|
||||||||||
|
![]() |
| Alex drugi w generalce, fot. Asia |
![]() |
| Asia druga w kategorii, fot. Asia |
W ostatnią niedzielę sierpnia odbyła się druga edycja Półmaratonu Powiatu Warszawskiego Zachodniego na trasie Błonie - Borzęcin. W biegu wystartowało ok. 350 osób, w tym 3-osobowa reprezentacja Byledobiec - Asia, Jurek i ja.
Pogoda zdecydowanie sprzyjała osiąganiu dobrych wyników - temperatura nie przekraczała 20 stopni i praktycznie przez cały czas padał deszcz. Bieg wygrał Bartek Olszewski z klubu Warszawiaky - z nowym rekordem życiowym 1:11:23 wyprzedził drugiego zawodnika (czyli mnie :-)) o prawie 3 minuty. Na trzecim miejscu zawody ukończył klubowy kolega Bartka, Mateusz Baran.
Mnie niestety tuż przed biegiem nawalił Garmin i całą trasę biegłem bez żadnej kontroli tempa. Liczyłem, że w tak dobrych warunkach uda mi się uzyskać rezultat poniżej 1:14. Niestety, do pełni szczęścia zabrakło mi kilkunastu sekund - ale wynik 1:14:14 to i tak mój najlepszy rezultat w półmaratonie od prawie 2 lat.
Pozostali Byledobiece spisali się rewelacyjnie - Jurek poprawił swój rekord życiowy, z czasem 1:21:30 zajął 8. miejsce w klasyfikacji generalnej i pewnie wygrał swoją kategorię wiekową. Asia poprawiła swoją życiówkę o prawie 7 minut - z rezultatem 1:44:54 zajęła 7. miejsce wśród kobiet i 2. w kategorii.
Niestety, przy zapisywaniu się na bieg musiałem popełnić jakiś błąd i ostatecznie nie miałem wpisanego klubu. Gdyby uwzględniono naszą trójkę w drużynówce, otarlibyśmy się o podium - z trzecim zespołem KB Rebus przegralibyśmy o... 11 sekund.
Nasze wyniki: 2012-08-26, II Półmaraton Powiatu Warszawskiego Zachodniego (Błonie), dystans: 21.0975 km
| 2. | Aleksander Celiński | 01:14:14 | |
| 8. | Jerzy Magierski | 01:21:30 | |
| 132. (K-7) | Joanna Skultecka | 01:44:54 |
Ukończyło osób: 355
![]() |
| Marcin na mecie w Ciechocinku |
W niedzielę 26 sierpnia brałem udział w biegu towarzyszącym na 10,5 km w ramach pierwszego Półmaratonu Termy Ciechocinek. To był udany bieg, fajna atmosfera, koncerty, dużo kibiców na ulicach i doping na trasie. Były też pewne niedociągnięcia przede wszystkim 15 minutowe opóźnienie w starcie biegu ale generalnie organizatorzy się spisali. W półmaratonie wzięło udział 449 osób a w dyszce 103 osoby. Starałem się biec w tempie 3:45 na km choć w drugiej części miałem z tym problem a ostatnie 2 km bardzo się dłużyły. Według wskazań Garmina dystans jakby się "wydłużył" do 10,84 km. Mój czas netto wyniósł 40 min 50 sekund co pozwoliło mi na zajęcie 4 miejsca ze strata ponad minutę do czołówki. Trochę szkoda miejsca na podium ale na szybsze tempo nie było mnie stać.
Nasze wyniki: 2012-08-26, Termy Ciechocinek (Ciechocinek), dystans: 10.5 km
| 4. | Marcin Wiącek | 00:40:50 |
Ukończyło osób: 103
Ja w niedzielę brałem udział w Lubawskiej dyszce, która była częścią organizowanych w weekend Dni Lubawy. Typowa kameralna impreza, świetnie zorganizowana (poza jednym małym incydentem, ale o tym dalej...) z pełnym zaangażowaniem władz miasta, miejscowego OSiRu oraz klubu sportowego. 8 tysięczne miasteczko, stadion z bieżnią lekkoatletyczną, zaplecze hotelowe, sauna, odnowa itp. Wszyscy bardzo przyjaźnie nastawieni, uśmiechnięci, dużo kibiców na trasie oraz na samym stadionie gdzie był start i meta. Bieg główny rozpoczął się o 13:30, a wcześniej od rana trwały zawody dla dzieci od najmłodszych do gimnazjalistów. Medale, puchary, wyżerka, a potem impreza i wszystko to za 15 pln... Przed startem rozmawiam ze znajomym (organizatorem), który mówi mi, że zmienili trasę, teraz jest płasko, bo zlikwidowali jakiś podbieg i ma być szybki bieg. Pogoda idealna więc na to się też faktycznie zapowiadało.
Ale co to jest płasko jeszcze raz okazało się być pojęciem względnym :-) Na samej trasie ("za atest zapłaciliśmy tysiąc złotych") źle rozmieszczono matę na pomiarze czasu na tzw agrafce i wszyscy zawodnicy mieli do pokonania zeszłoroczny podbieg plus jakieś dodatkowe 500-600 m. Mimo tego czas zwycięzcy Bartka Mazerskiego 33:18 budzi respekt.Najlepszą z Pań była Wioletta Kryza 39:25. Zresztą poziom był naprawdę wysoki - podaję link do wyników.
O swoim występie lepiej nie pisać. W środę biegałem 15x400m na bieżni i w kolcach i nogi miałem jak z waty. Po pierwszej pętli miałem ochotę zejść. W ogóle ostatnio biega mi się słabo, albo jestem przemęczony albo forma uciekła - jeśli oczywiście kiedyś była ;-)
Nasze wyniki: 2012-08-26, Lubawska Dycha (Lubawa), dystans: 10.5 km
| 76. | Wojciech Grunwald | 00:45:51 |
Ukończyło osób: 217
![]() |
| Ania na mecie w Ełku, fot. Mariusz Fadrowski |
V Półmaraton Ełcki, mój trzeci. Świetna impreza - jak zwykle, trudna trasa - jak zwykle, błoto po kostki - jak nigdy. Beznadziejny wynik - 1:46:42, na pocieszenie pucharek za 3 m. w K-30.
Nasze wyniki: 2012-08-26, V Półmaraton Ełcki (Ełk), dystans: 21.0975 km
| 109. (K-6) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:46:42 | |
| 217. | Tomasz Pojawa | 01:49:41 |
Ukończyło osób: 217
![]() |
| Marcin zmierza do mety w Wałbrzychu, "...a imię jego będzie czterdzieści i cztery" ;-), fot. Rafał Kluba |
26 sierpnia 2012. Prawie na końcówce XIII Półmaratonu Wałbrzych. Po 6 latach przerwy fajnie było pobiec w tak dużej imprezie u siebie w mieście :-) Czas 1:25:46 i 40 miejsce na 555 biegaczy.
Nasze wyniki: 2012-08-26, XIII Półmaraton Wałbrzych (Wałbrzych), dystans: 21.0975 km
| 40. | Marcin Jagiellicz | 01:25:46 |
Ukończyło osób: 555
![]() |
| Iwona na szerokim podium w Jastarni |
Przedostatni tydzień wakacji spędziliśmy we Władysławowie i pobiegliśmy zupełnie nieplanowany maraton po wybrzeżu Bałtyku. Start zlokalizowany był przy latarni morskiej w Jastarni, biegliśmy najpierw do Juraty, gdzie przed hotelem Bryza była zawrotka, a potem aż do Chałup, czyli kolejnej zawrotki na 23,6 km. Stamtąd mieliśmy już z górki do mety przy latarni morskiej w Jastarni. Pogoda na bieg dopisała, słońca nie było w ogóle widać, wiatr też nie wiał, temperatura ok 20 stopni, a morze lekko falowało. Miałem taktykę biec jak najdłużej w butach suchych. Często musiałem więc uciekać przed falami. Aż do 25 km miałem mokry tylko lekko prawy but, a potem było mi wszystko jedno, biegłem jak leci. Iwonka zdjęła buty już na 5 km i całą resztę dystansu pokonała na boso, co okupiła otarciami i bąblami na stopach. Jak widać po wynikach, opłaciło się. Zajęła czwarte miejsce w kategorii kobiet, a nagrody wręczała Sylwia Bogacka, nasza pierwsza medalistka z Londynu w strzelectwie. Ja doczłapałem do mety prawie 40 minut po Iwonce. Był to dla mnie bardzo ciężki bieg, ale cieszę się, że 17-ty maraton ukończyłem. Na mecie zdjąłem mokre buty i skarpety, i wysypałem jakieś pół kilograma piachu. Dziwne, że w trakcie biegu wcale go nie czułem.
Zawody wygrał tak jak przed rokiem Marek Dzięgielewski wynikiem 03:02:20 (nowy rekord trasy). Po prostu kosmos.
Impreza zorganizowana bardzo fajnie, kameralna, nielicznie plażujący turyści nas głośno dopingowali, co choć na chwilę dodawało skrzydeł. Polecam za rok.
Nasze wyniki: 2012-08-25, III Bałtycki Maraton Brzegiem Morza (Jastarnia), dystans: 42.195 km
| 45. (K-4) | Iwona Świercz | 04:12:41 | |
| 97. | Jacek Świercz | 04:50:12 |
Ukończyło osób: 121
![]() |
| Piotrek na trasie w Habdzinie |
W Habdzinie chciałem poprawić wynik z zeszłego roku i zobaczyć czy jest forma na połówkę w Borównie. 700m pływania, 20km rower, 7km bieg. Pływanie 12:02-22 T1 1:59-33 Rower 35:19-24 T2 1:18-28 Bieg 34:53-23; Miejsce 18 na 51, czas 1:25:31.
Nasze wyniki: 2012-08-25, Habdzinman Triathlon (Habdzin), dystans: 7 km
| 23. | Piotr Wielogórka | 00:34:53 |
Ukończyło osób: 51
![]() |
| Tomek finiszuje na pierwszym miejscu w mastersach, fot. Praska Dycha |
Piątka reprezentantów Byledobiec Anin (Iwona, Darek, Jurek, Jacek i ja) stanęła w niedzielne gorące (30 stopni) i duszne popołudnie na starcie V Praskiej Dychy w Parku Skaryszewskim. Na pierwszy ogień poszedł Darek, który w gronie 47 nordic walkerów zajął świetne trzecie miejsce. Po zakończeniu biegu masowego wystartowała tzw. "elita" :-), w której znaleźli się oczywiście wszyscy biegający przedstawiciele Byledobiec Anin. Mimo ekstremalnie trudnych warunków (poważnie zastanawiałem się czy nie sięgnąć po kubek z wodą po kilometrze ;-)) Iwona zdołała zejść poniżej granicy 50 minut a Jacek poniżej 45. Jurek po ciężkiej walce uległ zaledwie kilka sekund zwycięzcy swojej kategorii zajmując ostatecznie drugie miejsce. Mnie udało się odeprzeć ataki Darka Króla i zwyciężyć w kategorii masters.
Nasze wyniki: 2012-08-19, V Praska Dycha (Warszawa-Praga), dystans: 10 km
| 14. | Tomasz Lipiec | 00:36:07 | |
| 31. | Jerzy Magierski | 00:38:05 | |
| 126. | Jacek Świercz | 00:44:31 | |
| 269. (K-17) | Iwona Świercz | 00:49:40 |
Ukończyło osób: 753
W niedzielę odbył się III Bieg na Wielką Sowę - będący równocześnie Mistrzostwami Polski Weteranów. Pogoda dla moich dzieciaków idealna:-) lecz dla nas biegaczy zdecydowanie zbyt upalnie. Trasa o dystansie 9,2 km szybka z wieloma płaskim odcinkami. Z mojego startu jestem zadowolony - w międzynarodowej obsadzie zająłem 35 miejsce i na metę przybiegłem w czasie 49:54. Wystartowało 190 zawodników.
Nasze wyniki: 2012-08-19, Bieg na Wielką Sowę (Ludwikowice Kłodzkie), dystans: 9.2 km
| 35. | Dominik Kobryń | 00:49:54 |
Ukończyło osób: 190
![]() |
| Jacek Wszoła patrzy i podziwia ;-) |
W weekend znów wybrałam się do Skarżyska na półmaraton. Trasa lekko zmieniona w stosunku do tej sprzed dwóch lat - czytaj: wydłużony kawałek na E7 aż do granic Suchedniowa, czyli dodatkowy zbieg, a po nawrocie - podbieg :> Za to mocno skrócona pętelka z drugiej strony mety. Lampa była, ale chyba jakaś mniejsza niż dwa lata temu. Albo ja lepiej biegam... W każdym razie biegło mi się super, debiut Mamy w roli kibica zaangażowanego (z butelką wody, chociaż wody organizatorskiej było pod dostatkiem) mobilizował, mały kryzys miałam na 13. kilometrze (E7 pod górkę, druga pętla), ale jak Szost w Londynie - zebrałam się w sobie i pogoniłam dalej. W efekcie nabiegałam 1:41:53, co o tej porze roku mi się raczej nie zdarzało, byłam 111 w ogóle i 10 z kobiet (wcześniejszą dziesiątą minęłam na... 20. kilometrze), zajmując zaszczytne drugie miejsce w kategorii K-30 (która była ładnie skonstruowana, od 36 do 49, więc akurat się załapałam, a że kategorię wygrała Ukrainka, która była 3. open, więc... Mam wielki puchar za 1. miejsce :-) Wygrała w ogóle Olga Ochal. A wśród panów dominowali Kenijczycy, dopiero trzeci był Arkadiusz Gardzielewski, piąty - Artur Kozłowski.
No i... organizacja perfekcyjna.
Nasze wyniki: 2012-08-18, XII Półmaraton Wtórpol (Skarżysko-Kamienna), dystans: 21.0975 km
| 111. (K-10) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:41:53 |
Ukończyło osób: 367
Dwa lata minęły od mojego ostatniego startu w półmaratonie. Ten czas na pewno byłby dłuższy, gdyby nie pewne okoliczności. W chwili obecnej nie jestem przygotowany na bieganie połówek, co najwyżej piątki i dyszki. Udział w sobotnich zawodach uzależniony był od dwóch czynników: po pierwsze nareszcie jakiś bieg uliczny niedaleko rodzinnych stron, a po drugie zależało mi na wygraniu kategorii Otwartych Mistrzostw Województwa Lubelskiego Nauczycieli w Półmaratonie. Ze względu na brak przygotowania pod ten dystans potraktowałem zawody treningowo. Wcale nie było jednak łatwo. Bardzo trudna, selektywna trasa z licznymi długimi podbiegami sprawiła, iż bieganie w tych warunkach było dużym wyzwaniem. Tak dużego rozstrzału w bieganych kilometrach jeszcze nie miałem. Zaczęliśmy pierwsze kilometry po 3:35, na podbiegach tempo spadło powyżej 3:50, by na ok. 12 km znowu spaść na poniżej 3:30 a od 15 znowu podbiegi i znaczne spowolnienie.
Wynik daleki od życiówki, ale na tej trasie życiówek nie da się robić, zresztą cel biegu był inny! Z uwagi, iż nagrody dublowały się byłem nagradzany 3 razy: za 5 miejsce open, 2 w kategorii wiekowej i 1 w nauczycielach.
Nasze wyniki: 2012-08-18, I Półmaraton Chmielakowy (Krasnystaw), dystans: 21.0975 km
| 5. | Sylwester Kuśmierz | 01:18:29 |
Ukończyło osób: 276
Wraz ze znajomym wybrałam się na Maraton Solidarności. Przed startem każdy z nas miał swój ambitny plan do zrealizowania - On chciał poprawić swoją życiówkę 3h:36min, ja marzyłam o zmierzeniu się z czasem 3h:40min. Plan był taki:biegniemy do półmetka tempem 5min10sec na km, po czym weryfikujemy swoje siły i możliwości i do nich dostosowujemy indywidualnie swoją prędkość. Jednak tak lekko i dobrze się biegło, że średnia do półmetka wyszła nam 5min:06sec (1h:47m:32s). Z czasu na półmetku byłam bardzo zadowolona i chciałam nadal utrzymywać tempo. Kolega postanowił przyśpieszyć i dalej biegłam sama.
Na ok. 25 km wbiegłam na trasę na Westerplate - otwarta przestrzeń, intensywniejszy deszcz i wiatr spowodował, że wciąż traciłam prędkość. Do tego zaczęłam odczuwać coraz bardziej głód. W punktach odżywczych nie było żadnego jedzenia - jedynie woda, gąbka nasączona wodą i wodnisty izotonik. Na trzech kolejnych takich punktach zatrzymywałam się i wypijałam 2-3 w połowie uzupełnione kubki tego izotoniku, tracąc na nie po ok. 20-30sek. Taki "power" wystarczał mi na 1-2 km ;-) Na trasie obierałam sobie "zająca". Kilka razy zdarzyło się, że po kilku kilometrach "zając" zatrzymywał się i szedł. Trzeba było szukać nowego. Najgorzej było na 38 km - dostałam bolących skurczy brzucha. Czułam jak żołądek "przykleja mi się do kręgosłupa". Czułam niemiłosierny głód. Na 39km zaczęła mnie wyprzedzać starsza Pani, "trzymałam" ją kilkaset metrów, potem odpuściłam - nie dałam rady. Zostałam przez biegaczy biegnących za mną odpowiednio "zmotywowana" - padły słowa, że "taka młoda nie może wyprzedzić starszej Pani" (na mecie dowiedziałam się od tych samych biegaczy, że ów starsza Pani to zwyciężczyni tegorocznego ultramaratonu - Spartathlon 245 km z wynikiem 28godz (sic!)). Z bólem brzucha nadal truchtałam do mety.
Na metę wpadam ze łzami w oczach - "łzami sportowej złości". Miało być lepiej, tak ładnie szło... A powinnam się cieszyć. Już pewnie nigdy nie pobiję życiówki o 16 min. Zapewne progres będzie niższy... Odebrałam mnóstwo smsów z gratulacjami. Rodzina i moi Kibice byli razem ze mną - on line. Bardzo Wam za to dziękuję! :-)
Nasze wyniki: 2012-08-15, XVIII Maraton Solidarności (Gdańsk), dystans: 42.195 km
| 187. (K-15) | Joanna Skultecka | 03:43:28 |
Ukończyło osób: 630
Nasze wyniki: 2012-08-15, XXI Półmaraton Cud nad Wisłą (Radzymin), dystans: 21.0975 km
| 20. | Jerzy Magierski | 01:23:09 |
Ukończyło osób: 289
Ja też byłam w Wołominie ale nie biegowo, zajęłam tam drugie miejsce w III Memoriale Królaka. Na szosówce jakoś lepiej mi idzie niż na własnych nóżkach, wciąż wracam do formy ale tak strasznie poooowooooli... :-/ Odliczam Dni do Maratonu Warszawskiego :-)
Parę kilometrów od mojego domu odbył się w środę 1 Bieg Nowej Wsi na dystansie 4 kilometrów. Pomimo braku nagród na starcie pojawiło się kilku mocnych zawodników. Trasa dosyć wymagająca - pierwszy kilometr z górki, a następnie do pokonania był dwukilometrowy podbieg na drugie co do wysokości wzniesienie na Wyżynie Śląskiej - Górę Łubianki 398 m n.p.m. Na górze nawrotka i kilometrowy zbieg do mety. Nawet nie wiedziałem, że w pobliżu domu mam takie górki :-) Pomimo bardzo ciężkiego treningu w poniedziałek biegło mi się dobrze i zająłem 10 miejsce na 128 zawodników. Mój czas na mecie 00:15:44.
Nasze wyniki: 2012-08-15, 1 Bieg Nowej Wsi (Nowa Wieś), dystans: 4 km
| 10. | Dominik Kobryń | 00:15:44 |
Ukończyło osób: 128
![]() |
| Nasi klubowicze w barwach Polski i Jamajki |
![]() |
| Jamajka rządzi! - Sylwek sa chwilę przerwie taśmę :-) |
Trójka klubowiczów wzięła udział w III Biegu Siedleckiego Jacka. Sylwek i Tomek startowali na dystansie - 5 km, a ja na 10 km. Pogoda dopisała, choć po deszczu jezdnia była dość mokra i śliska. Nie przeszkodziło to nam pobiec szybko. Ja poprawiłam swoją życiówkę o ponad 3 minuty (no gdzieżby indziej jak nie w swoim rodzinnym mieście? ;-)), Sylwek w pięknym stylu wygrał zawody na 5 km, a Tomek połamał 17 minut, był czwarty w generalce i oczywiście wygrał kategorię masters :-)
Nasze wyniki: 2012-08-11, Bieg Siedleckiego Jacka - 5 km (Siedlce), dystans: 5 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:16:15 | |
| 4. | Tomasz Lipiec | 00:16:58 |
Ukończyło osób: 108
Nasze wyniki: 2012-08-11, Bieg Siedleckiego Jacka (Siedlce), dystans: 10 km
| 98. (K-10) | Joanna Skultecka | 00:47:37 |
Ukończyło osób: 206
![]() |
| Podbiegam na Przegibek, fot. Monika Strojny - dzięki :-) |
W sobotę przebiegłem mój piąty ultramaraton w życiu. Wcześniej startowałem w Biegu Rzeźnika - dwukrotnie z Alexem i dwa razy z Anulką. Tym razem zdecydowałem się na imprezę indywidualną w moich okolicach - pierwszą edycję ultramaratonu Chudy Wawrzyniec, rozgrywanego w Beskidzie Żywieckim, konkretnie w tzw. Worku Raczańskim (nazwa pochodzi od workowatego kształtu granicy ze Słowacją). Impreza startowała z Rajczy, a kończyła się pobliskich Ujsołach, choć napis na medalu ultramaraton Rajcza-Ujsoły nie oddaje tego, co faktycznie musieliśmy przebiec ;-) Zawodnicy mieli do wyboru dwa dystanse: 50 i 80 km. Wszyscy biegli na początku na zachód, w stronę przejścia granicznego w Zwardoniu, by tam wybiec w góry i poruszać się cały czas szczytami, wzdłuż granicy, czerwonym szlakiem. Po drodze wybiegaliśmy między innymi na Kikulę (1086 m n.p.m.) i Wielką Raczę (1236). Na Przełęczy Przegibek trzeba było na chwilę zboczyć z czerwonego szlaku, by dobiec do schroniska, przy którym był punkt kontrolny. Następnie ultramaratończyków czekał podbieg na Wielką Rycerzowi (1226), gdzie ostatecznie można było zdecydować, czy zbiega się do Ujsoł (całkowita długość trasy ponad 50 km), czy kontynuuje bieg w stronę Rysianki (trasa 80 km).
Ja od początku byłem zdecydowany na opcję 50 km. Najpierw musiałem jednak w ogóle pojechać na te zawody, bo kiedy w piątkowy wieczór siedziałem na kanapie i oglądałem igrzyska olimpijskie, to średnio mi się chciało startować. O 22:30 wyjechałem z Bielska i w 40 minut byłem na miejscu w Ujsołach. Biuro zawodów jeszcze działało, odebrałem pakiet startowy i poszedłem przespać się trochę w samochodzie. Musiałem wstać przed trzecią, bo wtedy odjeżdżał mój autobus z Ujsoł na start do Rajczy.
Na starcie stawiło się 270 biegaczy, frekwencja zatem dopisała. Ruszyliśmy o 4:00. Na początku biegłem spokojnie asfaltem do Soli. Było praktycznie płasko, ale nie szalałem z tempem. Na podbiegach w stronę Zwardonia. Trzymałem się grupek ludzi z czołówkami, bo sam swojej nie miałem, a nie chciałem zgubić szlaku. Kiedy wybiegałem na Rachowiec, powoli zaczęło się robić szaro i miałem okazję podziwiać wyłaniające się ciemności szczyty Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Był to zdecydowanie najprzyjemniejszy moment na trasie.
Przebiegłem dość skomplikowaną trasę nad Zwardoniem i wróciłem na czerwony szlak, którego miałem się trzymać jeszcze przez wiele kilometrów. Trasa była dobrze oznakowana. Pierwsze kilkanaście kilometrów oznaczono odblaskowymi wstążkami, świetnie widocznymi w świetle czołówek. Potem wstążki wisiały w punktach, w których zawodnicy mogliby mieć wątpliwości, którędy biec. Jestem pod wrażeniem, że organizatorzy zapewnili oznakowanie tak długiej trasy. Po zawodach trzeba było przecież te wstążki pozdejmować.
Na odcinku za Zwardoniem wyprzedziłem sporo osób. Czułem się świetnie i dawałem radę podbiegać na wielu odcinkach. Na Kikuli zajmowałem już jedną z czołowych pozycji. Stamtąd chciałem wysłać informację o moim biegu na portal RunCalc, żeby Anulka mogła śledzić moje postępy przed komputerem. Niestety, okazało się, że złapałem słowacką sieć, były problemy z komunikacją mojej komórki z Internetem i niechcący wyłączyłem aplikację. Zauważyłem to dopiero pół godziny później, kiedy wyjąłem telefon na Upłazie. Włączyłem aplikację i RunCalc doliczył mi odległość między Kikulą, a Upłazem w linii prostej. Ta funkcjonalność aplikacji dobrze się sprawdziła. Szkoda, że GPS trochę głupiał i czasem wskazania położenia były mało wiarygodne. Na pewno miała na to wpływ zła pogoda, która utrudniała pomiar. Później na mecie aplikacja pokazała, że przebiegłem 61 km, podczas gdy tak naprawdę trasa miała około 53 km. Nie jest to jednak wina programu, tylko modułu GPS w moim telefonie.
Wybiegłem na Wielką Raczę - najwyższy punkt na trasie. Szkoda, że pogoda nie pozwoliła już na podziwianie widoków. Padało i to momentami mocno. Przy schronisku nie było nikogo, obszczekał mnie tylko miejscowy pies. Większą przygodę ze zwierzętami miałem niedługo później. Z przerażeniem zobaczyłem, że na wąską ścieżkę weszło stado około 150-200 owiec, co zupełnie mnie przyhamowało. Musiałem kombinować, jak obejść tę trudną przeszkodę. Najpierw przepuściłem ostatnie owce, które wchodziły na ścieżkę z łąki poniżej, a potem ruszyłem dołem przez jagody i jakieś krzaczory. Próbowałem w ten sposób wyprzedzić całe stado, ale wolno mi to szło. W pewnym momencie nie dało się już biec dołem poza szlakiem i musiałem przeciąć ścieżkę, by przebić się na górę. Kiedy owce mnie zobaczyły, jeszcze przyspieszyły, co utrudniało mi zadanie. Zrobiły mi jednak trochę miejsca w swoich szeregach, przebiłem się na górę i tam dałem sprinta w jagodach. Można powiedzieć, że te owce sprowadziły mnie na manowce ;-)
W końcu udało mi się wyprzedzić to stado. Na koniec musiałem jeszcze uciekać przed psem pasterskim, który za mną pogonił. Na tej całej imprezie straciłem trochę czasu i totalnie przemoczyłem buty, które jeszcze do tej pory pozostawały suche (nie ma to jak Gore-Tex). Niestety, woda nalała mi się od góry z jagodowych listków i teraz moje stopy kąpały się w basenach. Miało to niestety wpływ na mój późniejszy bieg, bo w obu butach podwinęły mi się wkładki.
Spory kawałek przed Przełęczą Przegibek przeszedłem Adama Jagiełę, który z kolei przechodził kryzys i doszedłem Jacka Michulca. Obaj biegli dłuższy dystans - ponad 80 km. Z Jackiem biegliśmy dość długo i była okazja do przyjemnej rozmowy. Minęło pół godziny, a ja nawet nie zauważyłem, jak obaj dobiegliśmy na Przegibek. Tam trzeba było zbiec na chwilę z czerwonego szlaku, by dotrzeć czarnym do schroniska. Punkt odżywczy nieco mnie rozczarował. Wprawdzie wodę i izotonik lało się z kanistrów z kranikami, ale nie było kubków! Spytałem się, jak mam z tego pić, na co uzyskałem odpowiedź, żeby nalać sobie do butelki. Miałem tylko camelbaka, którego nie chciałem napełniać, bo miałem w nim jeszcze trochę wody. Bez większego zastanowienie położyłem się na ziemi pod kranikiem i w ten sposób napiłem się trochę izotonika.
Wybiegłem z punktu, zostawiając za sobą Jacka. Jak się potem okazało, wygrał na dłuższej czasie z czasem poniżej 9 godzin. Po wbiegnięciu na czerwony szlak znowu spotkałem Adama, który myślał, że pomyliłem trasę i znowu jestem za nim. Uświadomiłem mu, że to on nie zbiegł do punktu kontrolnego. Musiał zawrócić i stracił na tym trochę czasu.
Wiedziałem, że jestem już na bardzo dobrej pozycji. Na Przegibku minąłem się z bardzo mocnymi zawodnikami - Piotrem Karolczakiem i ku mojemu zaskoczeniu - Marcinem Świercem, który był murowanym faworytem tego biegu. Niestety, Marcin miał tego dnia problemy żołądkowe i nie mógł pobiec tak mocno, na ile go stać. Z Marcinem biegł też jeden młody chłopak, którego potem zacząłem powoli dochodzić na podbiegu pod Wielką Rycerzową. On podchodził nawet na mniej stromych odcinkach, ja podbiegałem. Jeszcze spory kawałek przed szczytem udało mi się go przejść i wysunąłem się na czwartą pozycję! Na szczycie Rycerzowej było rozwidlenie tras 50 i 80 km. Skręciłem w lewo i zacząłem zbiegać.
Pod schroniskiem na Hali Rycerzowej stało kilku turystów. Spytałem który jestem i czy dużą mam stratę do następnego. "Czwarty, pięć minut, nie gadaj, tylko zapierdalaj!" - usłyszałem w odpowiedzi ;-) Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Wiedziałem, że czekał mnie jeszcze podbieg zielonym szlakiem na górę Muńcuł, a potem miał być tylko zbieg. Niestety, nie przestudiowałem dokładnie tego odcinka na mapie i nie wiedziałem, że przed Muńcołem są jeszcze Wiertałówka i Kotarz. Już tę pierwszą górę uznałem za ostatnie wzniesienie na trasie. Bardzo się rozczarowałem, kiedy po krótkim zbiegu trzeba było potem znów podbiegać, a wyrypa na Muńcuł jeszcze bardziej mnie dobiła. Tam już wręcz spacerowałem.
Na szczęście, w końcu zaczął się upragniony, ostatni zbieg. Nie miałem już siły, żeby mocno puścić nogi, ale zbiegałem przyzwoitym tempem. Trzeba było uważać na nawierzchnię, bo nieustanna ulewa spowodowała, że na tym odcinku biegło się strumieniem. W końcu wybiegłem z lasu i zobaczyłem zabudowania w dolinie. Zbiegłem łąką, krętą ścieżką wśród traw. Na końcu zbiegu usłyszałem za sobą szybkie kroki. Co za pech, ktoś doszedł mnie na kilometr przed metą ;-( To był Tomasz Kobos z Krakowa. Miesiąc wcześniej bardzo dobrze pobiegł w Maratonie Gór Stołowych. Tutaj zachował więcej sił na końcówkę i nie dałem rady z nim walczyć. Spokojnie przebiegłem asfaltem w Ujsołach, przekroczyłem mostek przy szkole i bramę mety. Tam przywitał mnie Krzysiek Dołęgowski - organizator imprezy. Podziękowałem mu za super bieg, porozmawiałem trochę z Tomkiem Kobosem i Piotrkiem Karolczakiem. Piotrek przybiegł tuż przed nami. Bieg pewnie wygrał Piotrek Herzog, a Marcin, mimo wspomnianych wcześniej problemów, dał radę mocno pobiec odcinek i zajął drugie miejsce. Ja byłem piąty, z bardzo dobrym czasem 5:23, który daje średnią 10 km/h. Jestem bardzo zadowolony z tego biegu - był to mój najlepszy występ w 2012 roku. Trochę zabrakło mi pary w nogach w końcówce, ale nie ma w tym nic dziwnego - nie jestem ultrasem i nie przygotowuję się do tego typu biegów. Moim głównym celem jest Jungfrau Marathon na początku września, a tam wysiłek będzie trwał niecałe 4 godziny. Obym czuł tam taką moc, jak na Wawrzyńcu ;-)
Nasze wyniki: 2012-08-11, Chudy Wawrzyniec (Rajcza), dystans: 53 km
| 5. | Robert Celiński | 05:23:30 |
Ukończyło osób: 184
![]() |
| Musieliśmy wybiec na szczyt tej wyższej góry |
![]() |
| Przed startem |
W weekend wybraliśmy się z Anulką na czwartą edycję kultowego już biegu Harakiri w Tyrolu. Bieg ma krótką tradycję, ale odpowiednią renomę zdobył sobie profesjonalną organizacją i nastawieniem na najlepszych biegaczy górskich na świecie. W tym roku zawody odbywały się w ramach pucharu świata, a na starcie stanęło około 50 osób z elity - przeszło 30 mężczyzn i blisko 20 kobiet. Obsadę można porównać z tą na mistrzostwach świata. Na starcie stanęli Kenijczycy, Erytrejczycy, a także najlepszy biegacz górski w historii - Jonathan Wyatt z Nowej Zelandii.
W tym elitarnym gronie bardzo dobrze poradziła sobie Anulka, zajmując dwunaste miejsce. Ja przybiegłem na metę 5 minut za żoną. Kiepski start wynagrodziły mi piękne widoki z trasy i ze szczytu. Bardziej niż bieg, zmęczyła nas trasa dojazdowa - 850 km, ponad 9 godzin jazdy. Warto jednak było się przemęczyć i choć raz wziąć udział w takim biegu.
Nasze wyniki: 2012-08-05, Harakiri (Mayrhofen, AUT), dystans: 12 km
| 67. (K-12) | Anna Celińska | 01:10:20 | |
| 86. | Robert Celiński | 01:15:28 |
Ukończyło osób: 213
W czwartym biegu z cyklu Pucharu Maratonu Warszawskiego wystartowała szóstka Byledobieców. Na dystansie 20 km najlepszy z nas okazał się Jurek, który z czasem 1:21:05 jako ósmy przekroczył linie mety i zdobył 1sze miejsce w swojej kategorii. Chwilę później na metę wpadł Marcin, który także zajął miejsce na pudle. Nastepnie metę przekroczyli Michał i Jacek. Iwonka ukończyła bieg jako czwarta kobieta i tym samym umocniła swoje prowadzenie w swojej kategorii. Ja przybiegłam ósma wśród kobiet, zajmując 2gie miejsce w K30. Myślę, że dla każdego z nas był to udany bieg, a miłym akcentem tego biegu było to, że większość z nas wylosowała jakąś nagrodę :-)
Nasze wyniki: 2012-08-04, Puchar Maratonu Warszawskiego (Warszawa-Międzylesie), dystans: 20 km
| 8. | Jerzy Magierski | 01:21:05 | |
| 11. | Marcin Wiącek | 01:23:32 | |
| 28. | Michał Domański | 01:28:24 | |
| 68. | Jacek Świercz | 01:36:38 | |
| 104. (K-4) | Iwona Świercz | 01:42:36 | |
| 125. (K-8) | Joanna Skultecka | 01:43:45 | |
| 284. | Mariusz Umecki | 02:00:11 | |
| 285. (K-42) | Iwona Umecka | 02:00:12 |
Ukończyło osób: 393
44 km Maratonu Karkonoskiego za mną :-) Zdecydowanie było trudniej niż w Górach Stołowych (mnie było trudniej). Trasa piękna, ale wymagająca. Poza tym nie zawsze ma się taki dzień konia, jak ja w Pasterce. Tym razem zatem było bez uśmiechu na twarzy (słońce za mocno świeciło) i raczej ja byłam mijana niż mijałam (chociaż jak tak patrzę na miedzyczasy, to w sumie tylko między 34 km a końcem traciłam to, co zyskałam od Śnieżki do 32). W każdym razie, do mety dotarłam w 6:26:45, zajmując zaszczytne miejsce w drugiej połowie stawki :-) Niemniej jednak, planuję tam jeszcze wrócić :-)
Nasze wyniki: 2012-08-04, IV Maraton Karkonoski (Szklarska Poręba), dystans: 44 km
| 269. (K-22) | Anna Pawłowska-Pojawa | 06:26:46 |
Ukończyło osób: 440
![]() |
| Piotrek wbiega na metę przy aplauzie młodych kibicek: "Piotrek - energia przyszłości!" :-) |
Moje wyniki z triathlonu olimpijskiego w Rawie Mazowieckiej: Dystans 1,5km pływanie, 40km rower, 10km bieg; pływanie 29:59 - 46, rower 1:09:03 - 51, bieg 47:33 - 58; miejsce 45 na 171 czas 2:30:52.
Z pływania bardzo jestem zadowolony, chociaż się go obawiałem, bo było pływanie bez pianek, ale dzięki temu nie miałem problemu z oddychaniem na dwie strony, o dziwo płynąłem całkiem prosto. Pierwsze kółko na rowerze pokonałem sam, na drugim dogoniła mnie grupa i wsiadłem tam na koło. A bieg, mogło być troszkę lepiej. Z czasu i zawodów jestem zadowolony.
Nasze wyniki: 2012-08-04, Triathlon Rawa Mazowiecka - bieg (Rawa Mazowiecka), dystans: 10 km
| 58. | Piotr Wielogórka | 00:47:33 |
Ukończyło osób: 171
![]() |
| Sylwek biegnie spokojnie na czele stawki przez wołomiński rynek; adekwatną do jamajskiej koszulki prędkość rozwinął dopiero na trzeciej pętli ;-) |
W Wołominie ponownie zorganizowano bieg przed kolarzami w memoriale Stanisława Królaka. Rywalizowaliśmy na 5 pętlach o długości 1200 m. Start o godzinie 13.00 oznaczał, że tego dnia przyjdzie nam biegać w dużym upale przy dusznym powietrzu. Tempo pierwszego kilometra iście spacerowe (3:57). Przez pierwsze 2 pętle biegliśmy kilkuosobową grupą, jednak żeby ten bieg miał posłużyć mi za mocny trening musiałem ruszyć do przodu i tak zrobiłem na trzeciej pętli wskakując w tempo ok. 3:22 na kilometr. Tak dobiegłem do mety broniąc pierwszego miejsca zdobytego przed rokiem. Mimo, że dystans był stosunkowo krótki upał każdemu dał się we znaki. Po biegu na trasie rywalizowali kolarze w różnych kategoriach wiekowych poczynając od dwulatków kończąc na seniorach. I tu z bardzo dobrej strony pokazała się Ela zajmując w swoim wyścigu 2 miejsce Brawo!!!
Nasze wyniki: 2012-07-29, II Bieg w Memoriale S. Królaka (Wołomin), dystans: 6 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:21:08 |
Ukończyło osób: 30
![]() |
| Tomek wygrywa kategorię masters, fot. maratonczyk.pl |
![]() |
| Alex zrobił dwa kółka w czasie, w jakim wiele osób nie potrafiło zrobić jednego, fot. maratonczyk.pl |
W sobotę wieczorem w temperaturze wciąż jeszcze przekraczającej 30 stopni, przy bardzo wysokiej wilgotności, odbył się XXII Bieg Powstania Warszawskiego. W gronie 5000 uczestników nie zabrakło zawodników Byledobiec Anin. Świetnie w tych ekstremalnie trudnych warunkach poradziły sobie dziewczyny - Iwona zajmując 3 miejsce w kategorii masters kobiet na 10km i Ania, która nie poddała się po pierwszej pętli, w odróżnieniu do dużej grupy męskiej czołówki biegu. Tomek - mąż zgodnie z założeniami pobiegł piątkę a Jacek zaliczył dychę w równe 45 minut. Pięć minut wcześniej zameldował się tam Michał a jeszcze wcześniej Jurek , który oczywiście nie miał sobie równych w swojej kategorii wiekowej. Najwyżej w open, na wysokiej 11 pozycji zameldował się powracający po długiej przerwie Alex. Mnie udało się wyrównać rekord życiowy na atestowanej piątce i zwyciężyć w kategorii masters.
BPW miał już tradycyjnie niezwykłą oprawę - biegaczy dopingowały dźwięki syreny i pieśni powstańczych. Na trasie zawodnikom towarzyszyły inscenizacje historyczne i oklaski licznie zgromadzonych kibiców. Na mecie powstał łańcuch pamięci, który stworzyli kibice trzymający zapalone znicze.
Nasze wyniki: 2012-07-28, XXII Bieg Powstania Warszawskiego - 5 km (Warszawa), dystans: 5 km
| 18. | Tomasz Lipiec | 00:16:52 | |
| 136. | Tomasz Pojawa | 00:22:28 |
Ukończyło osób: 1707
Nasze wyniki: 2012-07-28, XXII Bieg Powstania Warszawskiego - 10 km (Warszawa), dystans: 10 km
| 11. | Aleksander Celiński | 00:35:28 | |
| 30. | Jerzy Magierski | 00:38:18 | |
| 51. | Michał Najberg | 00:40:12 | |
| 278. | Jacek Świercz | 00:45:25 | |
| 301. | Piotr Wielogórka | 00:45:46 | |
| 441. (K-15) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:47:23 | |
| 602. (K-22) | Iwona Świercz | 00:49:10 | |
| 803. (K-40) | Joanna Skultecka | 00:50:59 | |
| 899. (K-48) | Elżbieta Mzyk | 00:51:49 |
Ukończyło osób: 2785
![]() |
| Podium nie było zaskoczeniem - najbardziej utytułowane polskie biegaczki górskie ostatnich lat: Ania, Dominika, Iza |
Anulka odniosła kolejny duży sukces, zdobywając srebro w najbardziej prestiżowym biegu mistrzowskim w Polsce - alpejskich MP w Międzygórzu. Przed biegiem było wiadomo, że tylko duży pech mógłby przeszkodzić w zdobyciu złota Dominice Wiśniewskiej-Ulfik, która w tym roku jest w życiowej formie. Anulka była faworytką do srebra, ale miała mieć mocną konkurencję: Izę Zatorską (legenda światowych biegów górskich, srebro tegorocznych MP na krótkim dystansie) oraz Danutę Woszczek (czołowa polska biegaczka na 3000 m z przeszkodami, srebro tegorocznych MP w biegu anglosaskim), a także kilka innych mocnych zawodniczek.
Anulka nie zawiodła - zaczęła spokojnie na czwartym miejscu, biegnąc na początku daleko za Izą i Danutą, po czym zaatakowała na pierwszej z międzygórskich ścian płaczu i dalej tylko zwiększała przewagę. Medalistki (Dominika, Ania, Iza) wbiegały na metę z bezpieczną przewagą w odstępach półtorej minuty. Wynik Ani 1:00:12 na trasie 9,5 km jest o prawie 2 minuty gorszy, niż w zeszłym roku, ale trzeba wziąć poprawkę na upał, który w sobotę pokonał wielu mocnych biegaczy.
Wśród mężczyzn zwyciężył Daniel Wosik, który pierwszy raz w tym sezonie wygrał z Dariuszem Kruczkowskim. Brązowy medal dość niespodziewanie zdobył Kamil Jastrzębski. Piąte miejsce zajął czołowy warszawski biegacz, Kamil Poczwardowski.
Byledobiec Anin był reprezentowany przez dwóch zawodników - Dominika i mnie. Ja zdecydowałem się wystartować dopiero w dniu zawodów, bo do Międzygórza jechałem głównie w roli suportu dla Ani i opiekuna dla naszego psa, którego pierwszy raz zabraliśmy na takie zawody. Na szczęście, Spike grzecznie zostawał w hotelowym pokoju, więc mogliśmy być o niego spokojni w czasie biegu. Nie żałuję decyzji o starcie, bo biegło mi się bardzo dobrze. Dwutygodniowa choroba w końcu odpuściła, co pozwoliło mi na mocny bieg, wysokie miejsce i satysfakcjonujący jak na tę pogodę wynik. Dominik zajął 32. miejsce, dzięki czemu nazbierał dużo punktów w Lidze Biegów Górskich.
Na koniec warto jeszcze dodać, że Anulka stała się w sobotę autorką niezwykłej serii medalowej. W ciągu dwóch lat zdobyła komplet uznawanych przez PZLA medali MP. Co roku odbywają się w Polsce 4 górskie imprezy mistrzowskie: alpejska (pod górę), anglosaska (góra, dół), na krótkim i długim dystansie. Od sierpnia 2010 roku Anulka wracała z medalem z każdej z tych imprez!
Ta piękna seria zostanie niestety przerwana na początku października, kiedy odbędą się MP na długim dystansie, a Anulka będzie wtedy walczyć w Chicago Marathon. Trochę szkoda, że tak to wyszło, bo medal MP byłby murowany. Anulka jest najlepszą polską długodystansową biegaczką górską, co udowodniła w zeszłym roku w (6 miejsce na mistrzostwach świata w Słowenii) oraz w tym roku w Zakopanem, zdobywając złoty medal MP w Skyrunning, wygrywając o 5 minut z Dominiką Wiśniewską-Ulfik. Każda seria musi się jednak kiedyś skończyć i w sumie dobrze, że nie dzieje się to za sprawą losowego przypadku, tylko świadomej decyzji :-)
Nasze wyniki: 2012-07-28, Mistrzostwa Polski w biegu alpejskim - kobiety (Międzygórze), dystans: 9.5 km
| 2. (K-2) | Anna Celińska | 01:00:12 |
Ukończyło osób: 22
Nasze wyniki: 2012-07-28, Mistrzostwa Polski w biegu alpejskim - mężczyźni (Międzygórze), dystans: 10.8 km
| 24. | Robert Celiński | 01:10:36 | |
| 32. | Dominik Kobryń | 01:16:02 |
Ukończyło osób: 53
![]() |
| Marcin na trasie półmaratonu w Pucku |
28 lipca wystartowałem w IV Półmaratonie Ziemii Puckiej. Nastawienie było bojowe, ale pogoda miała pokrzyżować plany. 32 stopnie w cieniu i starczyło tempa tylko na 5 km. Między 5 a 10 km chciałem nawet zejść z trasy, ale na szczęście jeden z biegaczy zaczął ze mną rozmawiać, po 10 km poczułem się nieco lepiej i przyśpieszyłem do tempa 4:25 min/km. Z takim też tempem ukończyłem ten morderczy półmaraton. Na mecie 1:33:20 i 48 miejsce na 717 biegaczy. Na pocieszenie pozostaje fakt, że wszyscy dostali taki sam wycisk i nie tylko ja osłabłem i toczyłem prawdziwą walkę z samym sobą. Np. Kenijczyk zrobił "zaledwie" 1:13 a Ukrainiec z rekordem 1:09 zszedł z trasy. Tak więc zwycięzcy są na mecie!
Nasze wyniki: 2012-07-28, IV Półmaraton Ziemi Puckiej (Puck), dystans: 21.0975 km
| 48. | Marcin Jagiellicz | 01:33:20 |
Ukończyło osób: 717
W tegorocznym Biegu na Pilsko wystartowała czwórka Byledobieców. Znów najlepsza z nas okazała się Anulka, która znowu zajęła drugie miejsce za Dominiką Ulfik, przed Izą Zatorską. Mnie po całotygodniowej chorobie biegło się bardzo ciężko i chciałem zejść z trasy, ale od tej decyzji odciągnęła mnie świadomość o czekającej na mnie, marznącej na szczycie Pilska żonie. Jakoś doszedłem na szczyt. Niedaleko za mną przybiegli Dominik i Darek, którzy jako jedni z ostatnich połamali godzinę w tym trudnym biegu.
Nasze wyniki: 2012-07-22, XII Bieg Na Szczyt Pilska (Korbielów), dystans: 8 km
| 31. (K-2) | Anna Celińska | 00:54:36 | |
| 57. | Robert Celiński | 00:57:19 | |
| 68. | Dominik Kobryń | 00:59:05 | |
| 69. | Dariusz Lasek | 00:59:14 |
Ukończyło osób: 320
Korzystają z urlopu w rodzinnych stronach ponownie, prawie jak co roku wystartowałem w Mistrzostwach LZS powiatu tomaszowskiego. Impreza ma już 14 letnią tradycję. Doskonale to pamiętam, gdyż startowałem w pierwszych zawodach będąc jeszcze w kategorii juniorskiej. Zawody obejmują wiele różnych konkurencji, w których uczestnicy zdobywają cenne punkty dla swoich gmin. Wbrew pozorom na takich zawodach czasami rywale są bardzo mocni. Tak też było tym razem, gdyż pojawiło się kilku mocnych średniodystansowców z Agrosu Zamość. Jak się nawet okazało moim największym rywalem był wicemistrz Polski z życiówką o kilka sekund lepszą od mojej na 800 m. Rywal jednak wystartował na dwóch dystansach co nieco ułatwiło mi zadanie w moim biegu, gdzie po mocnym finiszu na ostatnich 150 metrach wygrałem swój bieg jak się okazało w bardzo dobrym czasie. Biorąc pod uwagę, że jako jedyny z czołówki biegłem bez kolców myślę, że byłbym w stanie na tartanie połamać 2 minuty.
Było to 3 zwycięstwo z rzędu a 8 w całej historii moich startów w tej imprezie. W dalszym ciągu jestem w stanie walczyć z młodymi zawodnikami nawet na krótszych dystansach i z tego jestem bardzo zadowolony.
Nasze wyniki: 2012-07-22, XIV Mistrzostwa LZS Powiatu Tomaszów Lubelski (Wożuczyn), dystans: 0.8 km
| 1. | Sylwester Kuśmierz | 00:02:01 |
Ukończyło osób: 30
![]() |
| Marcin w biegu po rekord życiowy w Bielawie |
22 lipca wystartowałem w Bielawie na atestowanej 10-kilometrowej trasie. Był to pierwszy sprawdzian przed jesiennym maratonem. Pogoda była idealna - nie za ciepło, nie za zimno, bez deszczu i bez wiatru. Od początku starałem się biec tempem w granicach 3:45 min/km (założyłem, że wytrzymam takie tempo) i tak też biegłem. Na 5 km melduję się z czasem 18:17, jest dobrze - byleby wytrzymać! Kolejne kilometry i zbliża się końcówka, mocniejszy finisz i jest! 37:18 łapię na zegarku (poprzedni rekord z Poznania to 38:41) a w smsie dostaję 37:14 netto. Jest super! udało się, plan wykonany w 110%. Zajmuję 16 pozycję na 167 biegaczy OPEN oraz 5/26 w M-20. W pierwszej 5tce open mamy 2 Kenijczyków, Marokańczyka i 2 Polaków. Kolejny sprawdzian i próba poprawy wyniku to Półmaraton w Pucku. Trzymajcie kciuki :)
Nasze wyniki: 2012-07-22, Bieg na 10 km w Bielawie (Bielawa), dystans: 10 km
| 16. | Marcin Jagiellicz | 00:37:18 |
Ukończyło osób: 167
Darek zaliczył kolejny bardzo udany start w NW i osiągnął jeden z najlepszych swoich wyników na dystansie 5 km.
Nasze wyniki: 2012-07-22, III marsz Grand Prix Nordic Walking (Kozłów Biskupi), dystans: 5 km
| 6. | Dariusz Lipiec | 00:36:12 |
Ukończyło osób: 20
![]() |
| Tomek na trudnej trasie nad Świdrem, fot. maratonczyk.pl |
W sobotę Jurek, Darek (w roli trenera) i ja uczestniczyliśmy w drugiej edycji Świder Trail Marathon. Po pierwszej pojawiły się głosy o porażce organizacyjne, ale miałem nadzieję, że wnioski zostaną wyciągnięte i podczas drugiej będzie już wszystko ok ...nie było. Impreza rozrosła się (blisko 500 osób) co tylko spotęgowało chaos przed (kolejki do zapisów, brak informacji), w trakcie (źle oznakowana trasa, nie przeszkoleni wolontariusze) i po biegu (od wyników na 5 i 10 km należy odjąć równo 5 minut bo o tyle później wystartowały te dwa dystanse czego w wynikach nie uwzględniono). Sportowo jesteśmy oczywiście zadowoleni - Jurek był drugi w półmaratonie tuż za Wojtkiem Starzyńskim, ja wygrałem z dużą przewagą bieg na dystansie 10 km.
Nasze wyniki: 2012-07-21, Świder Trail - 10 km (Józefów), dystans: 10 km
| 1. | Tomasz Lipiec | 00:34:54 |
Ukończyło osób: 77
Nasze wyniki: 2012-07-21, Świder Trail - półmaraton (Józefów), dystans: 21.0975 km
| 2. | Jerzy Magierski | 01:28:31 |
Ukończyło osób: 175
![]() |
| Tomek mocno rusza na starcie |
W piękną lipcową niedzielę szóstka zawodników Byledobiec Anin: Ania, Asia, Jurek, Tomek i Darek (w roli trenera) oraz sprawozdawca, w parku przy Szkole Podstawowej Jurka stanęło na starcie I Biegu Morskie Oko. Trasa niezwykle selektywna jak na Warszawę - sześć podbiegów w tym dwa długie i ostre oraz karkołomne zbiegi. Nagrody finansowe a więc silna obsada. Ruszamy pod górę i po 400 metrach okazuje się, że prowadzę... nie, nie, nie wygrałem (zwyciężył zdecydowanie Bartek Olszewski), ale po mocnym finiszu wywalczyłem piąte miejsce w open (pierwsza czwórka miała w sumie tyle lat co ja i Jurek) i zdecydowane zwycięstwo w mastersach - tak więc bieg zaliczam do bardzo udanych. Gospodarz miał nieco słabszy dzień, ale po trzech dniach z gorączką nie mogło być inaczej. Oczywiście nie dopuszczał możliwości odpuszczenia biegu w Parku Morskie Oko :). Ania jak na tę trasę pobiegła świetnie - po 4:20/km i stanęła na pudle w swojej kategorii, Tomek wygrał z żoną na finiszu - wszyscy byli więc szczęśliwi :-)
Nasze wyniki: 2012-07-15, I Bieg Morskie Oko (Warszawa), dystans: 5 km
| 5. | Tomasz Lipiec | 00:17:09 | |
| 21. | Jerzy Magierski | 00:18:20 | |
| 86. | Tomasz Pojawa | 00:21:36 | |
| 93. (K-4) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:21:49 | |
| 160. (K-14) | Joanna Skultecka | 00:24:08 |
Ukończyło osób: 455
![]() |
| Zdjęcie z najlepszymi w biegu na Śnieżkę: Maciek Bierczak (drugi), Anulka (druga), Darek Kruczkowski (pierwszy) |
W sobotę odbyła się druga w tym roku edycja cyklu Mountain Marathon. Biegacze górscy musieli tym razem wybiec na Śnieżkę. Jest to najtrudniejszy obok zawodów na Kasprowy bieg alpejski w Polsce. Trasa liczy ponad 14 km i prawie przez cały czas prowadzi pod górę.
Bardzo dobrą formę pokazała Anulka, która tydzień po maratonie wykręciła świetny czas 1:18:34. Była bardzo wysoko w generalce, ale niestety nie dało to zwycięstwa. Dominika Ulfik jest teraz w życiowej formie i bardzo ciężko jest z nią walczyć.
Ja przybiegłem 2 minuty za Anią i jestem zadowolony z biegu, szczególnie z drugiej jego części, kiedy udało mi się wyprzedzić wielu zawodników. Z czasem 1:23 na metę przybiegł Marcin.
Wyniki w tym roku były znacznie gorsze, niż w zeszłym. Powodem był zapewne niezwykle silny wiatr, który bardzo utrudniał bieg na karkonoskiej grani.
Bardzo podobało nam się w Karpaczu. Miasto jest pięknie położone, a ulice, sklepy i hotele - bardzo zadbane. Miejscowi są bardzo przyjaźnie nastawienie do turystów. Kiedy schodziliśmy ze Śnieżki, dużo osób nas zaczepiało i gratulowało. Mimo dużej odległości od Bielska, postaramy się przyjechać do Karpacza za rok.
Nasze wyniki: 2012-07-14, Bieg na Śnieżkę (Karpacz), dystans: 14.3 km
| 16. (K-2) | Anna Celińska | 01:18:30 | |
| 23. | Robert Celiński | 01:20:44 | |
| 41. | Marcin Jagiellicz | 01:23:15 |
Ukończyło osób: 333
W sobotę startowałem w XIX Biegu Ulicznym na 10 km O Puchar Wójta Gminy Jeleśnia. Mieliśmy ładną słoneczną pogodę do biegania i jedynym mankamentem był wiatr, który na pierwszych kilometrach utrudniał bieganie. Zameldowałem się na mecie, jako 50 ty zawodnik z wynikiem 00,42,16. Bieg ukończyło 181 biegaczy.
Nasze wyniki: 2012-07-14, XIX Bieg Uliczny w Jeleśni (Jeleśnia), dystans: 10 km
| 50. | Dariusz Lasek | 00:42:16 |
Ukończyło osób: 181
![]() |
| Przed startem w St. Niklaus |
![]() |
| Na mecie na Rieffelberg, z widokiem na Matterhorn |
![]() |
| Taras widokowy nad lodowcami na górze Gornergrat |
Razem z Anulką wybraliśmy się na Zermatt Marathon - jeden z kultowych maratonów górskich, rozgrywany pod najpiękniejszą górą świata - Matterhornem. Trasa biegnie głównie pod górę, zaczyna się z wysokości 1085 m, kończy na 2585 m n.p.m. Anulka była szósta, nabiegała 4:01. Prawie cały dystans przebiegliśmy razem, potem puściłem kobietę przodem. Nie, że gentleman jestem, troszeczkę odcięło mi zasilanie. Ale było super! :-)
Potem wyjechaliśmy kolejką na 3100 m. Widoki - bajka :-)
Ceny w Szwajcarii są bardzo wysokie, na szczęście nagrody za maraton - również. Anulka ze swojej wygranej koperty z frankami pokryła większość kosztów tej wspaniałej imprezy ;-)
Nasze wyniki: 2012-07-07, Zermatt Marathon (St. Niklaus), dystans: 42.195 km
| 42. (K-6) | Anna Celińska | 04:01:04 | |
| 51. | Robert Celiński | 04:04:03 |
Ukończyło osób: 812
![]() |
| Jacek z Iwoną na mecie w Suszu |
Mój debiut triathlonowy, a trzeci start Iwonki przyniósł nam obojgu życiówki. Pogoda była masakryczna, właściwie to nadawała się tylko do pływania, zwłaszcza, że ja płynąłem bez pianki. Dzięki upałowi woda miała temperaturę ok 22 stopni, więc przynajmniej nie zmarzłem. Potem na przerobionym góralu bez żadnych przykrych przygód jechać się również dało, bo pęd powietrza i wiatr zapewniały chłodzenie. A na deser bieg, powietrze stało, było duszno i parno od jeziora. Jak ulał pasuje powiedzenie, że nie było czym oddychać. Dobrze, że na trasie było dużo picia i kurtyn wodnych zorganizowanych przez mieszkańców Susza. Iwonka płynęła w piance, a na trasę rowerową wyruszyła swoją nową kolarką. Przez cały czas byłem lekko z przodu, ale na pierwszych kilometrach półmaratonu mnie prześcignęła i nie dała się już dogonić, choć widzieliśmy się kilkakrotnie, bo biegliśmy trzy pętle z zawrotkami na obu krańcach. Jak wynika z międzyczasów, sporo straciłem w strefie zmian. Po wyjściu z wody można to jeszcze jakoś zrozumieć, ale po rowerze już mniej. Przed wyruszeniem na trasę półmaratonu musiałem się po prostu nawodnić i najęść, ponieważ wyjeżdżając na trzecią 30-tokilometrową pętlę rowerową zgubiłem wodę na kocich łbach. Dojechałem już na oparach i początek biegu miałem bardzo ciężki. Dlatego spędziłem w boksie ponad 4 minuty. Oboje chcieliśmy złamać 6 godzin, ale i tak z wyników jesteśmy zadowoleni. Jak doszlifuję żabkę, to kto wie, co będzie za rok ;-)
W swojej kategorii wiekowej Iwonka zajęła 2-gie miejsce, na pierwszym miejscu Kasia Marczyńska.
Brawa należą się Piotrkowi Wielogórce. Popłynął bardzo dobrze (00:35:17), rowerem śmignął 90 km w 02:52:59 i wyruszył do biegu, ale niestety zasłabł na pierwszych kilometrach i zakończył walkę z dystansem w karetce podłączony do kroplówek. W tym dniu nie był to niestety jedyny przypadek zasłabnięcia.
272. Iwona Świercz 06:02:45 (00:51:14-----00:03:21-----03:11:04-----00:01:39-----01:55:27)
281. Jacek Świercz 06:04:21 (00:47:14-----00:04:55-----03:10:23-----00:04:19-----01:57:30)
479. Piotr Wielogórka (00:35:17-----00:02:36-----02:52:59-----00:02:42---------------)
Ukończyło osób: 470
Nasze wyniki: 2012-07-07, Susz Triathlon - półmaraton (Susz), dystans: 21.0975 km
| 118. (K-0) | Iwona Świercz | 01:55:27 | |
| 135. | Jacek Świercz | 01:57:30 |
Ukończyło osób: 470
Dziś wystartowałem w Maratonie Gór Stołowych - był to mój debiut na takim dystansie. Zawody były znakomicie przygotowne, rewelacyjna i trudna technicznie trasa. Cały bieg dobrze się czułem i cieszę się bardzo bo zrealizowałem mój plan złamania 5 godzin :-) Na mecie byłem 19 z czasem 4:54:12 (jako ostatni zawodnik poniżej 5 godzin). Bieg ukończyło 355 osób.
W zawodach wzięła udział także Ania Pawłowska-Pojawa. Bieg ukończyła na 130 miejscu (12 wśród kobiet) ze świetnym czasem 6:06:10.
Nasze wyniki: 2012-07-07, III Maraton Gór Stołowych (Pasterka), dystans: 42.195 km
| 19. | Dominik Kobryń | 04:54:12 | |
| 130. (K-12) | Anna Pawłowska-Pojawa | 06:06:10 |
Ukończyło osób: 355
Ostatecznie czwarte miejsce na pięknej i wymagającej trasie (Kraków - Częstochowa 164 km) z czasem ok. 24:30. Na dwadzieścia kilometrów przed metą pierwsze pięć osób było razem, ale później trochę się stawka rozciągnęła. Wystartowało 116 osób, ukończyło pewnie około 40-50.
Trochę mi dały w kość górki koło Ojcowa i na 50 km byłem już nieźle zmęczony. Udało się jednak to rozbiegać i dotrwać do końca bez obtarć i odparzeń, czego doświadczała większość zawodników w upale panującym na trasie połączonym z kamienistymi zbiegami i odrobiną błota.
Nasze wyniki: 2012-07-06, Transjura (Kraków - Częstochowa), dystans: 164 km
| 4. | Paweł Kotlarz | 24:29:00 |
Ukończyło osób: 74
![]() |
| Mimo bardzo szybkiego zbiegu, Anulce nie udało się dogonić Dominiki |
![]() |
| Takie podium oglądaliśmy już w tym roku wielokrotnie: Dominika, Ania, Iza |
Podobnie, jak w zeszłym roku, w Limanowej stawiła się duża część czołówki biegaczy górskich. Większość była wymęczona po startach poprzedniego dnia - na Żarze (np. nasza czteroosobowa grupa) i Czantorii. Mimo wszystko wypadliśmy całkiem nieźle. Anulce zaliczyła świetny bieg anglosaski (nie jest specjalistka w tej dziedzinie) i nie dała rady dogonić jedynie Dominiki Wiśniewskiej. Ja pobiegłem nieco lepiej, niż poprzedniego dnia. Darkowi udało się zapunktować w lidze, a niewiele za nim przybiegł Paweł.
Nasze wyniki: 2012-07-01, IV Bieg Górski Limanowa Forrest (Limanowa), dystans: 6.5 km
| 21. (K-2) | Anna Celińska | 00:32:00 | |
| 26. | Robert Celiński | 00:33:25 | |
| 52. | Dariusz Lasek | 00:37:59 | |
| 62. | Paweł Kotlarz | 00:38:53 |
Ukończyło osób: 268
|
(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin |