|
||||||||||
|
Najwięcej kilometrów przebiegniętych na zawodach
Pokaż cały ranking |
Najlepszy współczynnik (miejsce / liczba startujących) - kobiety
Pokaż cały ranking |
Najlepszy współczynnik (miejsce / liczba startujących) - mężczyźni
Pokaż cały ranking |
Sezon 2011 to dalszy rozwój naszego klubu i wiele wartościowych osiągnięć naszych członków. Do klubu doszło kilka nowych twarzy, przede wszystkim biegaczy z południa, którzy biorą udział w biegach górskich. Za transfer roku można uznać dołączenie do naszego klubu Marka Swobody, znakomitego weterana, ultrasa górskiego, który świetnie biega również na płaskich asfaltowych trasach. Największe sukcesy naszych członków, to na pewno 4 medale Mistrzostw Polski, zdobyte przez Anulkę (trzy srebrne i jeden złoty), oraz wywalczenie szóstego miejsca na Długodystansowych Mistrzostwach Świata w Biegach Górskich w Słowenii, co zaowocowało przyznaniem naszej zawodniczce klasy mistrzowskiej międzynarodowej PZLA!
Na koniec sezonu warto uhonorować naszych najlepszych zawodników. Nie mamy nagród, dyplomów, pucharów, musi wystarczyć ciepłe słowo napisane na portalu ;-)
Największe sukcesy osiągnęła Anulka, która przy okazji osiągnęła bardzo dobry jak na kobiety współczynnik miejsca poniżej 12%, jednak niewiele ustępowała jej Kasia. Współczynnik 13% zapewniła sobie między innymi świetnymi występami w długodystansowych biegach na orientację, w których pokonywała często wszystkich zawodników przeciwnej płci! Dobre współczynniki wśród kobiet osiągnęły również Iwona (38%) i Ania (42%), które często rywalizowały ze sobą na trasie, tym samym motywując się do osiągania coraz lepszych wyników. Słaba płeć pokazała, że wcale nie jest taka słaba. Widać to było nie tylko po sukcesach Kasi w zdominowanych przez mężczyzn biegach ultra, ale również w walce naszych Ań ze swoimi mężami. Celińska wygrała z Celińskim 19:4:8, a wśród Pojawów było 26:0:3!
Wśród panów mamy trzech szybkich asów: Sylwka (1,7%), Tomka (1,7%) i Alexa (2,2%). Przy okazji, Sylwek zanotował w tym sezonie aż 20 zwycięstw, co nie udało się do tej pory żadnemu naszemu zawodnikowi. W wielkim stylu wrócił po kontuzji w trakcie sezonu. Jego rywalizacja z Anulką do końca była pasjonująca, a w rezultacie podzielili się pierwszym miejscem. Należy wyróżnić jeszcze dwóch naszych weteranów. Przez cały sezon znakomity poziom utrzymywał Jurek, zawstydzając swoimi wynikami znacznie młodszych od siebie Byledobieców, w tym autora tego podsumowania ;-) Jurek poprawił wszystkie swoje najważniejsze życiówki i wielokrotnie wygrywał swoją kategorię wiekową. Fantastycznie spisywał się wspomniany wcześniej Marek - kolejny raz wygrał Sydecką Setkę, zwyciężył w Maratonie Karkonoskim i zajął znakomite 3. miejsce w bardzo mocno obsadzonym Biegu Siedmiu Dolin. Był trzeci wśród górskich długodystansowców w Lidze Biegów Górskich i bardzo pewnie wygrał kategorię M-40 w lidze. Warto również wspomnieć o sukcesach Wojtka i Pawła w biegach ultra na orientację.
Patrząc na rankingi, w tym sezonie najbardziej aktywnym Byledobiecem był Jacek, który wziął udział w aż 49 imprezach biegowych i przebiegł prawie 900 kilometrów. Wyprzedził mnie tym samy o jedną imprezę biegową i 5 kilometrów. Ani Jacek, ani ja nie mieliśmy jednak szans w przebiegniętych kilometrach z Pawłem, który naliczył ich aż 1128 (najlepszy wynik w historii klubu). Na czwartym i piątym miejscu tego rankingu znalazły się panie - Iwona (700 km) i Anulka (635 km).
Na dystansie maratonu najlepsze wyniki osiągnęła Anulka. 2:53 w Bostonie i 2:54 w Turynie zapewniły jej miejsce wśród czołowych polskich maratonek. Wśród panów nie mieliśmy wybitnych osiągnięć, choć Jurek poprawił swoją życiówkę i dwukrotnie w tym sezonie zszedł poniżej 3 godzin, podobnie, jak ja.
W klasyfikacji klubowej zanotowaliśmy kilka sukcesów w pojedynczych biegach i cyklach. Za największy można uznać trzecie miejsce w Lidze Biegów Górskich, w której punkty zbiera się przez cały sezon. Naszymi najmocniejszymi zawodnikami byli Anulka i Marek, bez których ten sukces nie byłby możliwy.
Mam nadzieję, że w 2012 osiągniemy jeszcze lepsze wyniki, a postępy naszych członków przełożą się na kolejne sukcesy klubowe. Między innymi tego życzę Wam w nowym roku ;-)
Robert
![]() |
| Marek znów wygrywa kategorię w mocno obsadzonym biegu |
Już po raz czwarty z rzędu kończę mijający rok Biegiem Sylwestrowym w Trzebnicy. W dniu dzisiejszym pokonałem dystans 10 km w czasie 35:05', co dało mi 23 miejsce OPEN i zwycięstwo w kat. wiekowej M40. Zwycięzcami trzebnickiego biegu zostali: Arkadiusz Gardzielewski wśród panów (30:15') i Katarzyna Kowalska wśród pań (35:01').
Nasze wyniki: 2011-12-31, 27 Uliczny Bieg Sylwestrowy (Trzebnica), dystans: 10 km
| 23. | Marek Swoboda | 00:35:05 | |
| 86. | Marcin Jagiellicz | 00:39:05 | |
| 746. | Wacław Wanat | 00:53:13 |
Ukończyło osób: 1133
![]() |
| Anulka wygrała po znakomitym biegu, choć na początku dostała puchar za drugie miejsce |
Podobnie, jak w zeszłym roku, wybraliśmy się z Anulką na Bieg Sylwestrowy do Krakowa. W tej imprezie podoba nam się przede wszystkim wspaniała trasa - start o 12 spod Kościoła Mariackiego w rytm hejnału, bieg Floriańską, wschodnią częścią Plant i bulwarami nad Wisłą, a powrót podobną trasą, ale zachodnią częścią Plant, z metą na Rynku. Bieg jest wielkim festiwalem przebierańców - przeważnie ważniejszy jest nie wynik, a przebranie, w jakim się występuje.
W zeszłym roku w trudnych warunkach (oblodzenie) pobiegłem tu 38:30 i znacznie zdystansowałem Anię. Teraz trasa była szybsza, choć padało i wiał wiatr. Chciałem pobiec poniżej 38 minut i wyprzedzić żonę. To pierwsze mi się udało, ale byłem w szoku, gdy na siódmym kilometrze Anulka zaczęła mi uciekać. Gdy przyspieszyłem na Plantach, Ania wrzuciła tempo 3:37/km i tyle ją widziałem. Nie spodziewałem się, że po uciążliwej kontuzji kręgosłupa pobiegnie tak szybko. Poprawiła życiówkę na 10 km i wygrała z przewagą 5 minut nad kolejną kobietą. Dzięki temu rzutem na taśmę zrównała się z Sylwkiem w liczbie zwycięstw (oboje mają ich po 20) ;-)
Potem sylwestrowy humor popsuła nam nieco ceremonia dekoracji najlepszych zaowodników. Anulka została wyczytana, jako druga, co bardzo nas zaskoczyło. Okazało się, że jedna z kobiet odebrała numer do biegu na 10 km, ale pobiegła krótszy dystans 5 km, wbiegając na metę z mało imponującym czasem 34 minut. System automatycznie uznał ją za zwyciężczynię biegu na 10 km, a organizatorom nie wydało się to w ogóle podejrzane. Odkręcanie sprawy po dekoracji zajęło sporo czasu, a i tak wyniki poszły w świat i w mediach wymieniano "zwyciężczynię", która de facto pobiegła prawie 2 razy wolniej od Anulki :-/
Nasze wyniki: 2011-12-31, VIII Krakowski Bieg Sylwestrowy (Kraków), dystans: 10 km
| 11. (K-1) | Anna Celińska | 00:37:34 | |
| 13. | Robert Celiński | 00:37:55 |
Ukończyło osób: 658
Nasze wyniki: 2011-12-31, 5. Bieg Sylwestrowy w Brzozie (Brzoza k. Bydgoszczy), dystans: 10 km
| 33. | Marcin Wiącek | 00:39:00 |
Ukończyło osób: 332
Po 5 tygodniach odpoczynku od zawodów, wybrałem się do Tychów, żeby wziąć udział w "Śląskich Kabatach". W tym roku organizatorzy zmienili trasę. Bazą jest ośrodek Paprocany, co ma swoje plusy w postaci dużego parkingu blisko startu i mety. Minusem jest niestety sama trasa, która zaczyna się na asfalcie i biegnie w kierunku zameczku w Promnicach, by po 2,5 kilometra zawrócić. Kobiety kończą bieg po 5 km, mężczyźni wybiegają na drugą piątkę. Biegacze poruszają się przez cały czas po tym odcinku, biegnąc prawą stroną i uważając, żeby nie wpaść na innych zawodników, biegnących z przeciwka. Na szczęście, frekwencja w Tychach nie jest wysoka i nie przekracza 100 uczestników. Minusem trasy jest też kilka błotnistych odcinków, których uciążliwość jest uzależniona od pogody (w moim biegu było akurat mokro i tam dużo się traciło). Żeby skończyć na plusach, fajne jest, że w czasie całego biegu można idealnie kontrolować sytuację i widzieć zawodników przed i za sobą.
Bieg poszedł mi przyzwoicie. Od początku utrzymywałem się na 4-5 miejscu. Ostatnie 2 km przebiegłem z młodszym kolegą, który dzielnie walczył do końca, a ja wyjątkowo nie miałem już z czego pobiec ostatnich 50 m i zrezygnowany musiałem uznać jego wyższość, kończąc zawody na piątym miejscu.
Nasze wyniki: 2011-12-18, Grand Prix Tychów - mężczyźni (Tychy), dystans: 10 km
| 5. | Robert Celiński | 00:38:30 |
Ukończyło osób: 70
Prawdopodobnie nasze ostatnie zawody w tym roku przywiodły nas do Emowa nad Mienię. Start i meta znajdowały się przy moście nieopodal karczmy. Najpierw biegliśmy cały czas prosto ulicą Sosnową i Rolniczą aż do mostu na Mieni. Tutaj wbiegaliśmy na czerwony szlak prowadzący wzdłuż Mieni. Przypomniały mi się Wawerskie Krosy. Najciekawszy moment trasy znajdował się za oczyszczalnią ścieków. Pokonywaliśmy Mienię przechodząc po prowizorycznej, zrobionej tylko na tę imprezę kładce. W regulaminie było napisane, że w tym miejscu rzeki nie wolno pokonywać wpław ;-). Fajna to była niespodzianka. Pogoda nam dopisała, było sucho i jak na 6 dni przed wigilią ciepło. Wśród kobiet wygrała Anna Górnicka-Antonowicz (32:43), a najszybszy zawodnik - Piotr Parfianowicz przybiegł z czasem 27:13.
Nasze wyniki: 2011-12-18, Mienia Winter Trail (Emów), dystans: 7.5 km
| 23. | Jacek Świercz | 00:32:57 | |
| 32. (K-2) | Iwona Świercz | 00:35:13 |
Ukończyło osób: 87
![]() |
| Frekwencja w Falenicy dopisała, ...a nawet przepisała ;-), fot. maratonczyk.pl |
Takich tłumów falenicka wydma jeszcze nie widziała. W sobotę 17 grudnia, trzy tygodnie wcześniej niż zwykle, rozpoczęły się zmagania (to określenie pasuje w tym wypadku wyjątkowo:) blisko pół tysiąca (!) śmiałków, którzy postanowili corpus fatigatum podczas dziewiątej edycji Zimowych Biegów Górskich. Wśród nich wyjątkowo liczna 12-osobową grupa Byledobieców. Falenicka wydma mękała w szwach co widać na zdjęciu, strach pomyśleć co by się działo gdyby był śnieg, ale to dopiero przed nami...Wszyscy zawodnicy Byledobiec Anin walczyli na miarę swoich możliwości i chyba wyszło to nieźle a w kilku przypadkach nawet wyjątkowo dobrze. Nowością jest w tym roku klasyfikacja drużynowa, w której mamy szanse powalczyć o wysokie miejsce.
Nasze wyniki: 2011-12-17, Zimowe Biegi Górskie - bieg 1 (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 3. | Aleksander Celiński | 00:37:03 | |
| 5. | Tomasz Lipiec | 00:37:23 | |
| 29. | Jerzy Magierski | 00:40:30 | |
| 32. | Adam Leśniak | 00:41:32 | |
| 82. | Wojciech Wanat | 00:46:02 | |
| 95. | Jacek Świercz | 00:46:49 | |
| 113. | Wojciech Grunwald | 00:48:01 | |
| 143. | Kazimierz Nojszewski | 00:49:48 | |
| 177. (K-12) | Iwona Świercz | 00:51:13 | |
| 219. (K-19) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:53:48 | |
| 281. | Tomasz Pojawa | 00:59:45 |
Ukończyło osób: 322
Nasze wyniki: 2011-12-17, Zimowe Biegi Górskie - bieg 1 (Warszawa - Falenica), dystans: 6.66 km
| 7. (K-2) | Katarzyna Panejko-Wanat | 00:30:02 | |
| 73. (K-24) | Aleksandra Nabiałek | 00:52:30 | |
| 73. (K-24) | Weronika Celińska | 00:52:30 |
Ukończyło osób: 75
![]() |
| Marek wygrał kategorię M-40 w mocno obsadzonym biegu |
w Strzelcach Opolskich odbył się XXII Strzelecki Bieg Uliczny im. E. Ferta. Zwycięzcą biegu został Arkadiusz Gardzielewski (45:12'). Wśród pań triumfowała Wioletta Frankiewicz (51:36'). Mój start w tym biegu wypadł dość dobrze (przyp. red. Marek zawsze tak pisze ;-)). Zająłem 14 miejsce OPEN i zwyciężyłem w kat. wiekowej M40 z czasem 51:49'.
Nasze wyniki: 2011-12-17, XXII Strzelecki Bieg Uliczny (Strzelce Opolskie), dystans: 15 km
| 14. | Marek Swoboda | 00:51:49 |
Ukończyło osób: 664
W sobotę wybraliśmy się do Legionowa na biegi przełajowe po Lasach Legionowskich. Start był wspólny dla kobiet i mężczyzn, ale panie ścigały się na dystansie 5,65 km, a panowie mieli do pokonania dystans dwukrotnie dłuższy, czyli dwie pętle. Pogoda była bardzo dobra do biegania, było chłodno, ale sucho. Leśne dróżki były w większości mocno piaszczyste, więc biegło się dosyć ciężko, tak jak w Falenicy, ale z wyjątkiem jednego małego podbiegu płasko.
Bieg główny wystartował jako ostatnia konkurencja, zaś od rana rywalizowały dzieci i młodzież na różnych dystansach. Pobiegać więc mógł każdy, bez względu na wiek. Z numerem 001 biegł nawet jakiś mały piesek. Nie wiem, czy udało mi się go wyprzedzić ;-) Podobnie jak Iwonka nie jestem w najwyższej formie, ale cieszę się z kolejnego startu w tym już kończącym się roku
Nasze wyniki: 2011-12-10, Mikołajkowe Biegi Przełajowe w Legionowie (Legionowo), dystans: 5.65 km
| 6. (K-6) | Iwona Świercz | 00:26:39 |
Ukończyło osób: 36
Nasze wyniki: 2011-12-10, Mikołajkowe Biegi Przełajowe w Legionowie (Legionowo), dystans: 11.3 km
| 39. | Jacek Świercz | 00:51:48 |
Ukończyło osób: 134
Po Biegu Mikołajkowym w Kabatach i szybkiej kąpieli w domu pojechaliśmy od razu najpierw na Bemowo do przyjaciół, i potem już we czworo do Torunia, razem z Irminą i Sławkiem. Sławek nas bezpiecznie zawiózł i przywiózł, a nas troje wystartowało w niedzielę.
Do Torunia dotarliśmy całkiem szybko, ale 500 m od Domu Pielgrzyma, w którym mieliśmy nocować, musieliśmy opuścić samochód, zostawić go na parkingu i pieszo udać się dalej. Akurat wtedy Radio Maryja obchodziło jubileusz 20-lecia i wszystko wokoło było zakorkowane. Straż miejska i policja nie chciały nas przepuścić. Taka ciekawostka turystyczna.
Po kolacji pojechaliśmy na starówkę, aby trochę popatrzeć. Było chłodno i padał deszcz, więc nie nachodziliśmy za wiele. Ale kilka zdjęć i tak wyszło całkiem udanych.
Dom Pielgrzyma położony jest jakieś 500 m od biura zawodów i stadionu, na którym usytułowana była meta. Również w pobliżu stały autobusy, które w niedzielę rano zawiozły nas na start. Honorowy był pod pomnikiem Kopernika, a ostry 300 m dalej.
Tuż przed startem zaczął lekko kropić deszcz, ale na szczęście się rozmyślił. Ponad półtora tysiąca "Mikołajów" poubieranych w czerwone koszulki i mikołajowe czapki wystartowało przebiegając przez kolorowo mieniące się konfetti spadające z nieba. Fajny pomysł.
Pierwsze kilometry biegliśmy szosą chełmińską po asfalcie. Przez kilkanaście minut Marcin i ja biegliśmy obok siebie rozmawiając, ale w końcu Marcin ciut przyspieszył i systematycznie się oddalał. Po około 5 km wbiegliśmy w las i praktycznie już do samej mety trasa wiodła po piaszczystych leśnych drogach, bądź ścieżkach mniej lub bardziej ubitych. Było też kilka podbiegów. Krótko mówiąc trasa krosowa. Myślę, że każdego zawodnika dobiegającego do mety spotkała podobna niespodzianka. Wbiegaliśmy krótką 100-metrową ulicą na stadion i przebiegaliśmy przez baner z napisem meta myśląc, że to już kres naszego dzisiejszego wysiłku. Ale o dziwo na ziemi nie było żadnych mat sczytujących chipy. Wątpliwości rozwiewały się ułamki sekund później. Jeszcze 300m po bieżni na stadionie i prawdziwa meta. Takiej niespodzianki chyba nikt się nie spodziewał. Z drugiej strony finisz na stadionie ma też swój urok.
Z Marcinem na mecie już się nie spotkałem. Iwonka zajęła 2. miejsce w kategorii wiekowej.
Nasze wyniki: 2011-12-04, IX Półmaraton Św. Mikołajów (Toruń), dystans: 21.0975 km
| 100. | Marcin Wiącek | 01:32:01 | |
| 215. | Jacek Świercz | 01:38:05 | |
| 395. (K-15) | Iwona Świercz | 01:43:07 |
Ukończyło osób: 1744
Dzień po Biegu Mikołajkowym w Lesie Kabackim w poszukiwaniu bardziej hojnego Świętego Mikołaja udałem się na Kępę Potocka na IV Żoliborski Bieg Mikołajkowy. Perfekcyjnie zorganizowana impreza, kawa, after pasta party - nawet ze specjalnym daniem dla wegetarian i ciepła herbata wynagrodziły wszystkim trudy biegu. Ze względu na dużą frekwencję Panie startowały z innego miejsca, ale po ok. 1,5km trasa była już wspólna, biorąc pod uwagę fakt iż bieg ukończyło 452 osoby pomysł super. Barwy Byledobiec reprezentowało 4 a w zasadzie 5 osób. Najwyżej sklasyfikowany został Jurek który zajął 17 miejsce z czasem 37:32, półtorej minutę za Jurkiem na 31 miejscu przybiegł Adam. Ja pobiegłem w zasadzie zgodnie z założeniami, traktując powyższy bieg jako trening w drugim zakresie. Naszą reprezentację uzupełniły dwie dziewuchy, Ela wraz z swoją przyszłą córeczką. Brawo Ela, podziwiali Cie wszyscy, tak trzymać, myślę że Mikołaj o was nie zapomni !!!
Nasze wyniki: 2011-12-04, IV Żoliborski Bieg Mikołajkowy (Warszawa-Żoliborz), dystans: 10 km
| 17. | Jerzy Magierski | 00:37:32 | |
| 31. | Adam Leśniak | 00:37:56 | |
| 134. | Kazimierz Nojszewski | 00:46:12 | |
| 430. (K-105) | Elżbieta Mzyk | 01:05:26 |
Ukończyło osób: 452
My mikołajkowaliśmy w Krynicy, więc korzystając z okazji przebiegłam się... w I Mikołajkowym Biegu Sadeczanina. Dla zmyłki - w Rytrze. Świetna sprawa, bieg na 10 km, bez wpisowego, bez medali, za to z wodą na mecie oraz żurkiem i pysznym poczestunkiem po wszystkim w okolicznej Karczmie. Bieg miał bardzo ciekawy profil - 1,3 km na pysk w dół, 3,7 km pod górę pod różnych nachyleniem, a następnie 3,7 km w dół i 1,3 na pysk pod górę... Zakończyłam w przyzwoitym czasie 47:40 (pewnie można było lepiej, ale biegłam dla przyjemności, zaraz po tym jak po pierwszym kilometrze pod górkę przestałam się ścigać o podium). Byłam na pewno 5. wśród kobiet, których podobno było 8. W sumie startowały 63 osoby, Tomek (który kibicował), twierdzi, że byłam gdzieś w połowie stawki. Mnie najbardziej cieszy przebiegnięty ostatni kilometr (na pysk pod górę) z zapędami do wyprzedzania. No i wreszcie miałam okazję osobiście poznać Izę Zatorską :-)
A w niedzielę nieoficjalnie zainaugurowaliśmy sezon zimowych biegów górskich, wbiegając na Górę Parkową, na której szczycie... leżał śnieg.
![]() |
| Sylwek chwilę po starcie |
Tegoroczna edycja Biegu Mikołajkowego przeżyła prawdziwe oblężenie amatorów biegania. Nikt, łącznie z organizatorami, nie spodziewał się takiej rzeszy biegaczy na starcie. Prawie pół tysiąca startujących to na pewno rekord frekwencji w Lesie Kabackim. Wśród tego grona znalazła się skromna trzyosobowa męska reprezentacja naszego klubu. Prócz mnie w zawodach wystartowali Jacek i Kazik. Obaj jednak potraktowali zawody raczej treningowo. Jacek dzień później zaplanowany miał start w Toruniu w półmaratonie, natomiast Kazik również następnego dnia startował tym razem w Biegu Mikołajkowym na Żoliborzu.
Tegoroczny bieg miał bardzo silną obsadę i stojąc na starcie zadawałem sobie pytanie czy stać mnie na pierwszą szóstkę, tym bardziej że na ostatnich akcentach nie biegało mi się za dobrze. Od początku wyklarowała się mocna szóstka narzucając tempo poniżej 3:20/km. Przez 2 kilometry biegliśmy zwartą grupą, później odpadł Francuz Jeremy i za nim zaraz ja. Na 4 kilometrze miałem sporą stratę do prowadzącej czwórki, biegłem jednak równym tempem zwiększając przewagę nad szóstym zawodnikiem. Na czele bardzo mocno biegli Damian Jędrusiński i Słonik oraz prowadzący przez spory dystans Marek Jędrych a także nowy zawodnik na Kabatach D.Formela, który 2 tyg. temu pobiegł dyszkę w 32:11!!! Na szczęście od piątego kilometra zaczęło mi się lepiej biec wewnętrznie co pozwoliło utrzymywać mocne tempo. Damian i Słonik urwali się do przodu natomiast ja systematycznie na każdym delikatnym podbiegu zbliżałem się do zawodników walczących o trzecie miejsce. Choć w połowie dystansu wydawało się to niemożliwe odrobiłem całą stratę i na ostatnim kilometrze walczyłem o pierwszą trójkę. Przyszło mi stoczyć bardzo mocny pojedynek na finiszu z Markiem, który w tym sezonie na bieżni pobiegł 3:52 na 1500 m. 200 metrów przed metą walka była łeb w łeb. Aby zawalczyć o trzecie miejsce ponownie w tym sezonie finiszowałem w tzw. "trupa" i po raz kolejny był on skuteczny.
Zadowolony jestem nie tylko z miejsca, ale przede wszystkim z czasu (33:14). Wprawdzie trasa nie ma pełnej dyszki, wg. Garmina ok. 9,87 km, to jednak nawet dodając czas do brakującego dystansu tempo było mocne, na poziomie 3:22/km. Pierwsza piątka zawodów pobiegła poniżej 34 minut czyli bardzo mocno jak na Bieg Mikołajkowy. Tego dnia warunki w lesie były jednak znakomite na uzyskiwanie dobrych czasów.
Nasze wyniki: 2011-12-03, Bieg Mikołajkowy w Lesie Kabackim (Warszawa-Kabaty), dystans: 10 km
| 3. | Sylwester Kuśmierz | 00:33:14 | |
| 93. | Jacek Świercz | 00:44:05 | |
| 103. | Kazimierz Nojszewski | 00:44:26 |
Ukończyło osób: 467
Pierwszy raz pojechaliśmy samochodem na zawody, byłam bardzo zmęczona, po 200km. Miałam nawet wątpliwości czy mi to nie wystarczy, ale pobiegliśmy... tzn. na początku zabawa z biegiem miała niewiele wspólnego-należało przepychać się do jednego perforatora, w dodatku żywego, który wędrował... A przepychało się jakieś 200 osób, bo gra była dla wszystkich - pieszych, rowerzystów i rajdowców z różnych dystansów. Dla panów może atrakcją były blond włosy i niebieskie oczy perforatora, dla mnie średnią. Po 10 min straty czasu zrezygnowaliśmy z zamieszek i ruszyliśmy na trasę. Nie potrafiłam cieszyć się widokami, czułam się skrzywdzona przez poranne zamieszki, z czasem powoli odzyskiwałam radość, zachwycałam się widokami, biegło się ciężko, ale wraz z pochłanianiem dystansu apetyt wzrastał. W drodze na ostatni punkt umierałam, ale gdy zobaczyłam kulawego psa, pomyślałam, że nie jest najgorzej. Wiedziałam, że z nim przegramy (przez karę), ale chciałam być szybciej na mecie i... udało się.
Funex Run Orient 50 km bno, czas: 6:51 (7:06 z karą za nieuczestniczenie w zamieszkach) miejsce 2/55 (K-1), Wojtek Wanat tak samo; Funex Run Orient 100km bno - Paweł Kotlarz 15pkt/25pkt, przebyty dystans 60km, miejsce 14/25, czas 13:40 (z karami za nie uczestnictwo w zamieszkach 13:55).
Nasze wyniki: 2011-11-26, Funex Run Orient 50 km bno (Pojezierze Brodnickie), dystans: 50 km
| 2. (K-1) | Katarzyna Panejko-Wanat | 06:51:00 | |
| 2. | Wojciech Wanat | 06:51:00 |
Ukończyło osób: 55
Nasze wyniki: 2011-11-26, Funex Run Orient 100 km bno (Pojezierze Brodnickie), dystans: 60 km
| 14. | Paweł Kotlarz | 13:40:00 |
Ukończyło osób: 25
Pozdrawiamy z Michałem z pomaratońskiego zwiedzania Palermo i Sycylii. Słońce i +25 stopni, więc trochę ciepło ;-) Piękne miasto. Trasa mocno pagórkowata, ale Michał blisko życiówki - 3:18, ja po chorobie 3:23.
Nasze wyniki: 2011-11-20, Palermo City Marathon (Palermo, ITA), dystans: 42.195 km
| 35. | Michał Domański | 03:17:35 | |
| 45. | Paweł Kotlarz | 03:23:04 |
Ukończyło osób: 226
Jurek znakomicie biega jesienią, ustanawiając kolejne życiówki. Po świetnej dyszcze w Biegu Niepodlegości przyszedł czas na piętnastkę w Bełchatowie, gdzie osiągnął znakomity czas i bardzo pewnie wygrał kategorię wiekową. Gratulacje!
Nasze wyniki: 2011-11-19, 15. Bełchatowska Piętnastka (Bełchatów), dystans: 15 km
| 25. | Jerzy Magierski | 00:56:17 |
Ukończyło osób: 430
Korzystając z zaproszenia Kasi i Wojtka wystartowałem w drugiej edycji Mili dla Marka. Organizując po raz drugi bieg Kasia i Wojtek chcieli przypomnieć postać wybitnego psychologa, człowieka obdarzonego niezwykła charyzmą - Marka Kotańskiego, a także nawiązać do tego, o czym mówił często w ostatnich latach swojego życia, że trzeba przede wszystkim "impregnować" młodych ludzi przeciwko narkomanii i innym uzależnieniom zanim będzie już na to za późno.
Impreza kameralna, jednak w porównaniu z ubiegłym rokiem zyskuje coraz większe uznanie wśród amatorów biegania. Kasia i Wojtek stanęli na wysokości zadania organizując przepiękne zawody, w których nie zabrakło miejsca dla najmłodszych. Przed biegiem głównym na trasie dzielnie walczyły "skrzaty" ochoczo dopingowane przez pozostałych uczestników zawodów.
Bieg główny rozgrywano na trzech trudnych technicznie pętlach w pobliskim parku. O uzyskaniu dobrego czasu nie było mowy, bieg był natomiast doskonałym sprawdzianem siły biegowej. Tuż po starcie przejąłem prowadzenie i nie oddałem go przez cały dystans co wcale nie oznacza że bieg był spacerkiem. Przez większość dystansu byłem naciskany przez młode wilczki z UKS Teresin i Aktywnych Sochaczew, jednak na ostatniej pętli mocniej przycisnąłem co dało mi 20 zwycięstwo w sezonie.
Po zawodach odbyła się miła dekoracja połączona z mini-koncertem i projekcją filmu o Marku Kotańskim.
Nasze wyniki: 2011-11-19, II Mila dla Marka (Grodzisk Mazowiecki), dystans: 1.4 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:04:29 |
Ukończyło osób: 41
![]() |
| Zdobywcy Turynu na Piazza Castello |
Kiedy inni Byledobiece szaleli na różnych Biegach Niepodległości, my zbieraliśmy siły przed ostatnią ważną imprezą w tym sezonie. Wybraliśmy się na 25. edycję Turin Marathon. Anulka ma wyjątkowy sentyment do Turynu - mieszkała tu przez 3 lata, a dwa i pół roku wcześniej zaliczyła tu swój debiut maratoński. Ja również bardzo chciałem pobiec w Turynie. Byłem tutaj wielokrotnie u Anulki, trenowałem w tutejszych parkach i brałem udział w kilku biegach, ale nigdy w maratonie.
Trasa ma wyjątkowy przebieg, ponieważ zatacza dość regularne koło wokół całego miasta, a start i meta znajdują się w samym sercu Turynu, czyli na centralnie położonym Piazza Castello. W tym roku w ramach Turin Marathon odbywały się również Mistrzostwa Włoch na dystansie maratońskim, więc konkurencja wśród kobiet i mężczyzn była wyjątkowo mocna.
Trasa w Turynie nie jest bardzo szybka, ale nie można też na nią narzekać. Wznosi się pod górę do 28. kilometra, za to końcówka jest głównie w dół. W tym roku mieliśmy szczęście do pogody - temperatura była optymalna do biegania, a wiatr nie dawał nam za bardzo we znaki.
Celem Anulki na Turyn był czas w okolicach 2:50, a ja miałem towarzyszyć żonie jak najdłużej, utrzymując tempo niewiele ponad 4:00/km. Niestety, kłopoty Anulki z rwą kulszową nie pozwoliły jej na optymalne przygotowanie się do maratonu. Wystartowała z plastrami na plecach i mięśniu dwugłowym. Biegliśmy razem przez 25 km, choć ja kilka razy zostałem trochę z tyłu.
Po połowie dystansu zaczęły się mocniejsze podbiegi i Anulka odstawiła mnie tak, że przestałem ją widzieć. Mimo wszystko, udało mi się utrzymać przyzwoite tempo i mogłem liczyć na satysfakcjonujący mnie czas poniżej 3 godzin, a nawet w okolicach 2:55. Na ostatnich kilometrach znacznie przyspieszyłem i wpadłem na metę w czasie 2:54:30, najlepszym od 4 lat. To był mój 70. maraton, 20. raz pobiegłem poniżej 3 godzin.
Zaraz za metą zobaczyłem Anulką, która skończyła bieg niewiele przede mną. Nie zrobiła życiówki, ale ciężko było się o nią starać przy jej ostatnich problemach zdrowotnych. Mamy nadzieję, że do świąt w końcu sobie porządnie odpoczniemy i na wiosnę będziemy biegać szybciej. Na razie pozostaje nam się cieszyć z fajnego weekendu w pięknym Turynie.
Nasze wyniki: 2011-11-13, Turin Marathon (Turyn, ITA), dystans: 42.195 km
| 142. (K-14) | Anna Celińska | 02:54:11 | |
| 144. | Robert Celiński | 02:54:29 |
Ukończyło osób: 2671
Na zakończenie sezonu postanowiłem wypróbować swoich sił w półmaratonie w Wodzisławiu Śląskim. Był to nietypowy bieg, ponieważ trasę półmaratonu pokonywało się w 10 ponad dwukilometrowych pętlach. Trasa była bardzo ciekawa, składała się głownie z podbiegów i zbiegów gdzie krótka płaska prosta około 100 200 metrów obok dworca autobusowego stanowiła wyjątek. Największym problemem oprócz oczywiście walki ze zmęczeniem było zapamiętanie, które to okrążenie właśnie kończymy, po wbiegnięciu na linię mety musiałem się upewnić czy aby na pewno to jest ostatnie okrążenie. Zwycięzcą półmaratonu okazał się zawodnik z Ukrainy Labziuk Oleksandr z czasem 01:05:49, a ja dobiegłem na metę 24 minuty po zwycięzcy z czasem 01:29:18.
Nasze wyniki: 2011-11-13, V Półmaraton w Wodzisławiu (Wodzisław Śląski), dystans: 21.0975 km
| 67. | Dariusz Lasek | 01:29:18 |
Ukończyło osób: 252
Nasze wyniki: 2011-11-13, JEŚNIAR 2011 III etap (Katowice), dystans: 6 km
| 4. | Dominik Kobryń | 00:23:14 |
Ukończyło osób: 40
![]() |
| Kasia najlepsza w Ekobiegu Niepodległości, Wit na najwyższym stopniu podium ;-) |
Bardzo silna reprezentacja Byledobiec, najliczniejsza jak do tej pory, zjawiła się w Lasku Bródnowskim w jedynym w tym sezonie Ekobiegu z okazji obchodów Dnia Niepodległości. Niektórzy z nas byli bardzo pracowici tego dnia zaliczając podwójne starty. Ja trzy godziny wcześniej biegałem w Ząbkach, natomiast Ania, Iwona i Jacek jako prawdziwi twardziele zaliczyli główny Bieg Niepodległości w centrum i niezwłocznie stawili się na Targówku, nie mogąc odmówić sobie startu w super imprezie jaką niewątpliwie jest Ekobieg.
W kategorii open pań zdecydowane zwycięstwo odniosła Kasia deklasując o prawie 2 minuty następną zawodniczkę. Pomimo dziesięciu kilometrów w nogach super pobiegły Iwona i Ania, odpowiednio 5 i 7 miejsce open. Tym razem zwycięzcy Ekomaratonu, czyli Iwona Opowicz i ja zajęliśmy najniższe miejsca na podium. Biorąc pod uwagę moje małe problemy zdrowotne w ostatnim czasie jestem zadowolony z miejsca. Bardziej myślę już o przyszłym sezonie i zdaję sobie sprawę, że w tym już niczego ciekawego nie nabiegam.
Wojtek ukończył zawody tuż za pierwszą dwudziestką przy dobrym tempie poniżej 4:10/km, natomiast Wiesław wbiegł na metę tuż przed Kasią z czasem nieco powyżej 42 minut. Jacek na pewno odczuwał trudy biegu w centrum niemniej jak się okazuje miał jeszcze spory zapas sił, gdyż dzielnie walczył i dopingował mnie na trasie.
Nasze wyniki: 2011-11-11, Ekobieg Niepodległości (Warszawa), dystans: 10 km
| 3. | Sylwester Kuśmierz | 00:35:10 | |
| 21. | Wojciech Wanat | 00:41:28 | |
| 27. | Wiesław Panejko | 00:42:15 | |
| 29. (K-1) | Katarzyna Panejko-Wanat | 00:42:19 | |
| 39. | Jacek Świercz | 00:45:40 | |
| 49. (K-5) | Iwona Świercz | 00:47:20 | |
| 75. (K-7) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:50:46 |
Ukończyło osób: 143
![]() |
| Sylwek z pucharem za kolejne zwycięstwo |
Pełen miłych wspomnień z ubiegłego roku postanowiłem ponownie wystartować w Ząbkach a czwartej edycji Biegu Niepodległości. W zawodach wystartowało sporo miejscowych biegaczy, głównie uczniów szkół gimnazjalnych i podstawowych. Bieg potraktowałem jako przetarcie przed Ekobiegiem Niepodległości, który pobiegłem tego samego dnia niespełna trzy godziny później. Przez większość dystansu biegłem z dwójką rywali i dopiero na finiszu przyspieszyłem odnosząc trzecie zwycięstwo w biegach organizowanych w Ząbkach. Bieg bardzo kameralny, ale z miłą atmosferą. Po zawodach wszyscy wspólnie śpiewaliśmy pieśni patriotyczne nie zapominając tak naprawdę jak ważny jest to dzień.
Nasze wyniki: 2011-11-11, IV Bieg Niepodległości (Ząbki), dystans: 2.6 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:09:00 |
Ukończyło osób: 80
![]() |
| Jurek finiszuje z piękną życiówką - poniżej 36 minut |
Blisko 7 tysięcy osób uczciło Święto Niepodległości w Warszawie (szkoda, że nie wszyscy tego dnia) tak, jak lubią - uczestnicząc w biegu. Wśród nich silna reprezentacja Byledobiec Anin. Bardzo dobrze (jak zwykle) zaprezentowały się nasze panie Ania i Iwona - odpowiednio 8 i 2 miejsce w swoich kategoriach. Mężowie ww pań - Tomek i Jacek również pobiegli bardzo przyzwoicie. Kazik, którego spotkałem na rozgrzewce zrealizował swój plan w 100% łamiąc zdecydowanie granicę 42 minut. Do samej linii mety walczyli o jak najlepszy czas Adam i Michał. Ostatecznie Michał okazał się lepszy o 3 sekundy i to on razem z Jurkiem i ze mną punktował dla Byledobiec w klasyfikacji drużynowej, w której zajęliśmy bardzo wysokie trzecie miejsce. Jurek pobiegł rewelacyjnie bijąc po raz kolejny w tym sezonie życiówkę i wygrywając zdecydowanie swoją kategorię. Mnie udało się zająć drugie miejsce w kategorii Masters.
Darek startując tym razem w wyścigu nordic walking wygrał całe zawody na 6,5 km z czasem niewiele ponad 45 minut - wielkie brawa Tato! Niestety ponieważ zapisał się dużo wcześniej na bieg a nie chód z kijkami, nie został sklasyfikowany w swojej konkurencji i przypisano mu czas taki jakby startował razem z biegaczami (nordic walking wystartował kilkanaście minut później) - nieważne, liczy się satysfakcja.
Nasze wyniki: 2011-11-11, XXIII Bieg Niepodległości (Warszawa), dystans: 10 km
| 27. | Tomasz Lipiec | 00:35:25 | |
| 34. | Jerzy Magierski | 00:35:52 | |
| 85. | Michał Domański | 00:37:35 | |
| 90. | Adam Leśniak | 00:37:38 | |
| 164. | Marcin Wiącek | 00:39:02 | |
| 409. | Jacek Świercz | 00:41:40 | |
| 361. | Kazimierz Nojszewski | 00:41:42 | |
| 749. (K-24) | Iwona Świercz | 00:44:17 | |
| 784. (K-26) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:44:31 | |
| 2492. | Tomasz Pojawa | 00:49:39 |
Ukończyło osób: 6135
Nasze wyniki: 2011-11-06, JEŚNIAR 2011 II etap (Katowice), dystans: 6 km
| 5. | Dominik Kobryń | 00:23:37 |
Ukończyło osób: 39
Praska Dycha była dla mnie biegiem szczególnym, już od pewnego okresu starałem się pobiec w Biegu Wedla, jednakże jego termin zawsze kolidował z warszawskimi feriami i odkąd bieganiem zająłem się poważnie nigdy nie było mi po drodze. Park Skaryszewski jest dla mnie miejscem szczególnym, to tam jako uczeń szkoły średniej pierwszy raz wystartowałem w zawodach biegowych - biegu przełajowym wokół jeziorka Kamionkowskiego (ok. 3 km). To tam, tuż obok miejsca gdzie znajdowało się biuro zawodów znajduje się klub piłkarski "Drukarz Warszawa", którego byłem zawodnikiem w okresie juniorskim. To przez Park Skaryszewski często truchtaliśmy pograć na błoniach przed Stadionem Dziesięciolecia - ok. 20 boisk na których grała cała Warszawa, co było później pewnie wszyscy pamiętacie - Jarmark Europa.
To właśnie mój przesympatyczny trener Pan Henryk Ochmański zaszczepił we mnie ducha biegania, jeszcze jako juniorze piłkarzu - ten duch po dwudziesty latach powrócił. To z tamtego okresu pochodzą wspomnienia, zaliczania mostów w Warszawie i pokonywania po raz pierwszy dystansu przekraczającego 10 kilometrów.
A tak już bliżej rzeczywistości, to na ten bieg przyjechałem dużo wcześniej, aby z perspektywy czasu popatrzeć na miejsce gdzie jako młodzieniec spędziłem trochę czasu i powiem szczerze, że kręciła mi się trochę łza w oku jak patrzyłem na to boisko na którym grałem i trenowałem, a kiedy pobiegłem na boczne boisko Drukarza tzw. "Wembley" to zupełnie byłem w szoku - tam jest teraz piękny Orlik - a zawsze było błoto.
Jeśli chodzi o sam bieg, w którym wystąpiła liczna ekipa Byledobiec, bardzo pozytywnie oceniam fakt podziału biegaczy na dwie grupy, tych wolniejszych którzy biegają 10 km powyżej 45 minut i tych troszkę szybszych. To było bardzo dobrym pomysłem w szczególności jeśli bierzemy pod uwagę fakt, iż bieg odbywał się na pętli która wynosiła ok. 1800 m, a wystartowało ponad 700 zawodników. Słoneczna pogoda, choć dosyć chłodno ok. 5'C, piękny krajobraz polskiej jesieni oraz płaska trasa pozwała na osiąganie bardzo dobrych wyników. Niektórzy z naszych kręcili całkiem fajne kółka, ciekawe kto miał najszybsze - tej klasyfikacji organizatorzy nie przewidzieli. Ja niestety nie mam się szczególnie czym chwalić, wprawdzie wynik zgodny z przedstartowymi założeniami, jednak biorąc pod uwagę tempo na pierwszych dwóch kółkach, na których mnie poniosło, finalnie mogło być zdecydowanie lepiej.
![]() |
| Zdjęcie I-run.pl: Kazik finiszuje w Parku Skaryszewskim |
Zawody wygrał Michał Smalec z czasem 30'35 a najlepszym Byledobiecem był nasz niezawodny senior Jurek Magierski z czasem 36'40. Nasz zespół, po jakichś nieoczekiwanych przetasowaniach składów konkurencyjnych drużyn, został sklasyfikowany na pierwszym miejscu obok pudła. Warto podkreślić że powyższy bieg odbywał się na macierzystych terenach konkurującego, ale jednakże mocno z nami zaprzyjaźnionego klubu AleTempo. Mimo faktu iż nasi konkurenci doskonale znali wszelkich zakamarki tras, zwyciężyliśmy w bezpośrednim pojedynku o prymat najlepszego praskiego zespołu. Pozdrawiamy całe Ale...
Nasze wyniki: 2011-11-06, IV Praska Dycha (Warszawa-Praga), dystans: 10 km
| 27. | Jerzy Magierski | 00:36:40 | |
| 38. | Adam Leśniak | 00:37:56 | |
| 85. | Jacek Świercz | 00:41:12 | |
| 109. | Kazimierz Nojszewski | 00:42:26 | |
| 171. (K-0) | Iwona Świercz | 00:44:29 | |
| 197. (K-0) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:45:25 | |
| 556. (K-0) | Elżbieta Mzyk | 00:56:14 |
Ukończyło osób: 734
![]() |
| Sylwek na finiszu |
Finałowe zawody w ramach GP Warszawy rozegrano tym razem na Siekierkach. Tradycyjnie w rundzie jesiennej biegaliśmy w przepięknej słonecznej pogodzie. Z uwagi na Praską Dychę spora część naszych zawodników postanowiła potraktować te zawody raczej treningowo, gdyż następnego dnia czekał ich kolejny start na 10 km. Na dłuższym dystansie ponownie najlepiej pobiegł Jurek, a tuż za nim finiszował Michał. Obaj ukończyli zawody tuż za pierwszą dziesiątką z tym samym czasem. Nasze dzielne panie Ania i Iwona mimo treningowego startu zakończyły zawody w pierwszej dziesiątce Open, odpowiednio 7 i 8 miejsce. Trzy minuty za żoną do mety dobiegł Tomek łamiąc wyraźnie 50 minut.
Na krótszym dystansie oprócz mnie wystartowali Grudni i Kazik, którzy również czują trudy sezonu i potraktowali te zawody jako mocny trening. Ja z uwagi na ponad 3 tygodnie przerwy z powodu bólu stopy chciałem zaliczyć mocne przetarcie przed Biegiem Niepodległości. Taka przerwa wyraźnie odbiła się na moim bieganiu. Pomimo zajęcia 2 miejsca bardzo się męczyłem na dystansie, ale na szczęście z dnia na dzień jest już lepiej. Zawody na 5 km wygrał Tomek Blados, który pierwszy raz wystartował na krótszym dystansie. Z życiową formą sprzed miesiąca byłbym w stanie z nim powalczyć o zwycięstwo. Nie chciałem jednak ryzykować kolejnej poważnej kontuzji więc zrobiłem pauzę w treningach a jak się okazuje 3 tygodnie bez mocnych akcentów wyraźnie obniżają formę.
Nasze wyniki: 2011-10-05, Grand Prix Warszawy - 10 km (Warszawa-Siekierki), dystans: 10 km
| 13. | Jerzy Magierski | 00:39:08 | |
| 14. | Michał Domański | 00:39:08 | |
| 39. | Jacek Świercz | 00:42:28 | |
| 95. (K-7) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:46:35 | |
| 102. (K-8) | Iwona Świercz | 00:47:18 | |
| 132. | Tomasz Pojawa | 00:49:27 |
Ukończyło osób: 193
Nasze wyniki: 2011-11-05, Grand Prix Warszawy - 5 km (Warszawa-Siekierki), dystans: 5 km
| 2. | Sylwester Kuśmierz | 00:16:50 | |
| 36. | Kazimierz Nojszewski | 00:20:46 | |
| 43. | Wojciech Grunwald | 00:21:22 |
Ukończyło osób: 130
Podobnie jak rok temu, wybraliśmy się z Anulką do Ustronia na Bieg Legionów. Trasa była nieco inna, niż rok temu, bo czołówka wybiegła ze stadionu w złym miejscu, przez co musieliśmy pokonać dodatkowo 420 metrów i w rezultacie ostateczny dystans wynosił równe 10 km. Trasa nad Wisłą niewiele się zmieniła, bieg momentami zamieniał się w kros. Dodatkowym utrudnieniem był silny wiatr, który wiał nam w twarz przez prawie 5 km powrotu do Ustronia. Jeżeli dodamy do tego, że biegliśmy wtedy "w górę rzeki", to tempo w drugiej części musiało znacząco spaść.
Na czele klasyfikacji kobiet niewiele się zmieniło - znowu wygrała Anulka, tym razem z przewagą aż 5 minut nad kolejną zawodniczką. Zmieniła się za to nasza małżeńska kolejność. W zeszłym roku na ostatniej prostej oglądałem plecy żony. Tym razem zacząłem mocno i trzymałem dobre tempo. Choć Anulka świetnie pobiegła po nawrocie na mostku nad Wisłą, nie dałem się jej dogonić. Oboje jesteśmy bardzo zadowoleni z tego startu.
Nasze wyniki: 2011-11-05, XII Bieg Legionów (Ustroń), dystans: 10 km
| 13. | Robert Celiński | 00:38:02 | |
| 15. (K-1) | Anna Celińska | 00:38:10 |
Ukończyło osób: 226
|
(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin |