Archiwum wiadomości 01.05.2011 - 26.06.2011
26.06.2011
Anulka wygrywa Bieg na Hrobaczą Łąkę
Relacja Roberta
Anulka znowu na najwyższym stopniu podium

Dzień po Biegu na Górę Żar wystartowaliśmy na Hrobaczą Łąkę. Znana nam trasa z zeszłego roku została nieco skrócona, z powodu remontu na Krakowskiej - w tym roku było pewnie 250 metrów mniej. Trasa na Hrobaczą jest fajna do biegania - jest tylko jeden stromy i kamienisty fragment w końcówce. Postanowiłem, że tym razem ani przez moment nie przejdę do marszu i udało mi się zrealizować to założenie. Jestem zadowolony z biegu. Wyprzedziła mnie tylko jedna kobieta - jakaś Celińska ;-)

Hrobacza Łąka jest tak blisko naszego domu, że po zawodach zdążyłem pobiec przez Groniczki i Gaiki do Lipnika, zabrać Spike'a, przybiec do Kóz przez góry tzw. Drogą Ryśka i nie spóźniłem się na dekorację Anulki :-)

Nasze wyniki: 2011-06-26, IX Bieg Górski na Hrobaczą Łąkę (Kozy), dystans: 6 km

20. (K-1)  Anna Celińska00:30:13 
25.   Robert Celiński00:30:55 

Ukończyło osób: 128

25.06.2011
Anulka wygrywa Bieg na Górę Żar
Relacja Roberta
Jak to wszystko utrzymać lewą ręką i podać prawą organizatorowi ;-)

Anulka w znakomitym stylu wygrała Bieg na Górę Żar. Przez całą trasę biegła z Izą Zatorską, by przyspieszyć na wypłaszczeniu i wygrać z przewagą pół minuty. Jestem pod wrażeniem czasu Anulki - nawet w dobrej formie nie byłbym w stanie tak szybko pobiec. Osiągnąłem czas o 20 sekund gorszy, niż w zeszłym roku i skończyłem 2 minuty za żoną. Jutro bieg na Hrobaczą Łąkę, startujemy z Kóz, jakieś 5 kilometrów od naszego domu :-)

Nasze wyniki: 2011-06-25, Bieg na Górę Żar (Międzybrodzie Żywieckie), dystans: 6.5 km

17. (K-1)  Anna Celińska00:34:37 
30.   Robert Celiński00:36:38 

Ukończyło osób: 275

25.06.2011
IX Ekstremalne Zawody na Orientację GRASSOR
Szwecja... k. Wałcza
Kolejna ekstremalna stówka Pawła

Nasze wyniki: 2011-06-25, IX Ekstremalne Zawody na Orientację GRASSOR (Szwecja k. Wałcza), dystans: 100 km

4.   Paweł Kotlarz16:23:00 

Ukończyło osób: 15

25.06.2011
I Bieg Świętojański - Wyszków
Relacja Sylwka
Sylwek drugi w Wyszkowie

W ramach tegorocznych dni Wyszkowa 25 czerwca rozegrany został I Bieg Świętojański o puchar Burmistrza Wyszkowa. Ścigano się na dwu dystansach 3 i 10 km alejkami i ścieżkami parku miejskiego położonego tuż przy nurtach przepływającego Bugu. W biegach łącznie udział wzięło 64 osoby. Trasa była świetnie oznaczona wzdłuż taśmami, co było nie bez znaczenia zważywszy na liczne zakręty, podbiegi i zygzaki. Raczej trudna tak ze względu na wytyczenie jak i zróżnicowane podłoże, bo była kostka, trawa i asfalt poprzerastany miejscami korzeniami parkowych drzew. Większość uczestników na pewno zapamięta około dwudziestometrowy podbieg o ostrym nachyleniu, tym bardziej, że trzeba było pokonać go 10 razy, gdyż zawody odbywały się na pętli około jednego kilometra. Miało to i swoje plusy, bo kibice mieli stały przegląd sytuacji i mogli wyrażać swój spontaniczny doping, a fotoreporterzy mogli swobodnie przemieszczać się na różne odcinki biegu. Popołudniowe godziny oraz letnia aura sprzyjały panującej piknikowej atmosferze. Zwycięzcy w kategorii pań i panów zostali uhonorowani przez organizatora biegu Burmistrza Wyszkowa oraz Wyszkowski Ośrodek Sportu i Rekreacji pucharami i nagrodami, a dla wszystkich uczestników przygotowano losowanie drobnych upominków.

Nasze wyniki: 2011-06-25, I Bieg Świętojański (Wyszków), dystans: 9.1 km

2.   Sylwester Kuśmierz00:33:50 

Ukończyło osób: 64

22-25.06.2011
European Company Sport Games (Hamburg)
Relacja Marcina

W okresie 22-25 czerwca brałem udział w European Company Sport Games, które odbyły się w Hamburgu. Był to dla mnie debiut w tej imprezie, grupującej pracowników z rożnych branż i narodowości. Wśród wielu dyscyplin nie zabrakło także biegania. Początkowo nastawiałem się tylko na udział w półmaratonie, ale ostatecznie wziąłem udział w trzech biegach. Rozpocząłem od biegu na 5 km, który był zorganizowany na bieżni stadionu. Pierwszy raz zrobiłem tyle kółek na bieżni i trochę dziwnie się czułem biegając w kółko. Starałem się utrzymywać równe tempo, niestety mój wynik 18:30 był o ponad pół minuty gorszy od startu w kwietniu na tym samym dystansie. Zwycięzca pobiegł w czasie 15:32. Ja w swojej kategorii wiekowej uplasowałem się n 9 miejscu na 23 uczestników. Następnego dnia wziąłem udział w biegu na 1,5 km. Pierwszy raz biegłem ten dystans i nie wiedziałem z jaką prędkością mogę pobiec. Tempo narzucone przez czołówkę było poza moim zasięgiem, udało mi się dobiec w 5:02 w swojej kategorii byłem 9 na 13 uczestników. Zwycięzca pobiegł w czasie 4:12 . W końcu nadszedł czas półmaratonu, biegł odbywał się na pętli 10 km; start i meta na stadionie. Przez cały pobyt pogoda była bardzo zmienna z przewagą chmur i momentami porywistym wiatrem. Moje oczekiwania co do rezultatu nie były zbyt wygórowane. Odczuwałem trudy poprzednich startów i nie nastawiałem się na życiówkę. Ostatecznie pobiegłem poniżej półtorej godziny w czasie 1:27:01 plasując się na 18 miejscu na 116 uczestników, czas zwycięzcy 1:13:58 . Klasyfikacja uczestniczek była prowadzona odrębnie. Startowało 39 Pań, czas zwyciężczyni 1:31:23. Bardzo ciekawe doświadczenie. Mam nadzieję, że jeszcze wezmę udział w takiej imprezie i uda się osiągnąć życiówki :)

Nasze wyniki: 2011-06-23, European Company Sport Games - 5 km (Hamburg, GER), dystans: 5 km

9.   Marcin Wiącek00:18:30 

Ukończyło osób: 23

Nasze wyniki: 2011-06-24, European Company Sport Games - 1500 km (Hamburg, GER), dystans: 1.5 km

9.   Marcin Wiącek00:04:12 

Ukończyło osób: 13

Nasze wyniki: 2011-06-25, European Company Sport Games - Half Marathon (Hamburg, GER), dystans: 21.0975 km

18.   Marcin Wiącek01:27:01 

Ukończyło osób: 116

25.06.2011
Puchar Maratonu Warszawskiego
Start Byledobieców w "naszym" lesie
Relacja Tomka

W sobotę w oddalonej o 15 minut truchtu od Osiedla Stara Miłosna i dziesięć od rodzinnego domu Ojców Założycieli części MPK (tyły CZD) odbyła się trzecia odsłona tegorocznego Pucharu Maratonu Warszawskiego a więc wyścig na dystansie 15 km. Bieg rozegrany na trudnej crossowej, piaszczystej trasie zdominowali Warszawiaky (sześciu w pierwszej dziesiątce), ale my z Jurkiem również staraliśmy się zaznaczyć obecność Byledobiec Anin w Aninie :) a pomagał nam w tym serwisując i dopingując na trasie Darek.

Ostatecznie Jurek wywalczył wysokie dziewiąte miejsce z czasem 58:07, a ja ustąpiłem jedynie niepokonanemu w tym roku Bartkowi Olszewskiemu osiągając czas 54:45. Rekord życiowy na 15 km uzyskał Kazik, a za nim przybiegł Wojtek, który poprawi się zapewne na tym samym dystansie w Ciechanowie.

Nasze wyniki: 2011-06-25, Puchar Maratonu Warszawskiego (Warszawa-Międzylesie), dystans: 15 km

2.   Tomasz Lipiec00:54:45 
9.   Jerzy Magierski00:58:07 
33.   Kazimierz Nojszewski01:04:36 
102.   Wojciech Grunwald01:11:48 

Ukończyło osób: 371

24.06.2011
Marek wygrywa Sudecką Setkę!
Relacja Marka
Marek dobiega na metę w sobotę rano, jako pierwszy z setkowiczów

Po trzech latach przerwy po raz czwarty stanąłem na najwyższym stopniu podium Sudeckiej Setki wygrywając jej 23 edycję w czasie 9:10:33'. Drugie miejsce zajął Tomasz Baranow z Platerowa (10:16:34'), trzecie - Ukrainiec Rusłan Kandyba (10:33:29'). Wśród pań zwyciężyła Iwona Turosz z Leżajska w czasie 13:34:26', przed Agnieszką Mizerą z Wrocławia (13:51:46') i Żanetą Bogdał z Wrocławia (14:09:39').

Nasze wyniki: 2011-06-24, XXIII Sudecka Setka (Boguszów Gorce), dystans: 100 km

1.   Marek Swoboda09:10:33 

Ukończyło osób: 160

24.06.2011
Bieg Rzeźnika
Iwona i Jacek ukończyli tę kultową imprezę

Iwona i Jacek ukończyli Rzeźnika w limicie! W Berehach Górnych byli minimalnie poza limitem, ale dobrze wyglądali, puścili ich na Caryńską, przez którą przelecieli, jak na skrzydłach :-) Gratulacje! Kontynuujemy piękną tradycję: 2006 - Alex i Robert, 2007 - Alex i Robert, 2008 - Maciek i Michał, 2009 - Anulka i Robert, 2010 - Anulka i Robert, 2011 - Iwona i Jacek, 2012 - czekamy na chętnych :-)

Nasze wyniki: 2011-06-24, VIII Bieg Rzeźnika (Komańcza), dystans: 77.4 km

256. (K-25)  Iwona Świercz15:43:30 
256.   Jacek Świercz15:43:30 

Ukończyło osób: 289

21.06.2011
Warsaw Track Cup
Relacja Tomka

Wywołany przez Roberta do tablicy (WTC-relacja Tomka :-)) uprzejmie donoszę, że w drugiej edycji WTC reprezentacja Byledobiec wystąpiła w bardzo licznym składzie. Na Agrykoli stawili się: Ania, Ela, Weronika, Darek (w roli kibica), Jurek, Kazik, Adam, Wojtek, Alex, Sylwek, Tomek senior, Tomek junior oraz sprawozdawca też Tomek uff. "Na pierwszy ogień poszedły" Ela i Weronika walcząc dzielnie w pierwszej serii biegu na 3000 mterów. W drugiej, niezwykle silnie obsadzonej, Alex po ambitnym biegu zajął 6 miejsce z bardzo dobrym czasem 9:36. Na 1500 metrów zgodnie z oczekiwaniami bezkonkurencyjny był Sylwek, który walczył jedynie z czasem realizując ostatecznie w 100% założenia przedstartowe tzn osiągając czas 4:15. Ze swojego startu na tym samym dystansie nie do końca zadowolona była Ania, która chyba trochę "przespała" bieg i nie zdołała uporać się z granicą 6 minut, ale walczyła bardzo dzielnie. W pierwszej serii 1000 metrów walczył nasz bardzo młodszy junior i poradził sobie świetnie pozostawiając w tyle trzech zawodników. W drugiej i trzeciej serii walczyli już tylko Byledobiecowi Mastersi i chyba wszyscy pobili rekordy życiowe jeszcze ze szkoły podstawowej :-)

Nasze wyniki: 2011-06-21, Warsaw Track Cup - 3000 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 3 km

6.   Aleksander Celiński00:09:36 
40. (K-6)  Elżbieta Mzyk00:13:39 
45. (K-10)  Weronika Celińska00:15:19 

Ukończyło osób: 45

Nasze wyniki: 2011-06-21, Warsaw Track Cup - 1500 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 1.5 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:04:15 
57. (K-4)  Anna Pawłowska-Pojawa00:06:03 

Ukończyło osób: 69

Nasze wyniki: 2011-06-21, Warsaw Track Cup - 1000 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 1 km

2.   Tomasz Lipiec00:02:47 
16.   Adam Leśniak00:03:02 
17.   Jerzy Magierski00:03:02 
29.   Kazimierz Nojszewski00:03:17 
36.   Wojciech Grunwald00:03:25 
41.   Tomasz Pojawa00:03:30 
71.   Tomasz Mzyk00:04:45 

Ukończyło osób: 75

20.06.2011
Mój indywidulany maraton w Lublanie
Relacja Roberta

Dzień po MŚ w Alpach Julijskich pojechaliśmy do stolicy Słowenii - Lublany. Na miejscu byliśmy w południe i zdążyliśmy pozwiedzać to niewielkie miasto. Lublana jest niewiele większa od Bielska i dość podobnie położona. Zwiedziliśmy ulice w centrum miasta i wdrapaliśmy się na wzgórze zamkome. Z wieży widokowej podziwialiśmy panoramę (nawet wyszło słońce), obejrzeliśmy trójwymiarowy film o Lublanie i objerzeliśmy muzeum słoweńskiej historii.

Następnego dnia o 5 rano wyszedłem z hotelu, żeby przebiec maraton. Oficjalna impreza odbywa się w październiku, ale skoro już tu byłem, trzeba było zaliczyć moją 31. stolicę europejską :-) Za trasę wybrałęm sobnie 900-metrową petlę w parku Tivoli, z lekkim podbiegiem pod pałacyk, na asfaltowo-żwirowej nawierzchni. Anulka przyłączyła się do mnie na drugiej połówce, więc się nie nudziłem. Pierwsza połówka 1:46:48, druga podobnym tempem, do czasu, gdy się zorientowałem, że mógłbym zrobić okrągły wynik 3:33:33 (na cześć Tryglava, który jest w słoweńskim herbie). Zorientowałem się jednak dopiero przed ostatnim kilometrem, który przebiegłem w szaleńczym tempie (jakieś 3:45) i zatrzymałem GPS-a na 42.19 z czasem 3:33:34, ale zaokrąglę w dół, że "netto" było 3:33:33 ;-)

Nasze wyniki: 2011-06-20, Maraton indywidualny w Lublanie (Lublana, SLO), dystans: 42.195 km

1.   Robert Celiński03:33:33 

Ukończyło osób: 1

19.06.2011
Bieg AVON kontra przemoc w Garwolinie
Relacja Ani
Ekipa Byledobiec Anin w Garwolinie

Dzisiaj biegliśmy w Garwolinie, który to Garwolin miał całkiem mocną obsadę. Sylwek pewnie wygrał bieg rodzinny na 2 km (co się będzie wysilał), natomiast na dyszkę Jurek był 25. (i 3 w kategorii), potem dobiegaliśmy kolejno - Jacek, Iwonka (standardowo pierwsza w kategorii i chyba ósma w mocnej stawce kobiet), Tomek oraz ja (piąta w kategorii). A kibicował nam Piotrek i mam nadzieję, że jakieś zdjęcia w końcu obejrzymy :-) Poza tym było strasznie fajnie, bo w pakietach - kosmetyki, koszulki fajne, dla kobiet - kobiece, na trasie tuż przy oznaczeniach kilometrów młodzież chyba z jakichś kółek teatralnych odgrywała różne scenki, śpiewała i deklamowała okolicznościowo do cyfry kilometra. Super pomysł :-) Poza tym po biegu mega super jedzonko, dogryzione smakołykami z festynu... No naprawdę rośnie super impreza :-)

Nasze wyniki: 2011-06-19, AVON kontra przemoc (Garwolin), dystans: 10 km

25.   Jerzy Magierski00:37:14 
83.   Jacek Świercz00:42:08 
165. (K-8)  Iwona Świercz00:45:04 
200.   Tomasz Pojawa00:46:36 
211. (K-14)  Anna Pawłowska-Pojawa00:46:57 

Ukończyło osób: 562

Nasze wyniki: 2011-06-19, Bieg Rodzinny w Garwolinie (Garwolin), dystans: 2 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:05:45 

Ukończyło osób: 113

18.06.2011
Bieg Ursynowa
Relacja Wojtka

Żeby wrócić nieco do szarej rzeczywistości melduję, że biegliśmy wczoraj z Kazikiem w V Biegu Ursynowa na dystansie 5km. Trasa rzeczywiście bardzo szybka w porównaniu z tą sprzed 2 lat, bo wtedy biegłem i pamietam, że była mniej przyjazna. Pogoda bardzo dziwna, typowo letnia przedburzowa, temperatura 24 st, ale mało słońca i potwornie duszno. To nie przeszkodziło najlepszym osiągnąć bardzo dobre wyniki - wygrał Artur Kozłowski z czasem 14:16, czyli średnie tempo 2:51/km. Dla tych słabszych pogoda, w tym "twarzowy" wiatr na ostatnich 2 km były koszmarem. Ja umierałem co najmniej kilka razy i nie byłem w stanie połamać 20 minut, choć po 3 km miałem czas 11:37 to 2 ostatnie pobiegłem koszmarnie wolno modląc się w duchu byle(tylko)dobiec. I choć to mój nowy rekord życiowy to niedosyt mam olbrzymi. Ale jeszcze się z tym dystanesm policzę...

Kazik poradził sobie o niebo lepiej biegnąc bardzo równo i wyprzedzając mnie na 3 km skończył zawody w czasie 19:45.

Startował jeszcze mój niespełna 10 letni syn Jurek, który ze względu na regulamin (min 13 lat) musiał się podszyć pod starszego brata Bartosza. Ukończył zawody na 944 miejscu z czasem netto 28:44.

Ciekawym rozwiązaniem "zaskoczyli" organizatorzy. Otóż wodę po biegu podawano nie w butelkach tylko w kubkach do których kilku dzielnych wolontariuszy nalewało ją z takich butli 11l z pomką... Nietrudno zgadnąć ile trzeba było stać w kolejce, żeby się napić :-/

Nasze wyniki: 2011-06-19, Bieg Ursynowa (Warszawa-Ursynów), dystans: 5 km

98.   Kazimierz Nojszewski00:19:45 
137.   Wojciech Grunwald00:20:25 

Ukończyło osób: 1123

18.06.2011
Bieg w Łowiczu
Relacja Sylwka

Pierwsza połowa obecnego sezonu to dla mnie głównie biegi na dystansie do 5 km. Nie inaczej było w Łowiczu, gdzie startowałem po raz pierwszy w ramach Biegu Trzeźwości. Z uwagi na bieg w Garwolinie postanowiłem potraktować te zawody treningowo. I tak też było, tempo 3:30 nie było zbyt męczące ale z uwagi na typowy przełaj (polna trochę piaszczysta droga) potrzebna był pełna koncentracja. Moim głównym rywalem był miejscowy zawodnik Łukasz Zagawa, z który tydzień wcześniej ścigałem się w Sochaczewie, gdzie był trzeci. Łukasz też nie miał zamiaru forsować tempa tym bardziej, że dość mocno wiało na tym polu i było duszno. Na końcówce trochę mocniej ruszyłem i dobiegłem pierwszy ok. 10 sek. przed Łukaszem.

Tego dnia organizacyjnie było sporo bałaganu, trochę odechciało nam się biegać, gdy okazało się że start będzie opóźniony i to dość znacznie (45 min.). Dla zawodników którzy robią rozgrzewkę na określony czas była to niemiła niespodzianka. Po wygranym biegu negatywne emocje odeszły, dostałem piękny puchar i przede wszystkim jestem zadowolony, gdyż podtrzymałem dobrą passę.

Nasze wyniki: 2011-06-18, XIX Bieg Trzeźwości - Łowicz (Łowicz), dystans: 4.4 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:15:07 

Ukończyło osób: 45

18.06.2011
Anulka szósta na Mistrzostwach Świata w Słowenii!
Anulka finiszuje w Podbrdo

Nasze wyniki: 2011-06-18, VIII Mistrzostwa Świata na Długim Dystansie (Petrovo Brdo), dystans: 37 km

52. (K-6)  Anna Celińska04:24:40 
57.   Robert Celiński04:26:57 

Ukończyło osób: 390

Fotorelacja ze Słowenii
12.06.2011
Półmaraton Jurajski
Znakomity start Jurka w Rudawie

Jurek świetnie pobiegł w Rudawie - po mocnym finiszu wyprzedził dwóch imienników z kategorii wiekowej (Jerzy Połeć 1:23:45, Jerzy SKARŻYŃSKI 1:23:50) i wygrał kategorię M-50! Wielkie gratulacje! :-)

Nasze wyniki: 2011-06-12, VII Półmaraton Jurajski (Rudawa), dystans: 21.0975 km

48.   Jerzy Magierski01:23:41 

Ukończyło osób: 1398

12.06.2011
Bieg Ku Słońcu
Osiedle Słoneczne, Bielsko-Biała
Relacja Roberta

W niedzielę rano zrobiliśmy sobie z Anulką wybieganie w Masywie Czantorii w Ustroniu. Chcieliśmy przebiec trasę biegu na Czantorię (odbędzie się za 3 tygodnie), ale w paru miejscach się pogubiliśmy i wyszły nam w sumie 22 km. Nie czułem się specjalnie zmęczony i pojechałem jeszcze na czwartą edycję Biegu Ku Słońcu, rozgrywanego na Osiedlu Słonecznym w Bielsku-Białej, niedaleko mojego biura.

Trasa miała liczyć 5 km, ale składała się z czterech pętli po ok. 1200 metrów, krętych i z dość dużymi przewyższeniami (trzeba było wbiegać po schodach). W takich warunkach udało mi się uzyskać bardzo satysfakcjonujący czas, ostatecznie byłem siódmy i trzeci w kategorii.

Nasze wyniki: 2011-06-12, VI Bieg Ku Słońcu (Bielsko-Biała), dystans: 4.73 km

7.   Robert Celiński00:17:07 
12. (K-1)  Magdalena Białorczyk00:18:25 ?

Ukończyło osób: 37

11.06.2011
Susz Triathlon - mistrzostwa Polski w triathlonie
Relacja Piotrka
Nasi triathloniści na mecie

W piątkowe popołudnie 10 czerwca 2011r. w czteroosobowym składzie (menadżer, kibic i fotoreporter ) Irmina Pniewska, kibic - Alek Świercz, zawodnicy Iwona Świercz i Piotr Wielogórka, wyruszyliśmy z zamiarem ukończenia triathlonu na dystansie długim, 1900m pływania, 90km na rowerze i 21km biegania.

Zamontowaliśmy rowery na dach wyruszyliśmy do Iławy gdzie mieliśmy zaplanowany nocleg. Po perypetiach związanych ze znalezieniem właściwego hotelu i wypakowaniem roweru, zostało dość mało czasu, bo udać się do Susza, który jest oddalony około 20km od Iławy. Po przyjeździe do Susza pierwsze nasze kroki skierowaliśmy do biura zawodów gdzie odebraliśmy pakiety startowe, w którym znajdowały się, numer startowy, czepek, chip, okolicznościowa koszulka, i dwa talony na posiłek regeneracyjny. W tej samej sali mieliśmy odprawę techniczna gdzie dowiedzieliśmy się, o której najpóźniej powinniśmy być na miejscu, kiedy powinny być wprowadzone rowery, jak będzie przebiegała trasa biegowa i rowerowa, to że będą sędziowie na motorach na trasie rowerowej i drafting ( jazda na kole za zawodnikiem) będzie karana. Kupiliśmy żele energetyczne, które jak się okazało podczas imprezy były nam zbyteczne. Potem udaliśmy się na pasta party gdzie wsunęliśmy po dwa półmiski makaronu.

Z pozytywnym nastawieniem pojechaliśmy do hotelu. Grubo po 22 udaliśmy się do hotelowej restauracji gdzie zamówiliśmy sobie po herbacie i omówiliśmy, co i jak mamy zrobić by na jutrzejszy start zdążyć. W dobrych humorach, choć już trochę zmęczeni poszliśmy do pokoju gdzie spakowaliśmy rzeczy, które będą nam potrzebne w strefie zmian o 23: 45 poszliśmy spać. Po 15 minutach, gdy już zapadaliśmy w sen zimowy cholerny zegarek zaczął dzwonić, nim się ktoś podniósł zegar ucichłby po 15 minutach zacząć znów swoje wycie, w końcu wylądował w kosmetyce i łazience gdzie jego wycie chyba jeszcze przez godzinę było już mniej uciążliwe.

Następnego dnia wstaliśmy o 6:45 wzięliśmy coś na ząb, spakowaliśmy rowery i pojechaliśmy na start. Po wypakowaniu rowerów dopompowaliśmy koła, sprawdziliśmy czy wszystko z nimi jest ok i czy przypadkowo czegoś jeszcze nie zapomnieliśmy, po tym wszystkim poszliśmy odstawić je do boksów. Przy wprowadzaniu rowerów do strefy zmian, sędzia sprawdził czy mamy numery startowe, czy chipy są przypięte na lewej nodze i czy z rowerem jest wszystko ok. Trzeba było założyć kask na głowę i zapiąć go, jeśli kask komuś latał trzeba było poprawić go, bo nie zostałby wpuszczony dalej. Później na podstawie numeru startowego, na prawej łydce i ramieniu namalowali nam numery. W tym czasie do Susza przyjechała druga ekipa wiernych kibiców, czyli moi rodzice.

Po przemowach organizatorów i włodarzy miasta odśpiewaliśmy hymn narodowy. Powoli, co niektórzy zawodnicy zakładali pianki do pływania, i szli na rozpływanie. To była nasza pierwsza tak duża impreza, a dla Iwonki była to w ogóle pierwsza przygoda z triatlonem, a więc chcieliśmy chyba zaoszczędzić trochę sił i ubraliśmy pianki w ostatniej momencie nie korzystając z rozpływania. Jako że było nas dość dużo, bo na starcie stanęło prawie 400 zawodników, to start był z wody, trzeba było przepłynąć kilkanaście metrów do boi i tam odbył się start.

Iwonka bojąc się, że może od kogoś niechcący dostać ustawiła się z tyłu ja z kolei nie miałem tych obaw i ustawiłem się w środku stawki. Płynęło się około 800m prosto, później był skręt w prawo i 150m, później znowu w prawo i 800m prosto i w lewo przy boi 150 metrów do strefy zmian. Na pierwszych 300 metrach było dość gęsto, co chwilę ktoś zapływał mi drogę i pewnie ja robiłem to samo, trzeba było zadzierać głowę do góry by dobrze nawigować niestety za dobrze mi to nie wychodziło. Nie ma co się dziwić, bo zrobiłem tylko jeden trening na wodach otwartych. 1900m pokonałem w 36min52s (a na basenie ten dystans robiłem w około 42 min) a wiec plan na ten moment miałem wykonany w 110% nie była to zasługa tego ze płynąłem szybciej, raczej pianki, która utrzymuje na wodzie i można lepiej wykonać ślizg, Iwonka przepłynęła w czasie 51min 19s. Zmiana moja jak i Iwonki były bardzo podobne, choć z małą a istotną różnicą. Wybiegając z wody zaczęliśmy zdejmować pianki do pasa by przy rowerach zrzucić je całkowicie, niestety Iwonka zdejmując piankę przydeptała swojego chipa i został on w strefie zmian, i do końca imprezy nie miała międzyczasów.

Na rowerze mieliśmy do przejechania 90km 3x30km. Po wybiegnięciu z rowerem ze strefy zmian, wsiadało się na rower i przejeżdżało się przez miasto by wylecieć na drogę w stronę Iławy. Trasa była dość wymagająca, nie było prawie prostego odcinka, same niewielkie wzniesienia, i w samym mieście kostka brukowa, a asfalt na trasie pozostawiał wiele do życzenia. Co jakiś czas na motorach przejeżdżali sędziowie i patrzyli czy wszystko jest ok, niestety gołym okiem było widać, że co jakiś czas z naprzeciwka jedzie mały mini peleton. Z okolicznych domów na trasie rowerowej powychodzili mieszkańcy i przez cały czas było słychać ich doping, a w samym Suszu i przy strefie zmian było ich mnóstwo.

Na trasie w stronę Iławy jechało się z wiatrem, dlatego chciałem to wykorzystać i średnia moja oscylowała w granicach 32-34km/h nawet na wzniesieniach jechałem w okolicach 30km/h, po nawrocie jechało się trochę wolniej i średnia troszeczkę spadła. W planie było, że trasę rowerową przejadę w 3h i po pierwszym kółku było nieźle, bo zamiast 1h stoper pokazywał 57min. Na trzecim kółku byłem już trochę zmęczony, zaczął wiać większy wiatr, a kostka brukowa dawała się coraz bardziej we znaki, i tym razem plan wykonałem, w 100% bo udało się rower ukończyć w 2h58min41s. Iwonka nie czuła się dość dobrze rowerowo, wprawdzie kilka razy robiliśmy trening, ale nigdy razem nie przejechaliśmy więcej niż 45km. Wiedząc by nie przeszarżować chciała jechać w granicach 25km/h, niestety złośliwość rzeczy martwych dała się we znaki i tym razem bo licznik odmówił posłuszeństwa. Najpierw chip teraz licznik, na szczęście odbyło się bez złapania gumy, choć byliśmy na to przygotowani, ale co najważniejsze nie zerwał nam się łańcuch, co było by przekreśleniem dalszej jazdy. W okolicach strefy zmian stali wolontariusze i podawali niezliczone ilości batonów energetycznych, bananów i bidonów z izotonikami ( bidon było można wyrzucić i przy następnym kółku wziąć nowy).

Gdy dojeżdżało się do strefy zmian trzeba było zejść z roweru i udać się do swojego boksu tam odstawić rower przebrać się w ciuchy do biegania. Iwonce i mi poszło to dość sprawnie, gdy szedłem odstawić rower troszeczkę poluzowałem kask, od razu przy mnie pojawił się sędzia bym go zapiął (pomyślałem sobie coś ty robił jak inni jechali za sobą na rowerze). Iwonka chyba więcej sił zachowała bo cała strefę z rowerem przebiegła, ja niestety przeszedłem.

Na deser 21km biegania 3x7km na obrzeżach jeziora suskiego. Pierwsze kółko było całkiem obiecujące, co kilkaset metrów wyprzedzałem ludzi którzy wyprzedzali mnie na rowerze, niestety drugie kółko było mordęgą. Zastanawiałem się wtedy po cholerę ja biorę w tym udział i czy bieganie mi już nie wystarcza. W strefach gdzie podawali wodę, batony, banany, izotoniki przechodziłem do marszu polewałem się wodą i wypijałem izotonik, batonów i bananów nie jadłem bo i tak doskwierał mi ból brzucha. Gdyby nie doping mijanych z naprzeciwka Iwony, Ani Michalskiej i innych znajomych zwidzenia nie wiem co by się mogło stać. Przy trzecim kółku skoncentrowałem się na małych sukcesach, na kostce były wypisane kilometry, myślałem tylko byle do następnego kilometra. Ostatni nawrót i wiedziałem że się uda, nawet delikatnie przyśpieszam. Gdy wbiegłem na ostatnią prostą i widzę zegar pokazujący 5:38:55 wiedziałem że złamię 5h40min, ostatnie całusy dla kibiców za wspaniały doping i radosny z podniesionymi rękoma wpadam na metę 5h39min12s. Czas biegu 1h57min01s. Chciałem pobiec poniżej 1h50min, niestety się nie dało. Za to Iwonka, gdy ja zaczynałem drugie kółko a Ona wybiegała ze strefy zmian minęła mnie jak bym stał w miejscu. W bieganiu czuła się mocna i tak też było, biegła jak by poprzednie 1900m pływania i 90km jazdy na rowerze było tylko rozgrzewką przed bieganiem. Co każdy nawrót widziałem że oddala się ode mnie, nie liczyła ale około 80 zawodników to wyprzedziła spokojnie. Szkoda że zgubiła chip, w bieganiu w generalce była by w pierwszej setce a wśród kobiet zajęłaby pewnie czwarte miejsce.

Na mecie byłem potwornie zmęczony, ale szczęśliwy, powlokłem się na masaż, z kolei Iwonka urządziła sobie sesję zdjęciową z Irminą i Alkiem, i razem poszli coś wszamać.

Wracając do domu, i gdy emocje trochę opadły, rozmawialiśmy cały czas na temat zawodów, organizacja była wyśmienita, oznakowanie trasy rowerowej i biegowej pierwsza klasa, w newralgicznych miejscach stali wolontariusze i pokazywali gdzie trzeba pojechać bądź pobiec. Bardzo dużo punktów z odżywianiem, bidony z izotonikami, batony energetyczne, woda, pomarańcze, gąbki z wodą. Organizator spisał się wspaniale, niejedna impreza biegowa mogłaby się uczyć jak powinna wyglądać organizacja imprezy masowej.

Piotr: miejsce: 187; pływanie: 36:52-155; zmiana 1: 3:19-157; rower: 2:58:41-213; zmiana 2: 3:19-194; bieg: 1:57:01-179; wynik: 5:39:12

Iwona: miejsce: 272; pływanie: 51:19-348; rower: 3:22:50; bieg: 1:48:00; wynik: 6:09:27

Wielkie podziękowania dla rodziców którzy przez cały czas wiernie Iwonce i mnie kibicowali. Jeszcze większe podziękowania dla Irminy, która przez cały czas dbała o nas, i była z nami, która wyczekiwała z aparatem i na trasie rowerowej i biegowej, za jej uśmiech, gdy tylko ją mijałem.

11.06.2011
II Bieg Chopina - Sochaczew
Relacja Sylwka

Jako jedyny reprezentant naszego klubu wystartowałem w Sochaczewie w II Biegu Chopina. Bieg open miał liczyć 5 km, jak się okazało po pomiarze Garminem trasa miała niecałe 4 km (dokładnie 3,95 km). Ten start miałem potraktować raczej treningowo z uwagi na mocny tydzień, gdzie zrobiłem dwa mocne akcenty i dodatkowo po raz pierwszy po sześciu miesiącach podbiegi. Jak się okazało na miejscu musiałem zmienić taktykę. Z uwagi na kilku młodych zawodników z kat. M 20 zmuszony byłem poważnie się ścigać by myśleć o miejscu na podium. Przed biegiem spiker zawodów kilkukrotnie wymieniał jako faworyta zawodnika z Koluszek Marcina Puszkiewicza, który niedawno pobiegł 4:04 na 1500 m oraz 16:10 na 5 km. W tym momencie wiedziałem, że tempo biegu będzie mocne.

Trasa wiodła po trzech pętelkach (chodnik, asfalt, trasa szutrowa) oraz 300 na stadionie. Tym razem pierwszy km był na szczęście w dobrym nie za szybkim tempie (3:15), ale na drugim wzrosło (3:08) co sprawiło, iż grupa rozerwała się. Tempo dyktował Marcin a ja trzymałem się bardzo blisko nie odstępując go na pół metra. Na trzecim km tempo troszkę spadło, ale od początku ostatniego znów zaczęło się mocniejsze ściganie. Rywal chciał za wszelką cenę mnie zgubić, ale tego dnia na szczęście dobrze się czułem wewnętrznie i wiedziałem, że to właśnie my będziemy walczyć o zwycięstwo. Przez znaczną część ostatniego km biegliśmy łeb w łeb, co jakiś czas spoglądałem na rywala i widziałem, że jest coraz bardziej zmęczony a ja jeszcze oddycham spokojnie. Nie chcąc doprowadzić do niespodzianek na końcówce tym razem postanowiłem spróbować długiego finiszu. Jeszcze przed wbiegnięciem na stadion wyszedłem na prowadzenie i znacznie podkręciłem i tam mocne już tempo. Okazało się, że Marcin nie był w stanie tego ataku odeprzeć. Od razu zrobiło się 15-20 m przewagi. Do mety zostało jeszcze blisko 300 m a ja dobrze się czułem i kontynuowałem mocny długi finisz, dzięki czemu odniosłem kolejne szóste zwycięstwo w sezonie. Na mecie miałem 8 sek. przewagi nad Marcinem i 14 sek. nad trzecim zawodnikiem. Skuteczny długi finisz sprawił, iż tempo ostatniego km wyniosło poniżej 2:55!!! co jest mimo wszystko dla mnie zaskoczeniem, ale o dziwo bardzo dobrze mi się biegło wewnętrznie co przełożył się ma dobre tempo.

Biorąc pod uwagę okoliczności jestem bardzo zadowolony z sobotniego startu. Tempo według wskazań Garmina dało średnią 3:08 km (dystans 3,95 km). Bieg fajnie zorganizowany, darmowy pakiet startowy z koszulką, medalem i słodyczami. Ciekawe biegi dla dzieci i młodzieży, zwłaszcza emocjonujące sztafety. Jako zwycięzca dostałem okazałe trofeum (chyba najładniejsze w mojej kolekcji), dodatkowo gadżety o Chopinie (w tym płyty do słuchania choć ja za bardzo w tej muzyce nie gustuję) i chyba miesięczny zapas jogurtów :-)

Nasze wyniki: 2011-06-11, II Bieg Chopina (Sochaczew), dystans: 4 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:12:21 

Ukończyło osób: 39

11.06.2011
Grand Prix Warszawy
Relacja Tomka
Tomek biegnie po zwycięstwo

W sobotę po raz pierwszy w długiej historii GPW zawody rozegrane zostały na trasie posiadającej atest - brawa dla Ali i Ani!

Byledobiec Anin reprezentowała czwórka miłośników tych kultowych już zawodów - Ania, Ela, Adam i sprawozdawca. Ania i Ela zaprezentowały się bardzo dobrze zajmując odpowiednio 2 i 4 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Ania zmieściła się dodatkowo w pierwszej ósemce kobiet, pokonując dychę w 46' co jest jej letnim (czerwiec to już lato) rekordem życiowym na GPW - brawo Aniu na jesieni będą 43'. Adam również walczył dzielnie zajmując 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej.

Mnie udało się pobić rekord życiowy na 5 km i zwyciężyć. Cieszę się tym bardziej, że pokonałem 20-latka biegającego 4' na 1500 m na bieżni.

Nasze wyniki: 2011-06-11, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Siekierki), dystans: 5 km

1.   Tomasz Lipiec00:16:45 

Ukończyło osób: 126

Nasze wyniki: 2011-06-11, Grand Prix Warszawy (Warszawa-Siekierki), dystans: 10 km

28.   Adam Leśniak00:40:54 
75. (K-8)  Anna Pawłowska-Pojawa00:46:22 
132. (K-23)  Elżbieta Mzyk00:51:44 

Ukończyło osób: 178

11.06.2011
Bieg Marszałka w Sulejówku
Relacja Alexa

W 4. Biegu Marszałka w Sulejówku wystartowało ponad 400 zawodników, w tym 4-osobowa reprezentacja Byledobiec - Weronika, Kazik, Jacek i ja.

Zawody wygrał Michał Markowski przed Pawłem Grygo (pierwsza dwójka taka sama, jak przed 3 tygodniami w Hajnówce). Trzecie miejsce, z nowym rekordem życiowym, zajął Damian Jędrusiński z ENTRE.PL Team. Ja przybiegłem na swoim ulubionym, czwartym miejscu - również jak w Hajnówce :) Pod koniec biegu trochę zaspałem i nie dałem rady połamać 35 minut.

Jak kolejny z Byledobieców na mecie pojawił się Kazik z nowym rekordem życiowym 41:28. Chwilę później na mecie pojawił się Jacek, który do Sulejówka przyjechał... na rowerze :) Weronika, podobnie jak ja, trochę za późno zaczęła finisz i uzyskała czas brutto 1:00:04. Za to netto wyszło znacznie poniżej godziny :)

Nasza ekipa zajęła 7. (a właściwie 6. - wyprzedził nas klub "Indywidualnie") miejsce w klasyfikacji drużynowej - wspólnymi siłami połamaliśmy 3 godziny na dystansie 40 km :)

Nasze wyniki: 2011-06-11, Bieg Marszałka (Sulejówek), dystans: 10 km

4.   Aleksander Celiński00:35:01 
44.   Kazimierz Nojszewski00:41:28 
49.   Jacek Świercz00:42:03 
130.   Jacek Matuszak00:46:09 
359. (K-35)  Weronika Celińska00:59:37 

Ukończyło osób: 406

08.06.2011
Grand Prix Żoliborza
Relacja Kazika
Kazik przed metą, fot. maratonczyk.pl

Nie podlega wątpliwości, że w upalne środowe popołudnie najlepsze warunki do życia występowały w klimatyzowanym biurze. Nie dziwi mnie również postawa osób współpracujących ze mną którzy moje oświadczenie, iż wybieram się na zawody biegowe przyjęli ze zdziwieniem i z lekkim niedowierzaniem. Znane jest im jednak jedno z moich ulubionych powiedzeń "co mnie nie zabije to mnie wzmocni", więc przeszli nad tym do porządku dziennego. Decyzje podjąłem wcześniej, miałem ze sobą sprzęt biegowy odwrotu więc nie było - przecież tylko najlepsi z najlepszych i najwytrwalsi z najwytrwalszych zawodników teamu Byledobiec, niezależnie od warunków i przeciwności losu, stają do boju ku chwale naszego teamu.

I tak oto odśrodkowo mocno umotywowany, udałem się w okolice Cytadeli Warszawskiej na III bieg w ramach tegorocznej edycji Grand Prix Żoliborza. Jadąc w stronę Żoliborza widziałem jak od północnej strony nad Warszawę nadciągają ciemne chmury co wskazywało na prawdopodobieństwo nadejścia burzy. Kiedy dojechałem na miejsce zaczęło delikatnie kropić, słychać było grzmoty i widać błyskawice. Niestety, oczekiwany deszcz nie spadł, a burza jak zeznali inni uczestnicy, poszła sobie, czy też została, w miejscu gdzie w niedzielę walczyli inni członkowie naszego klubu, czyli w Legionowie. Temperatura wynosiła ok. 30'C jednocześnie było bardzo parno i już po rozgrzewce byłem mokry jakbym wyszedł z sauny.

Trasa wiodła wokół Cytadeli i większość z was zna doskonale jej zalety, tutaj dla każdego było coś interesującego: miękkie trawiaste podłoże, wydeptane i nierówne ścieżki z wystającymi kamieniami, kostka, asfalt, podbiegi i w najtrudniejszym miejscu, w okolicach Bramy Straceń - schody. W takich oto warunkach prawie 200 amatorów biegania musiało zaliczyć trzy okrążenia wokół Cytadeli.

Nie było łatwo, pierwsze kółko poszło dobrze, jeszcze do 5 km biegłem na czas w okolicach 42'30, jednakże na 6 km musiałem po raz drugi wspiąć sie po schodach pod Bramę Straceń, trochę straciłem ale utrzymywałem w miarę równe tempo, niestety, gdy trzeci raz dotarłem pod schody opadłem z sił, tempo spadło poniżej 5'00, jednakże cały czas biegłem, meta była za niecałe 2 km, resztkami sił doczłapałem do końca. Czas 43'06, gorszy niż zakładałem, chyba za mocno zacząłem. Z kronikarskiego obowiązku informuję że bieg wygrał Krzysztof Dybowski z UKS G8 Bielany z czasem 34:41. Drugi na mecie zameldował się "Słonik" z KB ActiveSport w czasie 35:01, który prowadzi po trzech wyścigach w klasyfikacji punktowej i ma szanse na wygranie całego cyklu. Ja pomimo absencji w II biegu cały czas mam szanse na wysokie miejsce w kategorii M-40. Jak się później okazało, byłem jedynym reprezentantem Byledobiec i walcząc jak lew utrzymałem nasz klub w pierwszej 10 punktacji drużynowej.

Nasze wyniki: 2011-06-08, Grand Prix Żoliborza (Warszawa-Żoliborz), dystans: 10 km

35.   Kazimierz Nojszewski00:43:06 

Ukończyło osób: 185

05.06.2011
Legionowska Dycha
Relacja Wojtka...
Tomek na pierwszym kilometrze, za nim polewający już się zawodnik :-)

W niedzielę czworo Byledobieców: Iwona, Jacek, Tomek i ja zameldowało się na legionowskiej dyszce. Pogoda jak w sobote, żar lał sie z nieba a start wyznaczono na godz 12:00... W tych warunkach swietnie poradzili sobie Iwona i Tomek wygrywając swoje kategorie wiekowe i zajmując 5 miejsca w generalce K i M. Ja potraktowalem ten bieg dość mocno, ale treningowo i chyba jeszcze nigdy nie pobiegłem dychy tak równo, żeby różnica między "piątkami" wyniosła tylko 1 sek. W Legionowie byłem po raz pierwszy i trasa (2 pętle po 5 km) mimo dość wielu zakretów bardzo mi sie podobała. Dobra organizacja, niezły doping, szkoda tylko, że szatnie były zlokalizowane w... toaletach. No i niestety pakietu za Kazika nie udało mi sie odebrac :-(

...i Tomka :-)

W niedzielę w samo południe wystartowała III Legionowska Dycha a wśród blisko 400 uczestników czwórka reprezentantów Byledobiec Ani - Iwona, Jacek, Wojtek i sprawozdawca. Na całej trasie (dwie pięciokilometrowe pętle) nie było nawet kawałka cienia, słońce prażyło niemiłosiernie a temperatura dochodziła do 35 st.C (Niektórzy zaczęli się polewać już 100 m po starcie - zdjęcie:)). W tych niezwykle trudnych warunkach wspaniale zaprezentowała się Iwona zajmując 5 miejsce wśród kobiet i zwyciężając w swojej kategorii wiekowej. Wojtek i Jacek również dzielnie walczyli łamiąc odpowiednio 45 i 46 minut. Mnie udało się wywalczyć piąte miejsce open, co biorąc pod uwagę fakt, że pierwsza trójka to czynni, utytułowani zawodnicy (Bernardelli, Dobrowolski, Poczwardowski) uznaję za dobry wynik. Swój udział ma w nim Darek, który wspomagał mnie na trasie - dzięki Tato!

Nasze wyniki: 2011-06-05, III Legionowska Dycha (Legionowo), dystans: 10 km

5.   Tomasz Lipiec00:36:37 
51.   Wojciech Grunwald00:44:29 
60.   Jacek Świercz00:45:20 
84. (K-5)  Iwona Świercz00:46:50 

Ukończyło osób: 339

05.06.2011
IV Wysokogórski Bieg im. Druha Franciszka Marduły
Znakomite występy Anulki i Marka w Zakopanem
Relacja Roberta
Ostre podejście pirenejskie Anulki na Kasprowy i mój oddech ulgi na szczycie
Kasprowy niestraszny dla byledobiecowych górali ;-)

Bieg Marduły jest jedną z naszych ulubionych imprez górskich. Już w zeszłym roku zauroczyło mnie podejście organizatorów do zawodników oraz fantastyczna trasa po tatrzańskich szlakach. W tym roku było jeszcze fajniej, bo pogoda dopisała i mogliśmy wbiec tradycyjną trasą na szczyt Kasprowego. Przebiegała ona tak: ulicami Zakopanego spod kina Sokół w górę, zahaczając o Krupówki, prosto pod skocznię, w lewo w kierunku ronda, tam w prawo do Kuźnic, ale żeby było trudniej, zbaczaliśmy na zielony szlak - podejście na Nosal (1206) i dopiero zbieg do Kuźnic, a stamtąd dalej zielonym długi podbieg przez Myślenickie Turnie (1360) na Kasprowy Wierch (1987), skąd zbiegaliśmy trudną technicznie trasą żółtym szlakiem do Murowańca na Hali Gąsienicowej, a tam w lewo niebieskim, trochę pod górę na Przełęcz Między Kopami (1499), zbieg do Kuźnic i ostatnia prosta kamienistą drogą do schroniska Kalatówki, gdzie czekała na nas upragniona meta.

Nasz klub reprezentowało troje górali: przygotowująca się do mistrzostw świata Anulka, przygotowujący się do Sudeckiej Setki Marek i ja. Anulka pobiegła znakomicie, nawet w optymalnej formie (do której mi bardzo daleko) nie byłbym w stanie dotrzymać jej kroku. Miała niesamowite podejścia, na których wielu mocnych zawodników mogło tylko oglądać oddalający się napis "ANULKA" na plecach koszulki. Następną kobietę na mecie wyprzedziła prawie o 20 minut. Widać, że forma przed MŚ jest znakomita. Fantastycznie pobiegł również Marek - 4. miejsce za tak znanymi zawodnikami, jak Marcin Świerc (nowy rekord trasy poniżej 2 h), Paweł Krawczyk i Piotr Koń.

Dzięki występom Anulki i Marka nasz klub umocnił się na 3. miejscu Ligi Biegów Górskich, za takimi firmami, jak RMD Montrail Team oraz Salomon.

Ja na początku miałem plan, żeby gonić Anulkę na zbiegach, ale w praktyce nie było to możliwe. Na asfalcie pobiegłem rozsądnym tempem, ale na Nosal podchodziłem spokojnie, oszczędzając siły. Na zbiegu nie udało mi się odrobić straty do żony - ostatni raz widziałem ją daleko przed sobą w Kuźnicach. Przy Myślenickich Turniach czekała na nas niespodzianka - do Zakopanego przyjechali rodzice Ani, żeby nam kibicować. Kiedy wybiegłem z lasu, próbowałem znaleźć sylwetkę Ani wśród skał Kasprowego, ale na próżno - musiała się już schować za szczytem.

Końcowa część podejścia na Kasprowy była męcząca - szło mi znacznie gorzej, niż na ME i w Tatrzańskim Biegu pod Górę w zeszłym roku, kiedy to na tych skałach złapałem drugi oddech. Jakoś jednak wdrapałem się pod stację meteorologiczną, przybiłem piątkę z Adamem i zacząłem zbiegać. To był kluczowy punkt w tym biegu - kilku uczestników po podejściu na Kasprowy zrezygnowało z biegu i zjechało kolejką na dół - to na pewno była kusząca perspektywa.

Zbieg żółtym szlakiem był bardzo trudny, cały czas miałem zapuszczony hamulec w czwórkach. Nie pomógł mi on w końcowej fazie zbiegu niebieskiem szlakiem - stopa wpadła mi między kamienie, wykręciła się o 90 stopni do wewnątrz i z bólem musiałem się poddać prawom grawitacji i upadłem na skały. Na szczęście, było to tylko skręcenie, początkowo mocny ból przeszedł i mogłem powolnym krokiem kontynuować marszobieg. Na podejściu pod schronisko wyprzedziło mnie kilka osób i dopiero niesiony dopingiem przed Polaną Kalatówki, zdecydowałem się na mocny finisz. Sporo mnie to niestety później kosztowało - musiałem sobie długo poleżeć.

Kiedy już doszedłem do siebie po blisko godzinie, zjedliśmy zapewniony przez organizatora pyszny posiłek (przystawka - oscypek z żurawiną, placek ziemniaczany z masłem czosnkowym, kwaśnica, a na deser - smaczne ciasto). Schowajcie się wszystkie grochówki i drożdżówki z innych biegów ;-) W konsumpcji towarzyszyli nam rodzice Anulki, Adam i Rysiek (dzięki za kibicowanie), a później - Marek.

Zakończenie przed schroniskiem odbyło się przy pięknej pogodzie, w rytm góralskiej kapeli. Wspaniała impreza :-)

Nasze wyniki: 2011-06-05, IV Wysokogórski Bieg im. Druha Franciszka Marduły (Zakopane), dystans: 22 km

4.   Marek Swoboda02:12:17 
12. (K-1)  Anna Celińska02:20:12 
32.   Robert Celiński02:38:32 

Ukończyło osób: 125

04.06.2011
Złoto dla Zuchwałych
Szwecja... k. Wałcza
Paweł bliski złota w Złocie dla Zuchwałych

Nasze wyniki: 2011-06-04, Złoto dla Zuchwałych (Szwecja k. Wałcza), dystans: 50 km

2.   Paweł Kotlarz07:46:00 

Ukończyło osób: 10

04.06.2011
II Bieg Siedleckiego Jacka - Siedlce
Relacja Sylwka

Czwórka dzielnych klubowiczów wzięła udział w II Biegu Siedleckiego Jacka. Wszyscy startowaliśmy na krótszym dystansie tzn. na atestowanych 5 km. Biorąc pod uwagę upalną pogodę było to dobre rozwiązanie, gdyż na 10 km można się było nieźle ugotować. Na super wyniki trudno było liczyć bardziej należało skupić się na miejscu. Rewelacyjnie spisała się jedyna nasza klubowicza Ania, która ostatecznie zajęła drugie miejsce open i pierwsze w kategorii, co jak przyznała często jej się nie zdarza ale myślę że jest z siebie zadowolona, może nie z czasu, ale z miejsca na pewno. Równie rewelacyjnie pobiegł Jurek, który zajął wysokie 7 miejsce open oraz o ponad 5 min. wygrał swoja kategorię wiekową. Dodatkowo jako jedyny zrobił oficjalną życiówkę, która pewnie byłaby jeszcze o kilka sekund lepsza gdyby nie małe zamieszanie na mecie. Tomek dzielnie walczył na trasie i nie dał się wyprzedzić Ani zajmując bardzo dobre 6 miejsce w kategorii wiekowej.

Ja tym razem zająłem 4 miejsce open przerywając tym samym passę pięciu wygranych. Jak się okazało bieg na 5 km był mocniej obsadzony. Tempo poza pierwszym km (3:07) może nie był najmocniejsze ale w połowie dystansu upał dał mi się mocno we znaki i ciężko było utrzymywać właściwe tempo. Pierwsza trójka w zasadzie od początku odskoczyła i mimo stałej straty przez większość dystansu nie dałem rady się do nich zbliżyć. Nawet nie byłem w stanie tak skutecznie finiszować jak ostatnio na Agrykoli niemniej jestem zadowolony z zawodów tym bardziej, iż wygrałem kategorię nauczycielską i swoją wiekową. Generalnie w sprzyjających warunkach da się tam uzyskać dobry czas, pomimo kilku zakrętów trasa jest płaska i szybka. Ponadto mimo małych niedociągnięć organizacyjnych za stosunkowo małe pieniądze dostaliśmy fajne pakiety startowe.

Nasze wyniki: 2011-06-04, II Bieg Siedleckiego Jacka (Siedlce), dystans: 5 km

4.   Sylwester Kuśmierz00:16:31 
7.   Jerzy Magierski00:17:58 
28.   Tomasz Pojawa00:22:11 
33. (K-2)  Anna Pawłowska-Pojawa00:22:32 

Ukończyło osób: 153

31.05.2011
Bieg pamięci Jerzego Lewandowskiego
Relacja Sylwka

Dziś skromna, ale mocna męska ekipa Byledobiec startowała w biegu pamięci J. Lewandowskiego. Zawody rozegrano na pięcu pętelkach alejkami na Agrykoli. Warunki pogodowe nie sprzyjały szybkiemu bieganiu, ale dwaj mocni zawodnicy UNTS Warszawa narzucili zabójcze tempo. Pierwszy km 3:09 i już wiedziałem że będzie ciężko. Później tempo trochę spadło ale jak na te warunki było i tak mocno. Cały bieg prowadził Piotr Parfianowicz, na ostaniej pętli traciłem do niego już ponad 30 m i nie wierzyłem że uda się go dogonić. Na ostatnich 250 m pomyślałem że warto spróbować i finisz okazał się skuteczny, choć przyznam, że nie pamiętam kiedy tak bardzo się zmęczyłem. Tomek rewelacyjnie powalczył z drugim zawodnikiem UNTS i zajął trzecie miejsce. Jego odczucia po biegu były podobne do moich, nie spodziewaliśmy się tak szybkiego biegania, co spowodowało ogromne zmęczenie w tym upale. Bardzo dzielnie walczyli z nami Kazik i Grundi pięknie prezentując się w klubowych koszulkach. Już niedługo i ja sobie takią sprawię.

W biegu wystartowało naprawdę sporo zawodników ok 100-110. Mój Garmin zmierzył niecałe 4.7 km, co dało mocne średnie tempo poniżej 3:15 km i z tego tempa jestem zadowolony. Mam nadzieję, że w sobotę potwierdzę takie tempo w Siedlcach :-)

Nasze wyniki: 2011-05-31, Bieg Pamięci Jerzego Lewandowskiego (Warszawa-Agrykola), dystans: 4.7 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:14:57 
3.   Tomasz Lipiec00:15:30 
18.   Kazimierz Nojszewski00:18:44 
22.   Wojciech Grunwald00:19:00 

Ukończyło osób: 110

29.05.2011
Półmaraton w Stuttgarcie
Relacja Wojtka

Po 4 tygodniach przymusowego odpoczynku od biegania pobiegłem wczoraj półmaraton w Stuttgarcie. Wiedziałem, że do pełni sił brakuje mi wiele więc potraktowałem ten start zupełnie treningowo bez specjalnego napinania się ale i tak lekko nie było. Najgorsza była pogoda, która tego dnia dała wszystkim mocno w kość - mocne słońce od rana. Trasa przebiegała przez cale miasto i była dość powiedziałbym urozmaicona w sporą ilość podbiegów i zbiegów. Organizacja fantastyczna ! Widać było, że ten weekend to biegowe święto całego miasta. Biuro zawodów, szatnie, prysznice oraz Expo w MercedesBenz Arena. Parkingi, specjalnie uruchomione pociągi, naprawdę masa kibiców po drodze, punkty z wodą i izotonikami co 2,5 km. Jedyny zgrzyt to przesunięcie startu o 20 minut ale i tak się poprawiają, bo jak się dowiedziałem później 2 lata temu opóźnili start o półtorej godziny... Taki manewr z pól Grunwaldu :-)

Nasze wyniki: 2011-05-29, Stuttgart Half Marathon (Stuttgart), dystans: 21.0975 km

1823.   Wojciech Grunwald01:46:44 

Ukończyło osób: 6631

29.05.2011
Bieg Truskawki
Relacja Kazika
Kazik walczy w Biegu Truskawki

W ostatnią niedzielę byłym jedynym członkiem naszego teamu, który wybrał sie na IV Bieg Truskawki. W biegu tym prowadzone są dwie klasyfikacje: indywidulana i klasyfikacja par. Trasa biegu przebiegała szlakami Kampinoskiego Parku Narodowego. Profil trasy przypominał dobrze nam znane chociażby z "Wesołej Stówki" trasy Mazowieckiego Parku Krajobrazowego. Uczestnicy musieli pokonać typowo crossową trasę, na której były piaszczyste podbiegi, wąskie leśne scieżki, mnóstwo wystających korzenii, drewniane pomosty, powalone drzewa i trochę podmokłych przestrzeni. W tych warunkach najlepiej poradził sobie reprezetnujący zespół Warszawiaky Bartosz Olszewski, który wyprzedził Sebastiana Polaka i Marcina Kufla. Wsród par wygrała Katarzyna Dziwisz z Michałem Łasińskim, których udało mi się wyprzedzić około kilometra przed metą. Na mecie na uczestników czekały świeże truskawki, ciasto truskawkowe, bułki z dżemem truskawkowym, truskawkowy medal, a dla tych co się wymazali błotem truskawkowo-miodziowa nalewka rocznik 2010 r. Bardzo przyjemna, profesjonalnie zorganizowana impreza biegowa - polecam wszystkim w przyszłym roku.

Nasze wyniki: 2011-05-29, IV Bieg Truskawki (Truskaw k. Warszawy), dystans: 10 km

14.   Kazimierz Nojszewski00:43:00 

Ukończyło osób: 144

29.05.2011
Bieg dla Maćka
Relacja Kasi

W niedzielę ciągle czułam się nie najlepiej, ale ze względu na cel imprezy i rodzinne znajomości postanowiłam wystartować w Biegu dla Maćka. A ponieważ za późno było na start na 2km, pobiegłam w głównym, słabo bo słabo, ale decyzji nie żałuję. Tacie niewiele zabrakło, aby dotrzymać mi kroku, a Wacek po dobrym biegu zajął 2 miejsce w kategorii wiekowej. A prawdziwe brawa należą się organizatorom, którzy łączą pasję z profesjonalizmem. A ciężko pracowała cała rodzina i przyjaciele. Byłam wzruszona siwiteńką babcią Maćka, która stała w słońcu, podawała wodę i nakrywała nektarynki kartonem, aby je od słońca ochronić. A znakomite ciasta dla uczestników na imprezie na 600 osób robią wrażenie. Do tego ciekawa trasa, dobrze oznaczona.

Nasze wyniki: 2011-05-29, Bieg dla Maćka (Wrocław), dystans: 10 km

32. (K-2)  Katarzyna Panejko-Wanat00:40:05 
47.   Wiesław Panejko00:41:39 
206.   Wacław Wanat00:49:09 

Ukończyło osób: 581

29.05.2011
Mazowiecka Piętnastka
Mińsk Mazowiecki
Relacja Alexa

Sześcioro Byledobieców wybrało się do Mińska Mazowieckiego na kolejną edycję Mazowieckiej Piętnastki. Zawody zdominowali biegacze zza wschodniej granicy, którzy zajęli pierwsze trzy miejsca. Ja dobiegłem na 9. pozycji, uzyskując wynik 52:32. Jak się później okazało, załapałem się na nagradzane 4. miejsce w kategorii. Swój rekord życiowy zdecydowanie poprawił Jurek - z wynikiem 56:37 zajął 6. miejsce w niezwykle silnie obsadzonej kategorii M-50. Z czasem 1:07 bieg ukończył Jacek.

W Mińsku znakomicie spisały się Byledobiecki. Największy sukces odniosła Iwona - zajęła 3. miejsce wśród kobiet, ulegając jedynie dwóm reprezentantkom Białorusi, które przybiegły na metę niedługo po mnie. Iwona wygrała również kategorię wiekową. Bardzo dobre, 7. miejsce w Open i 2. w kategorii, zajęła Ania. Weronika po dobrym, równym biegu poprawiła o półtorej minuty swoją oficjalną życiówkę na dystansie 15 km.

Nasze wyniki: 2011-05-29, Mazowiecka Piętnastka (Mińsk Mazowiecki), dystans: 15 km

9.   Aleksander Celiński00:52:32 
25.   Jerzy Magierski00:56:37 
85.   Jacek Świercz01:07:37 
103. (K-3)  Iwona Świercz01:09:11 
138. (K-7)  Anna Pawłowska-Pojawa01:12:18 
253. (K-29)  Weronika Celińska01:31:56 

Ukończyło osób: 264

28.05.2011
Bieg górski w Jedlinie-Zdroju
Kolejny świetny górski występ Marka, i to tego samego dnia!
Marek na trasie w Jedlinie

W Jedlinie zająłem 6 miejsce w OPEN i 2 w kat. wiekowej z czasem 40:21'. Wygrał Wosik (37:46') przed Koniem (38:05') i Holly'm (38:23'). Wśród kobiet: 1. Zatorska - 23:08', 2. Ficner - 23:09', 3. Wiesnerova - 24:28'

Nasze wyniki: 2011-05-28, Bieg górski w Jedlinie-Zdroju (Jedlina-Zdrój), dystans: 10 km

6.   Marek Swoboda00:40:21 

Ukończyło osób: 89

28.05.2011
XVIII Bieg Górski na Ślężę
Mistrzostwa Polski w biegu górskim na krótkim dystansie
Anulka znowu wicemistrzynią Polski, Marek drugi w kategorii M-40
Relacja Roberta
Szerokie podium kobiet - trzecie srebro MP dla Anulki

Anulka zdobyła dzisiaj kolejne srebro Mistrzostw Polski. Po zeszłorocznym i tegorocznym wicemistrzostwie na długim dystansie, dołączyła medal na dystansie krótkim. Jak powiedziała, gdy zbiegaliśmy ze Ślęży: "A świstak siedzi i zawija w te sreberka" ;-) Na razie jest jedyną biegaczką, która zdobywa w tym roku dwa medale. Może w tym roku jeszcze powalczy o podium na MP w stylu alpejskim i angosaskim.

Bieg kobiet rozegrał się zgodnie z moimi przewidywaniami. Na początku mocno pobiegły zawodniczki rzadziej biegające w górach, ale po dwóch kilometrach zostały łatwo wyprzedzone przez Anulkę i Izę Zatorską. Na Panią Profesor nie było jednak mocnych - podbiegała nawet na stromych zboczach i Anulka nie była w stanie dotrzymać jej kroku, choć srebro osiągnęła bardzo pewnie. Brązowy medal zdobyła Anna Ficner, wyprzedzając mocnym finiszem Dominikę Stelmach, a piąte miejsce wśród pań zajęła Dominika Wiśniewska. Moją ambicją w tym biegu było wyprzedzenie wszystkich kobiet, ale niestety - uplasowałem się za tą piątką. Po szybkim początku zaniemogłem i potem myślałem już tylko o tym byledobiec na Ślężę.

Świetnie pobiegł również Marek Swoboda, który załapał się w dwudziestce MP i zajął drugie miejsce w kategorii M-40. Bardzo dobrze pobiegli również Wiesław (6. w kategorii) i Wacław (4. miejsce). Szkoda, że z powodu problemów żołądkowych biegu nie ukończyła Kasia. Narzekała na nie już przed startem, a zrezygnowała na przełęczy za Wieżycą.

Mimo wszystko, drużynowo wypadliśmy bardzo dobrze i pozwoli nam to pewnie wskoczyć na trzecie miejsce w drużynówce Ligi Biegów Górskich. Tym bardziej, że Marek pojechał jeszcze po zawodach na rozgrywany o 17 bieg górski w Jedlinie-Zdroju ;-)

Powodzenia dla wrocławskiej ekipy Byledobiec, biorącej jutro udział w Biegu dla Maćka.

Nasze wyniki: 2011-05-28, Bieg Górski na Ślężę (Sobótka), dystans: 5 km

16.   Marek Swoboda00:29:51 
26. (K-2)  Anna Celińska00:31:42 
36.   Robert Celiński00:32:41 
67.   Wiesław Panejko00:37:02 
124.   Wacław Wanat00:43:00 

Ukończyło osób: 218

28.05.2011
Leśne Przełaje - Powsin
Relacja Sylwka
Nasi na podium :-)

Na trudnej technicznie trasie w Parku Kultury w Powsinie po raz kolejny rozegrano leśne przełaje. Jak się okazało nie byłem jedynym reprezentantem naszego klubu, gdyż pół godziny przed starem pojawił się Tomek. Bieg skromnie obsadzony pod względem liczby startujących jednak na starcie stawiło się kilka mocnych zawodników. Zajęliśmy z Tomkiem dwa pierwsze miejsca, na trzecim zawody ukończył Jacek Gardener. Trasa liczyła trzy pętelki na których nie brakowało karkołomnych zbiegów, podbiegów, korzeni i grząskiego piasku. Profil trasy powodował, iż konieczna był stu procentowa koncentracja przy każdym kroku. Z tymi warunkami na szczęście poradziliśmy sobie znakomicie. Przed naszym startem rozegrano sporo biegów dla dzieci i młodzieży.

Nasze wyniki: 2011-05-28, Leśne Przełaje (Warszawa-Powsin), dystans: 3.2 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:11:05 
2.   Tomasz Lipiec00:11:15 

Ukończyło osób: 25

21.05.2011
Puchar Maratonu Warszawskiego
Relacja Tomka
Pierwsza trójka zawodów w tle piąty na mecie Jarek Antosik

Puchar Maratonu Warszawskiego z roku na rok gromadzi coraz więcej uczestników, podwyższa się również poziom sportowy tego cyklu. W miniony weekend Park Sobieskiego, a szczególnie leśny parking przy Bronisława Czecha "pękał w szwach". Byledobiec Anin reprezentowała piątka "miejscowych" zawodników - Ela, Adam, Jurek, Marcin oraz sprawozdawca. W ciężkim, tropikalnym powietrzu Ela uzyskała wynik poniżej 53 minut zajmując czwarte miejsce w swojej kategorii wiekowej. Adam i Jurek wygrali zdecydowanie swoje kategorie wiekowe (Jurek dodatkowo był ósmy w kategorii open). Mnie udało się stanąć na podium w kategorii open ulegając jedynie będącemu w tym sezonie w świetnej formie Bartkowi Olszewskiemu i niedawnemu pogromcy Marcina Kufla z GP Żoliborza - Jeremy Beauvillain.

Nasze wyniki: 2011-05-21, Puchar Maratonu Warszawskiego (Warszawa), dystans: 10 km

3.   Tomasz Lipiec00:35:34 
8.   Jerzy Magierski00:37:41 
12.   Marcin Wiącek00:38:41 
22.   Adam Leśniak00:40:18 
231. (K-11)  Elżbieta Mzyk00:52:54 

Ukończyło osób: 403

21.05.2011
Bieg Wisły - Warszawa
Relacja Sylwka
Trzeci start po kontuzji i trzecie zwycięstwo ;-)

W ramach Święta Wisły, które miało miejsce w miniony weekend odbył się w stolicy ciekawy bieg, którego trasa wiodła po obu brzegach naszej największej rzeki. Start nastąpił z Płyty Desantu na Solcu, natomiast meta usytuowana była na plaży Saskiej Kępy przy Moście Łazienkowskim.

Był to mój trzeci start w tym sezonie i jak się okazało po raz trzeci bardzo szczęśliwy ze względu na kolejne zwycięstwo. Czas biegu jednak bardzo przeciętny, na co na pewno wpływ mają słaba forma po kontuzji, ale również warunki pogodowe, gdyż przyszło nam biegać w samo południe w upał a ja nigdy w takich warunkach dobrze nie biegam nawet jak jest forma. Ponadto trasa okazała się wymagająca - kilka wbiegów i zbiegów po schodach oraz szutrowa nawierzchnia po prawej stronie Wisły na nowej ścieżce rowerowo-biegowej połączona z licznymi zakrętami sprawiła, iż konieczna była stu procentowa koncentracja. Tak naprawdę bohaterem biegu był Słonik, który otrzymał numer startowy w momencie jak bieg już wystartował. Przepychając się z końca stawki zdołał dobiec do mety na drugim miejscu. Jak się okazało jego czas netto był o minutę lepszy od mojego - szacun!!!.

Ogólnie bieg oceniam bardzo pozytywnie pomimo tego, iż nie było pomiaru czasu. Darmowy pakiet startowy, ciekawa trasa i odbiór pucharu z rąk pani prezydent Warszawy było dla mnie kolejnym miłym doświadczeniem.

Nasze wyniki: 2011-05-21, Bieg Wisły (Warszawa-Centrum), dystans: 10 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:36:35 

Ukończyło osób: 250

21.05.2011
Półmaraton Hajnowski
Relacja Alexa
Alex z Benkiem na rozgrzanej trasie w Hajnówce

Siedmioro Byledobieców znalazło się wśród szczęśliwców, którym udało się na czas zapisać na listę startową 11. Półmaratonu Hajnowskiego. Zapisy miały się rozpocząć 1 marca, ale strona została uruchomiona w ostatni dzień lutego, ok. godziny przed północą. Szybko zapisaliśmy się z Weroniką i od razu wysłaliśmy sms'y do Ani i do Jacka - Przed północą na liście startowej były już trzy byledobiecowe małżeństwa. Do półmaratonu zapisał się również Kazik.

Rok temu Półmaraton Hajnowski odbył się 15 maja i były to moje ostatnie zawody w stanie kawalerskim. Weronika, z uwagi na problemy zdrowotne, nie mogła wtedy wystartować. W tym roku zawody odbyły się 21 maja, czyli dzień przed naszą rocznicą - podczas biesiady rozpoczęła się 365. doba naszego małżeństwa. Ja miałem też swoją prywatną rocznicę - dokładnie 5 lat wcześniej, 21 maja 2006 roku, w Toruniu ukończyłem swój pierwszy maraton. Tym razem niestety nie wypalił pomysł z busem - w zeszłym roku do Hajnówki dotarliśmy wspólnie z kilkunastoma osobami, głównie z zaprzyjaźnionego klubu aleTEMPO. W tym roku do Hajnówki pojechaliśmy we troje z Michałem z aleTEMPO. Wstaliśmy przed 5 rano, zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do Grabiny za Sulejówkiem, gdzie przesiedliśmy się w samochód Michała. Do Hajnówki dotarliśmy bardzo szybko. Odebraliśmy pakiety startowe i w hajnowskim parku czekaliśmy na start honorowy. Niestety, słońce grzało coraz mocniej i szansa na dobre wyniki malała z minuty na minutę.

Ok. półtorej godziny przed startem ostrym zapakowaliśmy się do autokarów i ruszyliśmy w stronę Białowieży. Podróż nie była zbyt komfortowa - czuliśmy się jak w saunie, do tego zatłoczonej. Po dotarciu na parking w Białowieży większość biegaczy skryła się pod parasolami przy stołach. Siedziało nam się bardzo dobrze, a upał nie zachęcał do ruszenia się i zrobienia porządnej rozgrzewki. Ja zacząłem truchtać ok. pół godziny przed startem. Na szczęście w pobliżu była przyjemna, zacieniona ścieżka wzdłuż brzegu stawu.

Wystartowaliśmy punktualnie w południe. Już na początku uformowała się grupa biegaczy, którzy walczyli o miejsca na podium - Michał Markowski, Paweł Grygo i Maciej Łucyk. Ja biegłem w drugiej grupie, w której na początku było ok. 7 zawodników, a po wybiegnięciu z Białowieży zostało nas trzech - Piotr Bętkowski, Paweł Markowski (w zeszłym roku z wynikiem 1:10 był tutaj drugi, za Białorusinem Gordiejevem) i ja. Pierwsze 3 kilometry pokonaliśmy w pełnym słońcu, na szczęście potem wbiegliśmy do puszczy, gdzie warunki były nieco lepsze, jednak nie na tyle, żeby utrzymać tempo na czas w granicach 1:14. Już na 5. kilometrze było wiadomo, że do życiówek tego dnia się nie zbliżymy. W okolicach 10. kilometra Paweł zatrzymał się i ostatecznie dobiegł do mety w spokojnym tempie. Zostaliśmy we dwóch z Benkiem - prowadząca trójka dawno zniknęła nam z oczu, a za nami też daleko nie było nikogo widać. Na 10. kilometrze mieliśmy międzyczas ok. 35:45, gdybyśmy utrzymali tempo, wyszłoby nam ok. 1:15:30. Około 13. kilometra zacząłem uciekać Benkowi. Na 20. kilometrze czekał nas łagodny, ale bardzo długi podbieg tuż przed granicą Hajnówki. Ostatnie dwa kilometry przebiegłem w wolniejszym tempie, ale na szczęście wyrobiłem sobie sporą przewagę i dobiegłem na metę na niezagrożonym 4. miejscu z wynikiem 1:16:31 - jak na te warunki i tak bardzo dobrym. Wpływ pogody na osiągane rezultaty widać po wynikach zwycięzców - Michał Markowski uzyskał czas 1:13:26 i wyprzedził Pawła Grygo o 3 sekundy. Dwa tygodnie wcześniej w Ostrołęce Michał i Paweł nabiegali odpowiednio 1:09 i 1:10. Wśród kobiet z wynikiem 1:29 zwyciężyła Joanna Schab z aleTEMPO.

Podobnie jak ja, wszyscy Byledobiece uzyskali wyniki znacznie odbiegające od rekordów życiowych. Po czasie 1:37 na mecie pojawił się Kazik. Niedługo później bieg ukończył Jacek (1:40). Iwona z wynikiem 1:46:40 zajęła 2. miejsce w swojej kategorii wiekowej. Następnie na mecie pojawiła się Ania, uzyskując rezultat 1:53. Tomek miał na trasie spore problemy zdrowotne i ukończył bieg po ponad dwóch godzinach. Z antyżyciówką zawody ukończyła też Weronika, którą starałem się wspierać przez ostatnie dwa kilometry biegu.

Po biegu szybko wzięliśmy prysznic, zjedliśmy obiad i poszliśmy na dekorację. Iwona odebrała drewnianego żubra za drugie miejsce w kategorii wiekowej, ja również dostałem żubra za trzecie miejsce w M-20 i myśliwego z kaczką za czwarte w open - rybak z zeszłego roku będzie miał towarzystwo :) W losowaniu nagród niestety mieliśmy mniej szczęścia.

Po dekoracji ruszyliśmy do sioła Budy w sercu Puszczy Białowieskiej na biesiadę. Mieliśmy sporo szczęścia - na miejsce dotarliśmy bardzo wcześnie, dzięki czemu uniknęliśmy kolejek do stołów z wędlinami :) Później zaczęła się muzyka i tańce, był też konkurs, polegający na rzucaniu wiankiem do celu - na szablę trzymaną przez partnera. W tej rywalizacji bezkonkurencyjni okazali się Iwona i Jacek :)

W miłym towarzystwie czas mijał bardzo szybko, przed 21 wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę Warszawy. W drodze powrotnej towarzyszył nam jeszcze Roman, jeden z czołowych warszawskich biegaczy z kategorii 60-latków. Do Warszawy dotarliśmy trochę po północy.

Nasze wyniki: 2011-05-21, Półmaraton Hajnowski (Hajnówka), dystans: 21.0975 km

4.   Aleksander Celiński01:16:31 
45.   Kazimierz Nojszewski01:37:03 
64.   Jacek Świercz01:40:46 
99. (K-7)  Iwona Świercz01:46:40 
142. (K-14)  Anna Pawłowska-Pojawa01:53:52 
219.   Tomasz Pojawa02:11:15 
254. (K-57)  Weronika Celińska02:25:42 

Ukończyło osób: 260

20.05.2011
Paweł dziesiąty w Kieracie

Nasze wyniki: 2011-05-20, Kierat (Limanowa), dystans: 100 km

10.   Paweł Kotlarz15:51:00 

Ukończyło osób: 576

15.05.2011
Warsaw Trail Running
Relacja Eli

Dziś walczyliśmy w Powsinie na Warsaw Trail Running. Na początku biegł mój Tomek na 400m, był piąty :-) Za dosłownie chwilkę biegliśmy rodzinnie na dwa kilometry z kawałkiem. Formuła biegu rodzinnego była bardzo fajna, chipa na nodze miał najmłodszy uczestnik sztafety. Na metę wpadliśmy jako TRZECIA DRUŻYNA! walczyliśmy do ostatnich metrów, wygraliśmy piękny puchar w barwach Byledobiec :-) Bieg Główny to 10 km, trasa cudowna, las, góreczki, krzaki. Adam powalczył o trzecie miejsce w swojej kategorii. Impreza zorganizowana perfekcyjnie, nagrody super, bardzo poważnie zastanawiamy się nad następną edycją w Poznaniu, tylko, że w tym czasie ja mam pływanie na Ursynowie... a do tego mamy wystrzałowe urodziny znajomego i nie wiemy na co się zdecydować...

Nasze wyniki: 2011-05-15, Warsaw Trail Running (Warszawa), dystans: 10 km

13.   Adam Leśniak00:37:39 
67. (K-13)  Elżbieta Mzyk00:50:29 

Ukończyło osób: 98

15.05.2011
Maraton i Półmaraton Metropolii

Nasze wyniki: 2011-05-15, Półmaraton Metropolii (Bydgoszcz-Toruń), dystans: 21.0975 km

41. (K-3)  Iwona Świercz01:38:10 

Ukończyło osób: 200

Nasze wyniki: 2011-05-15, Maraton Metropolii (Bydgoszcz-Toruń), dystans: 42.195 km

85.   Jacek Świercz03:18:37 

Ukończyło osób: 585

14.05.2011
Dymno - Mistrzostwa Polski w Maratonach Pieszych na Orientację
Zwycięstwo Kasi i Wojtka!
Relacja Kasi
Kasia i Wojtek triumfalnie wpadają na metę, fot. Piotr Silniewicz

Uwaga, uwaga chwalimy się, bo chyba pierwszy raz w tym roku mamy czym. Jak z pewnością nie wiecie 14 maja b.r. odbyły się I Mistrzostwa Polski w Pieszych Maratonach na Orientację. Każdy komu uda się pokonać dystans 50km w trudnym terenie z mapą w ręku jest zwycięzcą, jednak nam nie tylko udało się byledobiec całą trasę, na co szczerze mówiąc nie liczyłam, ale również zrobić to najszybciej i wrócić do domu, co prawda od stacji PKP taxówką, ale zawsze nie gubiąc po drodze żadnego dziecka z dwoma złotymi medalami MP . Wreszcie miałam okazję poznać Michała, z czego bardzo się cieszę. Nasze dzieci również potuptały trochę po lesie razem z opiekunka Kasią zdobywając jeden punkt kontrolny.

Nasze wyniki: 2011-05-14, Dymno (Sadowne Węgrowskie), dystans: 50 km

1. (K-1)  Katarzyna Panejko-Wanat06:22:52 
1.   Wojciech Wanat06:22:52 
21.   Michał Najberg10:07:53 

Ukończyło osób: 95

Pełna relacja Wojtka
14.05.2011
Bieg Gór Sowich
Mistrzostwa Polski w długodystansowym biegu górskim
Anulka broni srebro sprzed roku, Marek Mistrzem Polski M-40
Relacja Roberta
Ostatnie pół kilometra biegu - 100 metrów dalej rozpoczął się dramat :-/, fot. Przemek Załęcki
Bohaterowie Byledobiec na podium

Na wiosnę Anulka miała przewidziane dwa docelowe starty - maraton w Bostonie i Mistrzostwa Świata w długodynstansowym biegu górskim, które odbędą się 18 czerwca w Słowenii. Formuła zawodów jest na szczęście otwarta, więc nawet taki przeciętniak, jak ja, będzie mógł wziąć w nich udział ;-) Po drodze mamy jednak wiele ciekawych biegów, w tym Mistrzostwa Polski, które odbyły się wczoraj w Ludwikowicach Kłodzkich. Poza nami, zjawiło się jeszcze dwóch Byledobieców - Paweł "Ultra Hardkor" Kotlarz i Marek Swoboda, który niedawno wzmocnił nasz górski team.

Do Ludwikowic wyjechaliśmy w piątek po pracy, zabierając po drodze Wojtka Starzyńskiego. Na miejscu byliśmy przed zmrokiem i po krótkim spacerze po trasie biegu udaliśmy się na spoczynek po ciężkim tygodniu. Rano pojechaliśmy do biura i załatwiliśmy wszystkie formalności. Na start potruchtaliśmy spokojnie kilometr z naszej kwatery w Sokolcu.

Od startu wszystko szło zgodnie z planem - Marek biegł trochę przed nami, a ja złapałem się grupy kobiet, w której biegły Dominiki: Stelmach i Wiśniewska, Antonina Rychter i kontrolująca sytuację na 4. pozycji Anulka. Od podejścia z Przełęczy Sokolej na czele pozostała dwójka - Dominika Stelmach i Anulka. Wspólnie wbiegliśmy na Wielką Sowę i pokonaliśmy długi zbieg. Po pierwszej pętli na stadionie nieco się zagapiłem, musiałem wrócić po wodę i zostałem trochę za dziewczynami. Zgodnie z moimi przewidywaniami, mocno ruszyła Anulka i stopniowo zwiększała przewagę nad Dominiką. Mnie udało się dojść żonę i razem zdobywaliśmy szczyt Wielkiej Sowy. Potem dobrze nam się zbiegało i z moich obserwacji na trawersach wychodziło, że Anulka musi mieć jakąś minutę przewagi nad Dominiką. Na ostatnich dwóch kilometrach Anulka wyglądała na zmęczoną, ale wydawało, że nic nie jest w stanie odebrać jej złotego medalu.

Dramat rozegrał się na asfalcie, tuż przed stadionem. Widziałem, że Anulka zwolniła, ale miała jakieś 40 sekund przewagi i wystarczyło potruchtać do mety. Tymczasem zaczęły ją łapać takie kurcze, że przewróciła się na asfalcie i nie mogła wstać. Prosiłem, żeby nikt jej nie pomagał, to mogło się to skończyć dyskwalifikacją. Anulka wstała i zaczęła iść, ale nie była w stanie już nic zrobić. Na stadionie znów upadła. Ostatnie 150 metrów przeszliśmy wolniutkim spacerkiem.

Celem Anulki w Górach Sowich było (za Adamem Małyszem) oddanie dwóch dobrych podbiegów i dwóch dobrych zbiegów. To się udało, tylko szkoda upadku przy drugim lądowaniu :-(

Ostatecznie, Anulka obroniła srebro sprzed roku i zakwalifikowała się do kadry na Mistrzostwa Świata w Słowenii. Pierwszy raz w życiu pobiegnie z orzełkiem na piersi. Mam nadzieję, że znów uda mi się jej towarzyszyć na pięknej, 37-kilometrowej trasie w Alpach Julijskich ;-) Na pewno pobiegnie jeszcze lepiej, niż wczoraj. Problemy z kurczami wynikały prawdopodobnie z utraty dużej ilości krwi z powodu spraw kobiecych (akurat pechowo tego dnia, czego naturalnie nie da się uniknąć).

Świetnie pobiegł Marek - spokojnie zaczął pierwsze kółko, a na drugim ruszył mocniej. Wyprzedził nawet znakomitego górala Kornela Rakusa i zdobył Mistrzostwo Polski w kategorii M-40 - gratulacje!

Znów zaimponował mi Paweł, który przygotowuje się do Spartathlonu i biega 30-40 km dziennie. Na zawody przyjechał pociągiem do Wałbrzycha, a stamtąd bezpośrednio 40 km na rowerze i to w dniu startu. Na mecie zrobił parę kroków i spokojnym głosem stwierdził "bardzo przyjemny bieg" ;-) Do Warszawy wrócił oczywiście w ten sam sposób, w jaki tu przyjechał.

Nasz team, złożony z 3 muszkieterów i Anulki zajął czwarte (adekwatne do liczebności drużyny) miejsce w klasyfikacji drużynowej Mistrzostw Polski. Ciężko będzie walczyć o pudło, bo Montrail ma wielu mocnych zawodników, chłopaki z Salomona pobiegli wczoraj fenomenalnie (Miłosz i Marcin zajęli 2 pierwsze miejsca, świetnie pobiegł Piotrek Hercog), a Puma zatrudniła jeszcze jednego mocnego zawodnika. Ale będziemy walczyć! ;-)

Impreza była bardzo zorganizowana - wszystko poszło sprawnie w biurze zawodów, na trasie i w czasie dekoracji. Dziękujemy ;-)

Nasze wyniki: 2011-05-14, Bieg Gór Sowich (Ludwikowice Kłodzkie), dystans: 28 km

12.   Marek Swoboda02:05:26 
18.   Robert Celiński02:12:51 
18. (K-2)  Anna Celińska02:12:52 
35.   Paweł Kotlarz02:28:50 

Ukończyło osób: 102

14.05.2011
Polska Biega - Ząbki
Relacja Sylwka
Sylwek pędzi po Ząbkach

14 maja przy pięknej słonecznej pogodzie wystartowałem w Ząbkach w imprezie z okazji ogólnopolskiej akcji Polska Biega. Ten weekend obfitował w setki biegów w całym kraju, w Ząbkach bieg zorganizowano po raz czwarty. W ubiegłym roku wygrałem Bieg Niepodległości w tej miejscowości i mimo słabszej formy po kontuzji liczyłem, że uda mi się ponownie wygrać w tym mieście. Plan został zrealizowany z czego bardzo jestem zadowolony. Trasa ciekawa głównie ze względu na odcinek leśny. Tempo biegu dalekie od zeszłorocznej formy ale z każdym tygodniem i z każdym startem powinno być lepiej. Cztery miesiące bez treningu i 5 bez startów to jak dla mnie zbyt długo ale mam nadzieję, że teraz będzie już ok.

Nasze wyniki: 2011-05-14, Polska Biega w Ząbkach (Ząbki), dystans: 3.6 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:12:16 

Ukończyło osób: 92

09.05.2011
Warsaw Track Cup
Relacja Tomka

W poniedziałek wieczorem piątka Byledobieców rywalizowała w pierwszych zawodach Warsaw Track Cup na stadionie Agrykoli.

Na dystansie 1000 metrów wygrał (trenerzy ścieżek Nike startowali pk) powracający po kontuzji Sylwek ze świetnym wynikiem jak na amatora (zakładając, że Sylwek jest amatorem:)) - 2:44. Ania, którą zobaczyłem dopiero w wynikach, była piąta wśród kobiet z dobrym czasem - 3:42. Na olimpijskim dystansie 1500 metrów dzielnie walczył Tomek uzyskując czas 5:44. Zwyciężył po świetnie rozegranym taktycznie biegu przyjaciel klubu :) Wojtek Starzyński. Mnie udało się zyciężyć na dystansie dwukrotnie dłuższym z nową życiówką - 9:50. W tym miejscu chciałbym podziękować Alexowi, który dopingował mnie jak Jos Hermens Kenenise Bekele (przepraszam za drugą część porówniania). Na 3000 metrów startował również Darek, ale wspomnienia związane z tym stadionem tak go rozemocjonowały, że ruszył zbyt ostro, naciągnął ścięgno i nie ukończył konkurencji. Na szczęście nie było to nic poważnego i już trenuje. W bardzo profesjonalnie zorganizowanych zawodach wystarowało blisko 150 osób.

Nasze wyniki: 2011-05-09, Warsaw Track Cup - 3000 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 3 km

1.   Tomasz Lipiec00:09:50 

Ukończyło osób: 45

Nasze wyniki: 2011-05-09, Warsaw Track Cup - 1500 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 1.5 km

10.   Tomasz Pojawa00:05:44 

Ukończyło osób: 19

Nasze wyniki: 2011-05-09, Warsaw Track Cup - 1000 m (Warszawa-Agrykola), dystans: 1 km

1.   Sylwester Kuśmierz00:02:44 
48. (K-5)  Anna Pawłowska-Pojawa00:03:42 

Ukończyło osób: 83

08.05.2011
Maraton Kurpiowski
Udany występ Jurka

Jurek biegł w niedzielę w Półmaratonie Kurpiowskim w Ostrołęce. Mimo niesprzyjących warunków atmosferycznych, uzyskał świetny czas - 1:22:13, 19 miejsce w generalce (na 255 zawodników) i 4 w bardzo mocno obsadzonej M50. Chwilowo zmienił barwy klubowe (Byledobiegani?) ;-) Gratulacje! :-)

Nasze wyniki: 2011-05-08, Półmaraton Kurpiowski (Ostrołęka), dystans: 21.0975 km

19.   Jerzy Magierski01:22:13 

Ukończyło osób: 255

08.05.2011
Bieg na Magurkę
Relacja Roberta
Nowy rekord - 4 puchary z jednego biegu :-)

Dzisiaj biegliśmy z Anulką na Magurkę. Mamy sentyment do tych zawodów, bo tutaj debiutowaliśmy w Lidze Biegów Górskich w zeszłym roku. Jednocześnie, startująca ze Straconki impreza odbywa się dwa kroki od naszego domu. Między biegiem, a dekoracją, bez problemu zdążyliśmy się wykąpać.

Wiedziałem, że bieg nie będzie łatwy, bo jeszcze czuliśmy w nogach mocno zakrapianą imprezę w Katowicach (ja byłem wtedy dwa razy bardziej zalany). Powiedziałem Anulce, że przybiegnę minutę za nią i nie pomyliłem się. Walka wśród kobiet była znów była bardzo ciekawa - przez prawie cały bieg prowadziła Dominika Stelmach (Stawczyk), przed Anią, a za nimi czaiła się Pani Profesor Izabela Zatorska. Wszystko rozstrzygnęło się na ostatnim podbiegu, gdzie kolejność odwróciła się do góry nogami - wygrała Iza, za nią Ania, a na trzecim - Dominika. Ja przez chwilę widziałem tę walkę z daleka i mimo, że poprawiłem czas z zeszłego roku o blisku pół minuty, nie mogę być zadowolony z wyniku. Za 6 dni czeka nas najważniejszy start górski - Mistrzostwa Polski na długim dystansie w Ludwikowicach Kłodzkich.

Nasze wyniki: 2011-05-08, XV Ogólnopolski Bieg Magurki (Bielsko-Biała), dystans: 6.5 km

27. (K-2)  Anna Celińska00:33:56 
33.   Robert Celiński00:34:50 

Ukończyło osób: 214

Marek Swoboda wzmocnieniem Byledobiec Anin w Lidze Biegów Górskich

W tym roku znowu zamierzamy razem z Anią startować często w Lidze Biegów Górskich. Czasem będziemy wspomagani przez innych Byledobieców i zajdziemy wysoko w klasyfikacji drużynowej ligi. Tym bardziej ucieszył mnie mail od Marka Swobody, który zadeklarował występować w biegach górskich w barwach naszego klubu.

Marka poznałem na trasie maratonu w Poznaniu w 2006, gdzie przebiegliśmy wspólnie ostatnie kilometry. Bez niego nie zrobiłbym wtedy takiego świetnego wyniku - finiszowaliśmy razem w czasie 2:49. Od tego czasu Marek zrobił jeszcze postępy. Spotkaliśmy się rok później w Berlinie, gdzie osiągnął jeszcze lepszy czas, ale apogeum formy nastąpiło w zeszłym roku - 2:37 w Rzymie i zwycięstwo w kategorii wiekowej. 2:46 w rozegranym miesiąc temu maratonie w Paryżu również wróży wspaniały sezon.

Wyniki Marka mówią same za siebie, chciałbym osiągać takie rezultaty w maratonach teraz, a co dopiero jego wieku (rocznik 1962). Przy okazji, Marek jest twórcą Wielkiej Galerii Maratończyków. Na jego stronie http://www.marekswoboda.webd.pl/ są zdjęcia wielu naszych członków :

07.05.2011
Bieg na Chełmiec
Relacja Marka
Marek wyprzedza kolejnego zawodnika :-)

Bieg Uzdrowiskowy na Chełmiec jest najmłodszym z wałbrzyskich biegów. W tym roku odbyła się jego czwarta edycja. Przy pięknej, słonecznej pogodzie mężczyźni mieli do pokonania dystans około 9 km, panie 4 km mniej. Pewne zwycięstwo wśród mężczyzn odniósł Artur Gawroński z Kamiennej Góry (41:17'). Mój debiut w tegorocznej edycji Montrail Lidze Biegów Górskich w barwach nowego klubu Byledobiec Anin wypadł nadzwyczaj okazale - udało mi się zając drugie miejsce z czasem (41:56'). Na trzecim miejscu finiszował Marek Henczka (43:40'). Wśród pań zwyciężyła Czeszka Lenka Vesnerova (34:16') przed Agnieszką Jankowicz (41:32') i Moniką Staszak (46:28'). W biegu wzięło udział około 60 osób, głównie z Wałbrzycha i okolic. Dekoracja zwycięzców okazałymi pucharami i nagrodami rzeczowymi odbyła się na szczycie Chełmca, gdzie uczestnicy zawodów zakończyli imprezę wspólnym pieczeniem kiełbasek przy ognisku.

Nasze wyniki: 2011-05-07, Bieg na Chełmiec (Szczawno Zdrój), dystans: 9 km

2.   Marek Swoboda00:41:56 

Ukończyło osób: 45

07.05.2011
Mistrzostwa Polski w Crossduathlonie - Dzierżoniów
Relacja Eli

Wzięliśmy udział w Mistrzostwach Polski w Crossduathlonie. Pogoda była cudowna... na plażę Na początku z młodzikami startował mój Tomek. Do pokonania miał 2 km biegu, prawie 7 na rowerze a potem jeszcze jeden km. Dzielnie ukończył zawody! Zajął drugie miejsce w najmłodszej kategorii. Później startowaliśmy my. Mieliśmy do pokonania 6 km biegiem, 26 na rowerach i na koniec 3 km biegiem. Poziom startujących był bardzo wysoki. Ja do piątego kilometra biegłam życiówkowo, w tym roku jeszcze w takim tempie nie pokonałam podobnego dystansu, to moje międzyczasy po każdym kilometrze [00:04:05 ] [00:08:27 ] [00:13:06 ] [00:17:49 ] [00:22:37 ] A do strefy zmian dobiegłam jako przedostatnia... trasa rowerowa cudowna, jedna większa górka, tu udało mi się wyprzedzić jednego zawodnika, o dogonieniu rywalek mogłam tylko pomarzyć, były daaaaleko z przodu. Końcowy bieg potraktowałam ulgowo, chciałam po prostu ukończyć zawody. Do mety doczłapałam się na 4 pozycji... w kat elita...

Duuuużo lepiej poszło Adamowi, po bardzo mocnym biegu był w połowie stawki. W zawodach zajął 3 miejsce w swojej kategorii.

Impreza zorganizowana bardzo fajnie na terenie OSIR Dzierżoniów - wspaniałe miejsce.

07.05.2011
Wesoła Stówa
Relacja Jacka

Ostatnia zmiana przekroczyła linię mety o 15:43. Z łącznym czasem 7:38:38 ukończyliśmy zawody na 7 miejscu. Startowało i ukończyło wyścig 27 sztafet. Na pierwszy ogień poleciał Kazik (nr 1), który przebiegł 25 km za jednym zamachem. Nawet nie zwalniał przebiegając przez strefę zmian, żeby się czegoś napić. Potem biegaliśmy na zmiany: Piotr Siepietowski (nr 2), ja (nr 3) i Iwonka (nr 4). Wojtek nam się rozchorował (wracaj jak najszybciej do zdrowia) i gościnnie w drużynie Byledobiec pobiegł Piotrek. Na trzecim swoim okrążeniu Iwonka naciągnęła mięsień chyba przywodziciela prawej nogi, który i tak wcześniej ją już bolał, i miała więcej juz nie biegać. Kiedy kończyłem czwarte kółko i dobiegałem do strefy zmian, okazało się, że biegnę dalej następne 5 km. Były to moje najdłuższe kilometry, chociaż cały czas biegłem po wyznaczonej i znakomicie oznaczonej trasie. Mieliśmy ukończone 85 km. Iwonka zdecydowała się jednak pobiec kolejne 5 km i nawet pobiegła szybciej niż swoje trzecie kółko. Potem zmienił ją Piotrek i ostatnia zmiana oraz zaszczyt przebiegnięcia linii mety przypadła mi w udziale. Kazik przebiegł 25 km w czasie 2:04:52.

Obsada była naprawdę mocna. Nie pamiętam niestety nazwy pierwszej drużyny. Ale na drugim miejscu przybiegli Warszwiaky, a na trzecim Aktywny Relaks Wołomin. Czwarte Accenture, piąte nie pamiętam, szóste Warszawiaky 2, no a siódme BYLEDOBIEC ANIN . Wydaje mi się, że byliśmy najszybszą sztafetą, która miała w składzie kobietę. A tak w ogóle przedział wiekowy naszej drużyny był niemal identyczny. Piękni czterdziestoletni :-)

Kazik przebiegł 25 km w czasie 2:04:52, Piotrek 25 km 1:41:34, Iwonka 20 km 1:36:55, Jacek 30 km 2:15:17 - tak sztafeta Byledobiec Anin ukończyła kolejną Wesołą Stówę :-)

Napisać jeszcze muszę i chcę, że organizacja całej imprezy spoczywała na barkach Ani i Tomka, i była perfekcyjna. Atmosfera, o czym wszyscy, którzy choć raz tam startowali, dobrze wiedzą, była wspaniała. Nawet pogoda nie mogła nam zepsuć humorów. Na początku dnia było słonecznie i ciepło, potem się zachmurzyło, zrobiło wietrznie i zimno, a pod koniec imprezy zaczął padać deszcz. Ale w naszych sercach pozostał zawsze piękny maj. Dziękujemy :-)

Nasze wyniki: 2011-05-07, Wesoła Stówa (Stara Miłosna), dystans: 20 km

0. (K-0)  Iwona Świercz01:36:55 

Ukończyło osób: 0

Nasze wyniki: 2011-05-07, Wesoła Stówa (Stara Miłosna), dystans: 25 km

0.   Kazimierz Nojszewski02:04:52 

Ukończyło osób: 0

Nasze wyniki: 2011-05-07, Wesoła Stówa (Stara Miłosna), dystans: 30 km

0.   Jacek Świercz02:15:17 

Ukończyło osób: 0

03.05.2011
Silesia Maraton i Półmaraton
Relacja Roberta
Maraton numer 63, puchar numer ...nie wiem który ;-)

Anulka pobiegła świetnie, jak na te warunki. Pogoda i górki nie pozwoliły na więcej, ale i tak wygrała z przewagą prawie 7 minut, zajmując 12 miejsce w generalce.

Ja uzyskałem lepszy wynik, niż się spodziewałem. Maraton był trzecim startem w ciągu 4 dni i czułem zakwasy, chyba po Grojcu. Dałem radę biec szybko przez 2/3 trasy, potem znacznie zwolniłem, ale poza dwoma postojami na siku, przebiegłem dzielnie cały dystans.

Byłem zaskoczony, kiedy po powrocie do domu zobaczyłem w wynikach Marcina. Przybiegł niewiele za mną, z nową życiówką - gratulacje :-)

Pogoda niewiele lepsza, niż na Dolnym Śląsku, który został sparaliżowany przez śnieżyce. Na starcie zaczął padać deszcz i nie chciał nawet na chwilę przestać. Pachwiny obtarłem do krwi i chodzę, jak kaczka.

Jestem wkurzony na organizatorów i już nigdy nie wystartuję w biegach Silesia. Biegacze i nie tylko (np. wystawcy na expo) są traktowani biznesowo, jak towar. Bardzo NIE polecam startów w tych biegach. Więcej napiszę w relacji.

Trasa maratonu bardzo fajna. Atmosfera również fantastyczna - bardzo sympatyczni koledzy na trasie i wspaniali kibice. Pierwszy raz zostałem obrzucony kwiatami przez panią z okna Cieszę się z ukończenia kolejnego maratonu - z trasy mam bardzo dobre wspomnienia :-)

Nasze wyniki: 2011-05-03, Silesia Półmaraton (Katowice), dystans: 21.0975 km

12. (K-1)  Anna Celińska01:22:45 

Ukończyło osób: 398

Nasze wyniki: 2011-05-03, Silesia Marathon (Katowice), dystans: 42.195 km

48.   Robert Celiński03:12:14 
62.   Marcin Wiącek03:14:27 

Ukończyło osób: 694

Fotorelacja z Katowic
03.05.2011
Bieg Konstytucji
Kazik pędzi na metę w naszym reprezentacyjnym stroju

Nasze wyniki: 2011-05-03, XXI Bieg Konstytucji 3 Maja (Warszawa-Centrum), dystans: 5 km

11.   Tomasz Lipiec00:16:58 
73.   Jacek Matuszak00:19:11 
108.   Kazimierz Nojszewski00:19:54 

Ukończyło osób: 1741

01.05.2011
Bieg Beskidka w Bielsku
Relacja Roberta
Na pierwszym planie: ja, Paweł i Wojtek; na metę przybiegliśmy w odwrotnej kolejności, w odstępach minuty

Dzień po męczącym biegu na Grojec wziąłem udział w Biegu Beskidka. Wystartowaliśmy tam wspólnie z Wojtkiem Starzyńskim, który odwiedził nas w ten weekend. Anulka tego dnia odpoczywała - dopingowała nas razem ze Spajkiem.

Pogoda od rana nie była zbyt ładna, ale padać zaczęło akurat na starcie. Potem było tylko gorzej - rozpadało się na dobre. Trasa biegu prowadziła z Osiedla Beskidzkiego, gdzie swoje dzieciństwo spędziła Anulka. Biegliśmy wzdłuż lotniska, a potem wąską ścieżką przez krzaki i duktem leśnym do zapory w Wapienicy. Potem jeszcze podbieg w górę jeziora, na końcu którego zawracaliśmy i pokonywaliśmy z powrotem identyczną trasę (choć tym razem z górki). Bieg zacząłem w peletonie w czołówce, ustępując pola jedynie dwóm ambitnym juniorom. Pierwsze 2 kilometry biegło się fajnie, Anulka zrobiła nam zdjęcie przy lotnisku. Potem tempo okazało się dla mnie za szybkie i musiałem szukać swojego miejsca w szeregu.

Po półmetku mogłem tylko bronić swojej dziesiątej pozycji - teoretycznie słabej, jak na tak skromną liczbę uczestników. Trzeba jednak zaznaczyć, że amatorska obsada biegu była wbrew pozorom bardzo mocna. Świetnie pobiegł Wojtek, który wyprzedził mnie o 2 minuty, a miejsce na podium przegrał o kilka metrów, a w kategorii spokojnie załapał się na nagrodę za drugie miejsce.

Do organizacji nie można mieć wielkich zastrzeżeń, może poza mało aktywnymi wolontariuszami, których w kluczowych miejscach trzeba było pytać o trasę (usprawiedliwia ich ulewa). Poza tym, trasa nie była dobrze oznakowana i przez chwilę błądziłem w tym gęstym lesie, wybiegając na asfalt 50 metrów od wyznaczonego miejsca. To nie miało jednak wpływu na zajęte miejsce. Nie ma co się tłumaczyć zmęczeniem po biegu na Grojec - Wojtek, czy Dawid (wyprzedziłem ich dzień wcześniej) w Bielsku pobiegli świetnie.

Teraz pora na regenerację przed wtorkowym maratonem :-)

Nasze wyniki: 2011-05-01, XV Beskidzki Bieg Przełajowy (Bielsko-Biała), dystans: 13.7 km

10.   Robert Celiński00:54:20 

Ukończyło osób: 76


(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin