób: 95
Nasze wyniki: 2010-08-31, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Kabaty), dystans: 9.87 km
| 3. | Sylwester Kuśmierz | 00:32:59 | |
| 4. | Aleksander Celiński | 00:33:15 | |
| 24. | Adam Leśniak | 00:38:18 | |
| 42. | Michał Domański | 00:39:58 | |
| 45. | Krzysztof Bryła | 00:40:20 | |
| 53. | Jacek Świercz | 00:41:09 | |
| 104. | Tomasz Pojawa | 00:45:02 | |
| 111. (K-2) | Iwona Świercz | 00:45:19 | |
| 179. (K-18) | Elżbieta Mzyk | 00:51:18 |
Ukończyło osób: 216
Anulka dzisiaj znowu zajęła drugie miejsce Tym razem ustąpiła tylko Izie Zatorskiej - świeżo ubieganej (o upieczeniu nie ma mowy, bo znowu było zimno) mistrzyni świata weteranek.
Frekwencja w Biegu na Halę Miziową nie była zbyt wysoka w porównaniu do Biegu na Pilsko, wystartowało za to kilku ambitnych weteranów, w ramach "roztruchania" po wczorajszych mistrzostwach świata. Na kamienistym szlaku musiałem ustąpić miejsca kilku "dziadkom z siwymy brodami" - wielki szacunek Tym razem na Halę Miziową wbiegiliśmy żółtym szlakiem - krótszym, ale znacznie trudniejszym technicznie - praktycznie cały czas po kamieniach i głazach, a kolorytu dodawały chwiejące się nad potokami mostki. Na szczęście, kończyliśmy na hali i nie trzeba było znowu męczyć się w kosodrzewinie pod szczytem Pilska. Może dlatego nie myślałem o rozłożeniu sił, wbiegałem bez zahamowań i wyprzedziłem Anulkę bardziej, niż wczoraj na dłuższej trasie :-)
Nasze wyniki: 2010-08-29, Bieg na Halę Miziową (Korbielów), dystans: 6 km
| 13. | Robert Celiński | 00:34:23 | |
| 16. (K-2) | Anna Celińska | 00:36:27 |
Ukończyło osób: 77
Wczoraj startowaliśmy dla odmiany nad jeziorami, chociaż sądzę, że profil trasy absolutnie predestynował ją do miana biegu... no, przynajmniej pagórkowatego. Mam poważny problem ze stwierdzeniem, która z tras - czy Skarżysko, czy jednak Ełk - była trudniejsza. Na pewno pogoda wczoraj była bardziej łaskawa niż w Skarżysku, padać przestało minutę przed startem, a potem słoneczko trochę nadrabiało, ale bez przesady.
W każdym razie drużynowo zajęliśmy siódme miejsce, a z osobna to Jurek był 12 i oczywiście pierwszy w kategorii, ja byłam druga w kategorii (ale tylko dlatego, że się nie dublowały kategorie i open) i siódma z kobiet w ogóle (wygrała Gazelka), a Tomek zrobił życiówkę i wylosował golarkę. Nie wiem, czy barbarzyńcy używają golarek...
Ukończyło osób:
Nasze wyniki: 2010-08-28, 1 Bieg Bobra (Tłuszcz), dystans: 8.888 km
| 16. | Wojciech Wanat | 00:36:06 | |
| 29. (K-2) | Katarzyna Panejko-Wanat | 00:37:30 |
Ukończyło osób: 149
Kolejne zawody z cyklu ekobiegów okazały się szczęśliwe dla zawodników naszego klubu. Zawody na Pożegnanie Lata rozegrano na trasie Ekomaratonu na trzech pętlach. Ostatnie opady deszczu sprawiły iż trasa stała się bardzo wymagająca zwłaszcza między pierwszym a drugim kilometrem. Przeskakiwanie lub omijanie błotnych przeszkód kosztowało sporo sił wszystkich startujących. W tych warunkach trudno myśleć o dobrych wynikach czasowych. Spodziewałem się gorszych czasów jednak jak się okazało nie było aż tak źle.
Nasz klub wystartował w sześcioosobowym składzie, klubowo wypadliśmy najlepiej. Wśród pań wysoką formę potwierdziła Iwonka, zajmując trzecie miejsce wielkie brawa, ta trasa najwyraźniej jej pasuje. Druga z naszych dzielnych pań Ela ukończyła zawody na 62 miejscu, również wielkie brawa dla naszej dzielnej triathlonistki.
W open mężczyzn ja zająłem pierwsze miejsce z dość znaczną przewagą nad drugim zawodnikiem i tym samym, co bardzo mnie cieszy, odniosłem 12 zwycięstwo w sezonie. W pierwszej dziesiątce pojawiło się jeszcze dwóch naszych reprezentantów. Bardzo wysokie 6 miejsce wywalczył Krzysiek, dla którego to najlepsze miejsce na zawodach w naszych barwach. Tuż pod koniec dziesiątki na 9 miejsce finiszował Adam, dla którego były to naprawdę ciężkie zawody po kontuzji kolana. Miejmy nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej w następnych startach. Również bardzo wysoko ukończył zawody Jacek na 13 miejscu i tego nie należy rozpatrywać w kategoriach pecha lecz sukcesu.
Z biegu na bieg organizatorzy fundują nam coraz lepsze zawody na najwyższym poziomie. Warunki pogodowe są jakie są na to nikt nie ma wpływu. Skoro jest "start" i jest "meta" nam zawodnikom pozostaje między nimi tylko biec - jak to mawiał kiedyś Emil Zatopek. Z niecierpliwością czekamy na następny bieg.
Nasze wyniki: 2010-08-28, Ekobieg - Pożegnanie Lata (Warszawa-Targówek), dystans: 10.5 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:35:38 | |
| 6. | Krzysztof Bryła | 00:40:26 | |
| 9. | Adam Leśniak | 00:42:25 | |
| 13. | Jacek Świercz | 00:43:20 | |
| 26. (K-3) | Iwona Świercz | 00:47:24 | |
| 62. (K-6) | Elżbieta Mzyk | 00:53:31 |
Ukończyło osób: 99
W tym roku znowu wystartowaliśmy z Anulką w Biegu na Pilsko. W zeszłym roku też oboje go ukończyliśmy, ale Anulka była wtedy po kontuzji i całą trasę przespacerowała. Teraz było inaczej - pobiegła bardzo mocno i na szczyt Pilska dotarła niedaleko za mną, na drugim miejscu wśród kobiet. Ja wbiegłem na metę chwilę wcześniej, ramię w ramię z Krzyśkiem Lisakiem.
Bieg na Pilsko był w tym roku tylko imprezą towarzyszącą dla mistrzostw świata weteranów w biegach górskich. Kiedy zbiegaliśmy z góry, mogliśmy oklaskiwać wypuszczane co 20 minut grupy coraz młodszych zawodników, wśród których było sporo naszych znajomych. Byłem pod wrażeniem, ilu zawodników z odległych krajów przyjechało do Korbielowa - to naprawdę były mistrzostwa świata.
Nasze wyniki: 2010-08-28, Bieg na Pilsko (Korbielów), dystans: 8 km
| 19. | Robert Celiński | 00:54:09 | |
| 25. (K-2) | Anna Celińska | 00:55:57 |
Ukończyło osób: 218
Korzystając z okazji (odwoziłem rodziców i Igora na krótkie wakacje do Nałęczowa) wystartowałem w Biegu Życia pod Kurowem. Pierwszym zawodnikiem, którego spotkaliśmy z Darkiem po odebraniu numerów był... Sylwek :) Wystartowaliśmy więc, w silnym trzyosobowym składzie w I Biegu Życia, którego współorganizatorem jest charakterystyczny (często biega boso) Stanisław Marzec. Start godzina 13.00, temperatura 30st. w cieniu, trasa pagórkowata, asfalt, pola, zero cienia, dystans - 9,2 km. Po trzech kilometrach Bieg Życia dla Sylwka i dla mnie stał się biegiem o życie. Ostatecznie wygrał Ukrainiec, Sylwek był piąty a ja z 20-sekundową stratą do Sylwka - szósty. Darek poradził sobie z trasą nadspodziewanie dobrze, ustępując dopiero na finiszu (meta na "miejskim" stadionie), cztery razy młodszemu od siebie, miejscowemu, bardzo zresztą sympatycznemu, adeptowi biegania. Impreza w sam raz dla masochistów. Wszyscy Byledobiece byli bardzo zadowoleni :)
Nasze wyniki: 2010-08-22, Bieg Życia (Klementowice), dystans: 9.2 km
| 5. | Sylwester Kuśmierz | 00:32:36 | |
| 6. | Tomasz Lipiec | 00:32:58 | |
| 29. | Dariusz Lipiec | 00:46:00 |
Ukończyło osób: 45
To wspaniała impreza zorganizowana przez UM Siedlce i Stowarzyszenie Leniwce.pl. Zawody były rozgrywane nad Zalewem Siedleckim. Dystans do pokonania dla zawodników w kategorii Open to: 400 - pływanie, 10km - rower (trasa MTB) oraz 3 km biegu.
Cóż tu pisać o atmosferze imprezy, było naprawdę miło, podczas rejestracji okazało się, że zapomniałam kasku na rower - organizatorzy mieli kilka zapasowych, dla takich zapominalskich jak ja. Przed naszym startem wszyscy kibicowali startującej wcześniej młodzieży, spotkaliśmy znajomych z zaprzyjaźnionych klubów, z którymi często rywalizujemy podczas biegów ;-)
Start do pływania, jak zwykle kocioł, ale o dziwo udało mi się zająć dobrą pozycję w czołówce, może dlatego, że na samym początku ktoś walnął mnie solidnie w ramię, wolałam zostawić wierzgających z tyłu, tym bardziej, że dystans do pokonania był krótki. Po nawrocie na pierwszej bojce, płynęłam z jakimś gościem, on nawigował a ja oszczędzałam energię płynąc obok niego, na drugiej bojce mi czmychnął, ale wiedziałam, że jestem w czubie stawki. Z wody wyszłam w pierwszej dziesiątce, ale jako druga dziewczyna. Rywalkę spotkałam w strefie zmian, ja zakładałam buty a ona już pobiegła z rowerem na trasę. Ruszyłam w pogoń, miałam mnóstwo sił i nic do stracenia ;-) Trasa rowerowa bardzo szybka i łatwa miała tylko 1 km długości i trzeba ją było pokonać 10 razy, w połowie trasy dopadłam superpływaczkę, była wykończona - ja już tez ;-) ale udało mi się ją zgubić wyprzedzając wolniejszych zawodników, niestety na ósmym okrążeniu dogoniła mnie i wyprzedziła świetnie przygotowana rowerowo i biegowo, jak się później okazało, zwyciężczyni Triathlonu. Do końca jechałam jej na kole, ale, kiedy ruszyłyśmy na trasę biegową, ona pobiegła lekko, jakby treningowo a ja miałam "betonowe nogi", na drugim kilometrze dopadła mnie superpływaczka, nawet nie miałam siły walczyć,. Po zawrotce spotkałam Piotra, pozdrawiał mnie, był uśmiechnięty... ja chyba nie za bardzo ;-( Do mety dotarłam swoim tempem jako trzecia. Pierwszy raz rywalizowałam z innymi zawodniczkami praktycznie ramię w ramię. W trakcie wyścigu każda z nas była, choć przez chwilę pierwsza, dla mnie to niesamowite doświadczenie.
Po zmaganiach zjedliśmy razem z Piotrem i Adamem, który był tym razem w roli kibica, po pysznym ciastku.
Mam nadzieję, że za rok będę mogła wystartować w Siedleckim Triathlonie i obiecuję, że "betonowe nogi" zostawię w domu ;-)
Czteroosobowa grupa Byledobieców pojawiła się w Skarżysku-Kamiennej na X Półmaratonie Rejów. My dojechaliśmy z Anulką z południa, Ania z Krzyśkiem - z północy. Trasa w Skarżysku okazała się trudna - jest złośliwie puszczona dwa razy na dość strome wzgórze, na szczycie którego jest zawrotka (kto to wymyślił?), po drodze jest też kilka mniejszych górek. Ponadto, tego dnia było gorąco, a puszczenie startu w południe na rozgrzanym asfalcie na pewno nie sprzyja biegaczom.
W tych trudnych warunkach Anulce udało się połamać życiówkę o 40 sekund! :-) Bliska poprawienia wyniku z Paryża była już tej wiosny w Wiązownej i Warszawie, ale dopiero teraz zbudowała taką formę, że niestraszne jej górki i upał. Dla Krzyśka był to oficjalny debiut w naszym klubie i występ wypadł znakomicie - gratulacje za świetną życiówkę na takiej trudnej trasie :-) Starsi (stażowo) Byledobiece przybiegli daleko od życiówek. Ja zrezygnowałem po pierwszych 5 km, pokonanych w 19:15 - tylko się przegrzałem i nie było szans na dobry wynik. Potem jakoś doczłapałem do mety, zgodnie z zasadą, że półtorej godziny w półmaratonie połamać zawsze trzeba. Ania nie nastawiała się na życiówkę, a warunki na trasie dodatkowo skorygowały jej plany. Mimo wszystko, po biegu byliśmy zadowoleni i spędziliśmy razem czasem w karczmie nad Zalewem Rejów.
Nasze wyniki: 2010-08-21, Półmaraton Rejów (Skarżysko-Kamienna), dystans: 21.0975 km
| 39. (K-8) | Anna Celińska | 01:25:35 | |
| 46. | Krzysztof Bryła | 01:27:21 | |
| 58. | Robert Celiński | 01:29:05 | |
| 235. (K-19) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:51:03 |
Ukończyło osób: 360
Kolejna edycja Półmaratonu Cudu nad Wisłą z Ossowa do Radzymina odbyła się w ponad 30-stopniowym upale. Mimo ekstremalnych warunków zawody ukończyło ponad 400 biegaczy, w tym 4-osobowa ekipa Byledobiec - Iwona, Jacek, Jurek i ja. W takim upale oczywiście ciężko było zrobić przyzwoity wynik - zaledwie 26 zawodników połamało granicę 1:30, a zdecyowanie mniej niż połowa zawodników uzyskała czas poniżej 2 godzin.
W klasyfikacji generalnej dominowali głównie zawodnicy zza wschodniej granicy. Dopiero na 7. miejscu przybiegł pierwszy Polak, Wojciech Więckowski, z którym biegłem do połowy dystansu. Miejsca 8.-9. zajęły najszybsze kobiety (Ukrainki), na 10. miejscu przybiegłem ja, szczęśliwie łamiąc 1:20. Jako następny z Byledobiec na mecie pojawił sie Jurek (1:34), potem Jacek (1:46) i Iwona (1:48). W ramach półmaratonu odbyły się Mistrzostwa Polski Weteranek - Iwona została wicemistrzynią w kategorii K-40, plasując się zaraz za Wiolettą Urygą.
Nasze wyniki: 2010-08-15, XIX Półmaraton Cud nad Wisłą (Ossów - Radzymin), dystans: 21.0975 km
| 10. | Aleksander Celiński | 01:19:41 | |
| 37. | Jerzy Magierski | 01:34:51 | |
| 88. | Jacek Świercz | 01:46:03 | |
| 108. (K-8) | Iwona Świercz | 01:48:27 |
Ukończyło osób: 426
W niedzielny poranek wyjrzeliśmy przez okno na charakterystyczny, zwieńczony wysoką anteną szczyt Skrzycznego, gdzie mieliśmy wkrótce finiszować w ramach Biegu o Złote Kierpce. Niestety, po pięknym tygodniu, tym razem pogoda nam nie sprzyjała. Przyjechaliśmy do Szczyrku, gdzie w biurze zawodów zastała nas ulewa i burza. Z powodu takich warunków start biegu został przesunięty o godzinę. Na trasie i tak lało, a na ścieżkach było ślisko. W tych warunkach świetnie spisała się Anulka, która wbiegła na metę na pierwszym miejscu! ;-) Prowadząca Irena Pakosz pomyliła trasę (oznakowanie nie było najlepsze), wróciła się, ale zajęła drugą pozycję. Organizatorzy za zgodą Anulki (należy się nagroda fair play ;-) ) przyznali pierwsze miejsce ex aequo obu paniom. Mnie też poszło dobrze i oboje jesteśmy zadowoleni z biegu, tym bardziej, że ten tydzień treningowy był bardzo ciężki. Mam nadzieję, że zaprocentuje to dobrą formą we wrześniu ;-)
Nasze wyniki: 2010-08-15, Bieg o złote kierpce (Szczyrk), dystans: 8.5 km
| 22. | Robert Celiński | 00:43:07 | |
| 31. (K-1) | Anna Celińska | 00:47:12 |
Ukończyło osób: 156
Ja też się pochwalę, w niedzielę brałam udział w Triathlonie MTB w Olsztynie na dystansie sprinterskim (około 21 km) - 750 m pływanie, 15 km rower po bardzo malowniczej, jednakże wymagającej krossowej trasie i 5 km biegu. To mój drugi triathlon MTB, właśnie ten relacjonuję, ponieważ trasa zwłaszcza rowerowa była wyjątkowo wymagająca, doszło do kilku wypadków, sporo osób jej nie ukończyło. Na mecie zameldowałam się jako piąta w klasyfikacji generalnej, zaś w kategorii byłam druga, do domu wróciłam w jednym kawałku i z pucharkiem :-)
Wczoraj pobiegliśmy w Słupcy koło Wrześni. Po 7 godzinach w samochodzie w dość nerwowej atmosferze wiążącej się między innymi z wrzaskami młodego, które były protestem przeciwko zniewalaniu dzieci przy pomocy narzędzia tortur jakim jest fotelik samochodowy spóźniliśmy się na bieg krasnoludka, ale za to Wisia pobiegła z Babcią w biegu rodzinnym na dystansie 1,5 km. Wojtek, mój tata i ja startowaliśmy na 10km. Piękna trailowa trasa i urozmaicona pogoda: najpierw gorąco i duszno, a potem lunęło tak, że biegliśmy w strumieniach deszczu. Trasa była profesjonalnie oznakowana, nie tylko nie dało się zabłądzić, ale nawet km były oznaczone i to chyba dobrze. W takich warunkach mój tata zrobił życiówkę! Ja przegrałam walkę o pierwsze miejsce w kategorii kobiet o 8 sek (jednak chyba dużo) z Agnieszką Golak, a Wojtek nawet ze mną przegrał, ale ten start to istne wariactwo było.
Nasze wyniki: 2010-08-07, Bieg św. Wawrzyńca (Słupca koło Wrześni), dystans: 10 km
| 24. (K-2) | Katarzyna Panejko-Wanat | 00:39:42 | |
| 28. | Wojciech Wanat | 00:40:16 | |
| 43. | Wiesław Panejko | 00:42:28 |
Ukończyło osób: 190
Nasze wyniki: 2010-08-07, Bieg św. Wawrzyńca (1,5 km) (Słupca koło Wrześni), dystans: 1.5 km
| 32. (K-0) | Beata Brett-Panejko | 00:12:17 | |
| 32. (K-0) | Wisława Wanat | 00:12:17 |
Ukończyło osób: 50
A my dzisiaj z okazji 11. rocznicy... pobiegliśmy w 11. Biegu Sapiehów w Kodniu. Przyjemna 15-tka, szkoda ze troszkę ciepło było. Zaczęliśmy razem i skończyliśmy też prawie razem. Ja z przyzwoitym czasem 1:15:48 (miało być 1:15) byłam 5. w open kobiet i 3. w kategorii wiekowej. Dostałam olbrzymi puchar i książkę Skarżyńskiego. BTW, dyszkę tu zrobiłam już nieco szybciej niż na BPW...
A sam bieg był bardzo przyzwoity, i ewentualne niedociągnięcia (ja nie widziałam) były rekompensowane przez życzliwość, gościnność i serdeczność ludzi. To już chyba tylko w Polsce wschodniej można spotkać. Urzekająca scenka, jak szliśmy sobie na obiad (suty, dwudaniowy), a tu na ulicy ni stad ni owad podchodzi do nas szczerbaty maluch lat ok.5 i ksycy: Gratuluje wygrania pierwsego miejsca w biegu!
Nasze wyniki: 2010-08-07, Bieg Sapiehów (Kodeń), dystans: 15 km
| 60. (K-5) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:15:48 | |
| 62. | Tomasz Pojawa | 01:15:52 |
Ukończyło osób: 124
A my (Iwona, Jurek, Marcin, Jacek i ja) startowaliśmy w sobotę z okazji rozrywania zawodów za miedzą (Traktem) w PMW na 20K. Umówiliśmy się, że będziemy wpadać na metę co 10', ale Iwonka się wyłamała i podśpiewując pod nosem zameldowała się na mecie dwie minuty za wcześnie - 1:42, Jacek zgodnie z planem - 1:34, Jurek i Marcin również - 1:24, ja nie miałem wyjścia - 1:14 i przy okazji zajmując pierwsze miejsce. Impreza z przeszkodami (zawalone drzewo), ale za to biegliśmy z prądem (na trasie biegu leżał iskrzący drut wysokiego napięcia zerwany po nocnej burzy).
Nasze wyniki: 2010-08-07, Puchar Maratonu Warszawskiego (Warszawa-Marysin), dystans: 20 km
| 1. | Tomasz Lipiec | 01:14:52 | |
| 14. | Jerzy Magierski | 01:24:24 | |
| 15. | Marcin Wiącek | 01:25:04 | |
| 50. | Jacek Świercz | 01:34:30 | |
| 101. (K-4) | Iwona Świercz | 01:42:32 |
Ukończyło osób: 301
Anulka osiągnęła największy sukces w skali ogólnopolskiej w historii naszego klubu - zdobyło wicemistrzostwo Polski! Rangę Mistrzostw Polski miał Maraton Karkonoski, którego pierwotna trasa miała przebiegać: Szrenica - Śnieżka - Szrenica. Fatalna pogoda - rzęsisty deszcz i burza sprawiły, że trasa biegu została skrócona przed startem do 38 km - z pominięciem podbiegu na Śnieżkę. Już na trasie okazało się, że "maraton" będzie jeszcze krótszy - prowadząca grupa zawróciła po 11,5 km. W tej sytuacji wszyscy starali się zwiększyć tempo, zapominając o konieczności rozłożenia sił na dwa razy dłuższy dystans.
Warunki na trasie przestraszyły nawet najbardziej ekstremalnych biegaczy. Ja zaliczyłem upadek na 3. kilometrze na śliskich kamieniach i zawisłem jedną nogą nad przepaścią. Od tej pory praktycznie schodziłem na kamieniach, co kosztowało mnie dużo czasu i kilka miejsc w generalce. Szlak zamienił się miejscami w kamienisty strumień, którego głębokości nie dało się ocenić. Zawodnicy na trasie zaliczyli kilka poważnych upadków, zakończonych między innymi otwartym złamaniem ręki :-/ Dramatyzmu dodaje również fakt, że ucierpiały również... samochody zawodników. Na dole pod kolejką osunęła się kamienista skarpa - 6 samochodów nadaje się do kasacji, w tym auto naszego znajomego Miodzia :-( Nasz pojazd stał 3 miejsca dalej, ale na szczęście nie został nawet draśnięty.
W tych dramatycznych okolicznościach przyrody wielki charakter pokazała Anulka, która pewnie przybiegła na drugim miejscu, zdobywając srebrny medal Mistrzostw Polski. Ja też zająłem dobre miejsce, szczególnie jestem zadowolny z mojej dobrej dyspozycji biegowej na płaskich odcinkach. Ze Szklarskiej Poręby wróciliśmy z Tarczą, a teraz zaczynamy tydzień urlopu - będzie można trochę odpocząć :-)
Nasze wyniki: 2010-08-07, (Pół)maraton Karkonoski (Szrenica), dystans: 23 km
| 16. | Robert Celiński | 01:56:21 | |
| 34. (K-2) | Anna Celińska | 02:06:55 |
Ukończyło osób: 292
Bieganie po gęstej, soczystej trawie bywa ciężkim doświadczeniem dla biegacza, szczególnie wtedy, gdy towarzyszy temu tropikalna pogoda. Przekonała się o tym silna reprezentacja Byledobiec, która obok kilkudziesięciu innych biegaczy, stanęła na starcie Grand Prix Wyścigów na Służewcu. Po raz pierwszy po długiej kontuzji w zawodach wystartował wracający do wysokiej formy - Jurek. Kontuzjowanego Adama dzielnie reprezentowała Ela. Drugi, tym razem również udany start zaliczył Darek. Mnie udało się podtrzymać dobrą passę i wygrać po raz trzeci GP Wyścigów.
Impreza poświęcona była śp.Ryszardowi Anyżewskiemu, z którym Darek walczył podczas pierwszych biegów masowych organizowanych w Polsce na początku lat 80-tych.
Nasze wyniki: 2010-07-31, Mistrzostwa Polski w biegu alpejskim - kobiety (Międzygórze), dystans: 9.5 km
| 7. (K-7) | Anna Celińska | 01:04:42 |
Ukończyło osób: 24
Nasze wyniki: 2010-07-31, Mistrzostwa Polski w biegu alpejskim - mężczyźni (Międzygórze), dystans: 10.8 km
| 31. | Robert Celiński | 01:08:14 |
Ukończyło osób: 68
Kasia i Wojtek razem biegli w Półmaratonie w Pucku. Życiowa forma Kasi nie mogła zaowocować niczym innym, jak piękną życiówką - gratulacje! :-)
Nasze wyniki: 2010-07-31, Półmaraton Ziemi Puckiej (Puck), dystans: 21.0975 km
| 44. (K-6) | Katarzyna Panejko-Wanat | 01:25:42 | |
| 45. | Wojciech Wanat | 01:25:43 |
Ukończyło osób: 481
|
(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin |