|
||||||||||
|
![]() |
| Zadowoleni na mecie |
Po październikowym maratonie w Chicago byłem pewien, że ukończyłem już wszystkie World Marathon Majors. Ten cykl największych maratonów świata jest rozgrywany od 2006 i do tej pory obejmował pięć imprez: Boston, Londyn, Berlin, Chicago i Nowy Jork. W październiku 2012 mogłem się pochwalić ukończeniem wszystkich majorów. W listopadzie organizatorzy cyklu zrobili mi żart i dorzucili jeszcze Tokio. Cóż mogłem zrobić w tej sytuacji - trzeba było tam pobiec! :-)
Niestety, nie było to takie proste, bo zapisy skończyły się w sierpniu i zostały tylko oferty biur podróży, obejmujące droższe pakiety z hotelami. Nigdy nie decydowałem się na tego typu rozwiązania, bo wolę sam organizować takie wyjazdy. Teraz byłem zmuszony do skorzystania z usług pośrednika. Poszukaliśmy z Anulką w Internecie i z ofert trzech biur podróży: amerykańskiego, włoskiego i ...polskiego Marathon Travel, ta ostatnia okazała się dla nas najlepsza i na nią się zdecydowaliśmy.
Niestety, ta decyzja okazała się błędem. Pani organizująca wycieczkę spóźniła się z wpłatą środków polskiej grupy (pojechało nas 8 osób), a o problemach poinformowała nas dopiero tydzień przed wyjazdem. Gdyby nie interwencja polskiej ambasady w Tokio, na pewno zostalibyśmy w domu. Było przy tym sporo stresu, nasze telefony i maile do ambasady, japońskiego pośrednika i organizatora. Po interwencji ambasady (za którą jesteśmy bardzo wdzięczni) udało nam się załatwić numery startowe, ale organizator przydzielił nas do strefy startowej w środku stawki 35 tysięcy maratończyków, startujących w jednej fali. Łatwo sobie wyobrazić, co czują biegacze regularnie łamiący trójkę, gdy na linię startu idą przez 10 minut po strzale startera, a potem przez kilka kilometrów poruszają się tempem nieadekwatnym do możliwości.
Negocjacje z Japończykami zakończyły się fiaskiem i zostaliśmy ze strefą E na numerze (zamiast A). Dopiero w dniu startu miało się okazać, czy uda nam się w miarę normalnie wystartować. Na szczęście, udało nam się przepchnąć do przodu i choć do startu spacerowaliśmy przez ponad minutę, to jakoś dało się to przeżyć.
Stres i niewyspanie miały niestety negatywny wpływ na naszą formę. Dodatkowo, warunki pogodowe nie były idealne - temperatura niewiele powyżej zera i silny wiatr (miało to również wpływ na wyniki najlepszych). Mimo wolnego początku, szybko odrobiliśmy straty i utrzymywaliśmy tempo w granicach 4:07/km. Rozdzieliliśmy się dopiero po 35 km, kiedy Anulka złapała drugi oddech, a ja z kolei miałem kryzys i do końca mogłem już tylko pilnować połamania trzech godzin (udało mi się to po raz 24). Prawdę mówiąc, mieliśmy większe aspiracje wynikowe, ale biorąc pod uwagę wszystkie powyższe okoliczności, to i tak jesteśmy zadowoleni. W naszych przygotowaniach na pewno zabrakło długich wybiegań po asfalcie, co w zimie nie jest łatwe. Od walenia w twardą nawierzchnię bardzo bolały mnie uda - po naszej zimie jestem do tego zupełnie nieprzyzwyczajony.
Ale co tam wynik ;-) Dzięki ukończeniu maratonu w Tokio zostałem prawdopodobnie pierwszym biegaczem na świecie, który ukończył wszystkie imprezy z cyklu World Marathon Majors. Być może w Tokio startowało jeszcze kilka osób, które ukończyły wcześniej wszystkie majory, ale raczej udało mi się je wszystkie wyprzedzić, więc jestem pierwszy :-)
Mimo wielu nerwów przed wyjazdem i przed startem, wyjazd okazał się bardzo udany. Dużo skorzystaliśmy turystycznie i trochę udało nam się poznać kulturę i zwyczaje Japończyków. Jutro jeszcze wycieczka pod wulkan Fudżi, a we wtorek wracamy do domu.
Nasze wyniki: 2013-02-24, Tokyo Marathon (Tokio, JAP), dystans: 42.195 km
| 563. (K-42) | Anna Celińska | 02:56:13 | |
| 800. | Robert Celiński | 02:59:32 |
Ukończyło osób: 34796
![]() |
| Z wyniku w półmaratonie bardzo zadowolony był Jacek, który pobiegł o niebo lepiej, niż tydzień temu na Kabatach |
Nasze wyniki: 2013-02-24, XXXIII Półmaraton Wiązowski (Wiązowna), dystans: 21.0975 km
| 35. | Jerzy Magierski | 01:21:35 | |
| 100. | Jacek Świercz | 01:31:06 | |
| 209. (K-10) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:38:27 | |
| 232. | Tomasz Pojawa | 01:39:34 | |
| 238. (K-14) | Iwona Świercz | 01:40:24 |
Ukończyło osób: 675
Nasze wyniki: 2013-02-24, Bieg na 5 km w Wiązownej (Wiązowna), dystans: 5 km
| 10. | Tomasz Lipiec | 00:17:26 |
Ukończyło osób: 176
![]() |
| Byledobiece na Kabatach |
Pierwszy bieg w nowym cyklu warszawskiego Grand Prix odbył się... w zasadzie na starej trasie GPW (czyli dla większości - ulubionej, a dla wszystkich - najlepiej znanej), ale... na dobry początek sezonu trasa została wydłużona do pełnej dychy (a niektórzy twierdzą, że do 10 km i 60 metrów). Innymi słowy, start pozostał w startym miejscu, ale meta z wiaty w lesie została wyciągnięta prawie do torów i finisz jest po asfalcie. W sobotę jednak wszędzie zalegał ubity śnieg, więc nie było specjalnej różnicy. Na dobry początek w GPW wystartowało ponad 350 osób, chociaż zabrakło niektórych zawodników z 'pierwszego szeregu' (m.in. Tomka, który wybrał Choszczówkę, oraz tych, którzy wybrali zimowe górskie obozy). W tych okolicznościach przyrody znakomicie pobiegł Jurek, który zajął 12 miejsce (wygrał Jakub Nowak przed Arturem Jabłońskim).
Ja do końca 5. km biegłam z Jackiem, korzystając z osłony jego pleców. Potem dopadł mnie mały kryzys żołądkowy, przez który straciłam jakieś 30 sekund, co spowodowało, że a) Jacek się oddalił, b) wyprzedziła mnie Marta Mikołajczyk, c) wyprzedził mnie również małżonek. Ja co prawda się w miarę szybko pozbierałam, ale małżonek dostał skrzydeł i zaczął wyprzedzać wszystkich, a ja mogłam tylko próbować go gonić. Na 8. kilometrze udało mi się wyprzedzić Martę, w międzyczasie jednak Tomek wyprzedził Jacka, a ja zasuwałam za nimi. W okolicach starej mety usłyszałam, że jestem druga, zaraz za zakrętem usłyszałam to drugi raz, więc na finiszu dałam z siebie wszystko, żeby ten stan przypadkiem się nie zmienił, ale Jacka już nie miałam szans dogonić. Zaraz za mną na metę wpadł Piotruś, niewiele za nim - Iwonka.
Oj, będzie się działo w tym sezonie...
Nasze wyniki: 2013-02-16, Grand Prix Warszawy - bieg 1 (Warszawa-Kabaty), dystans: 10 km
| 12. | Jerzy Magierski | 00:38:08 | |
| 82. | Tomasz Pojawa | 00:44:58 | |
| 89. | Jacek Świercz | 00:45:17 | |
| 95. (K-2) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:45:36 | |
| 101. | Piotr Wielogórka | 00:46:11 | |
| 111. (K-6) | Iwona Świercz | 00:46:46 | |
| 266. | Łukasz Fabiański | 00:56:00 |
Ukończyło osób: 355
![]() |
| Tomek drugi na mecie w Choszczówce |
W sobotę z Darkiem (w roli trenera) wybraliśmy się po raz trzeci do Choszczówki, by wziąć udział w kolejnej edycji Rodzinnych Biegów Górskich. Bieg zaliczam do bardzo udanych - pobiłem swój rekord na tej trasie (ok. 10,6 km) oraz zreważowałem się Adrzejowi Ignatowiczowi za poażkę sprzed tygodnia w Biegu Wedla.
Nasze wyniki: 2013-02-16, Rodzinne Biegi Górskie (Warszawa-Choszczówka), dystans: 10 km
| 2. | Tomasz Lipiec | 00:38:59 |
Ukończyło osób: 70
![]() |
| Byledobiece gotowi do startu... |
![]() |
| ...i poszli :-) |
Dzisiaj odbył się spontaniczny klubowy trening. Uczestnicy: Jacek, Iwona, Piotrek - trasa - Radość - Stara Miłosna - Radość; Ania i Tomek - Stara Miłosna - Radość - Międzylesie - Stara Miłosna (las) - Stara Miłosna (osiedle) --> na tym odcinku już sama Ania. Dokumentację zdjęciową robili Jacek i Tomek. Dystanse: grupa anińsko-radościańska - ok. 20 km, Tomek - półmaraton, Ania - 33 km. Wspólne bieganie po lesie ma dużo uroku. Zdjęcia w stosownym albumie na Ania biega (Facebook) :>
![]() |
| Darek po starcie, fot. biegampolodzi.pl |
Darek zajął wysokie, trzecie miejsce w bardzo szerokiej kategorii wiekowej Grand Prix Łodzi.
Nasze wyniki: 2013-02-10, Grand Prix Łodzi - nordic walking (Łódź), dystans: 5 km
| 15. | Dariusz Lipiec | 00:36:25 |
Ukończyło osób: 65
![]() |
| Tomek drugi |
![]() |
| Ania wygrywa wśród kobiet |
![]() |
| Ania z pucharem |
![]() |
| Nasza ekipa w trakcie dekoracji |
Na liście startowej Biegu Wedla było nas całkiem sporo, jak przystało na bieg po sąsiedzku.
Na krótkim dystansie (5,43 km) startowaliśmy we dwójkę z Tomkiem (trenerem ) i z sukcesami. Tomek zajął drugie miejsce open i jak sam przyznał, gdyby zaczął finisz 100 m wcześniej - byłby pierwszy. Jego strata - jeden puchar mniej, bo puchary były tylko za pierwsze miejsca. Za to ja, korzystając z tego, że ścigaczki biegły na 9 km, byłam 20 w ogóle i... wygrałam klasyfikację open kobiet - chyba po raz pierwszy w życiu :-) Dostałam za to dwa puchary, bo były jeszcze specjalne puchary dla zwyciężczyń kategorii K-30 na krótkim i długim dystansie.
Na 9 km nasza reprezentacja była pokaźna. Jerzy przybiegł na ósmym miejscu, on z kolei twierdził, że gdyby pobiegł w kolcach - byłby siódmy. Jacek dotarł na metę w niespełna 39 minut, niedługo po nim finiszował Tomek (mąż) z bardzo dobrym wynikiem (a jakby słuchał żony i nie biegał w za ciepłych gaciach, miałby wynik jeszcze lepszy). Krótko po panach na mecie zameldowała się Iwonka.
Tradycyjnie na Biegu Wedla było zimno (ale nie aż tak jak rok temu), a nawierzchnia, śliska, choć posypana piaskiem, nie ułatwiała zadania. Nasze wyniki, jak na początek sezonu są całkiem obiecujące...
Nasze wyniki: 2013-02-09, VIII Bieg Wedla - 5.5 km (Warszawa-Praga), dystans: 5.5 km
| 2. | Tomasz Lipiec | 00:19:09 | |
| 20. (K-1) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:23:20 |
Ukończyło osób: 207
Nasze wyniki: 2013-02-09, VIII Bieg Wedla - 9 km (Warszawa-Praga), dystans: 9 km
| 8. | Jerzy Magierski | 00:34:39 | |
| 31. | Jacek Świercz | 00:38:49 | |
| 36. | Tomasz Pojawa | 00:39:03 | |
| 86. (K-12) | Iwona Świercz | 00:42:41 |
Ukończyło osób: 358
![]() |
| Mężowie byli szybsi od swoich żon |
![]() |
| Pod nieobecność feriującego się Tomka, nalepszy w naszej ekipie był Marcin |
Przedostatnia runda w Falenicy miała razem wszystko to, co poprzednie edycje z osobna. Był lód, śnieg i woda po kostki. Trzeba było uważać w zasadzie nieustannie, ponieważ mieliśmy tak naprawdę trzy rodzaje nawierzchni, nie licząc małych już wiosennych fragmentów trasy. Najlepiej w tych warunkach poradził sobie Marcin, zarówno czas jak i miejsce są bardzo dobre. Tomek i Ania ścigali się na trasie i wybiegali bardzo dobre rezultaty. Ja dałem z siebie wszystko, na co było mnie aktualnie stać. I tak się cieszę, że wyszło poniżej 50 minut. W piątek wracaliśmy z Bukowiny ponad 7 godzin po nocy i myślę, że w jakimś stopniu byłem przemęczony. Iwonka ostatnio notuje słabszy okres, ale forma powoli powinna iść w górę.
Nasze wyniki: 2013-02-02, Zimowe Biegi Górskie - bieg 5 (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 21. | Marcin Wiącek | 00:43:20 | |
| 80. | Jacek Świercz | 00:49:30 | |
| 84. | Tomasz Pojawa | 00:50:05 | |
| 91. (K-4) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:50:27 | |
| 179. (K-13) | Iwona Świercz | 00:58:13 |
Ukończyło osób: 237
W ostatni weekend stycznia przekroczyliśmy dwie magiczne granice. Startowaliśmy już w przeszło 1000 zawodach i przebiegliśmy w nich sumaryczny dystans równy 1000 maratonów (ponad 42195 km).
Nasze wyniki: 2013-01-27, Grand Prix Łodzi - nordic walking (Łódź), dystans: 5 km
| 23. | Dariusz Lipiec | 00:39:42 |
Ukończyło osób: 71
![]() |
| Takie warunki na trasie w Falenicy nie pozwoliły na uzyskanie rekordów życiowych... |
![]() |
| ...ale z miejsc możemy być zadowoleni... |
![]() |
| ...szczególnie Ania, która była druga wśród kobiet! :-) |
Jubileuszowa edycja falenickich biegów górskich nie oszczędza zawodników. Od początku sezonu mieliśmy już na wydmie lodowisko, gołą ziemię, ubity śnieg, a w ostatnią sobotę stycznia, po dwutygodniowej przerwie, czekało nas nie lada wyzwanie - walka ze śniegiem po kolana i dotkliwym mrozem sięgającym przed startem minus 10 stopni. Okazało się jednak, że to własnie głęboki, sypki śnieg był trudniejszym przeciwnikiem. Nie pomagały kolce, które nie miały się o co zaczepić. Nic dziwnego, że na wydmie było nieco mniej zawodników niż do tej pory. A wszyscy byli zgodni co do jednego - tak trudnych warunków jeszcze w Falenicy nie było. Przynajmniej przez ostatnie cztery sezony. Widać to w wynikach. Nawet zwycięzca, Artur Jabłoński, nasz sąsiad z Wesołej, nie złamał 40 minut.
W tych warunkach świetnie radził sobie Tomek, który w nowych kolcach zajął świetne 5. miejsce, chociaż chyba z najgorszym czasem na tej trasie.
Wszyscy zresztą zanotowaliśmy czasy znaczenie odbiegające od życiowych wyników, ale relatywnie na tyle dobre, żebyśmy klubowo uplasowali się na 2. miejscu, ustępując tylko teamowi Jacek Biega by Powergym.
Ja osobiście popadłam w lekką irytację, kiedy po pierwszym kółku stwierdziłam, że zajęło mi ono prawie 20 minut. Postanowiła, że jeżeli zdublują mnie nasi ścigacze, to chyba zejdę z trasy po drugim okrążeniu. Ponieważ jednak zdublował mnie tylko zwycięzca, co ostatnio staje się pewną miłą tradycją ;-), udało mi się zrobić pełne trzy okrążenia, zmieściłam się w godzinie i wobec braku bardziej utytułowanych zawodniczek zajęłam drugie miejsce wśród pań. Ale o tym dowiedziałam się dopiero z wyników :)
Nasze wyniki: 2013-01-26, Zimowe Biegi Górskie - bieg 4 (Warszawa-Falenica), dystans: 3.33 km
| 1. | Michał Domański | 00:16:57 |
Ukończyło osób: 56
Nasze wyniki: 2013-01-26, Zimowe Biegi Górskie - bieg 4 (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 5. | Tomasz Lipiec | 00:43:56 | |
| 20. | Marcin Wiącek | 00:48:32 | |
| 28. | Jerzy Magierski | 00:50:29 | |
| 76. | Jacek Świercz | 00:55:48 | |
| 114. (K-2) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:58:16 | |
| 218. (K-13) | Iwona Świercz | 01:06:11 |
Ukończyło osób: 296
![]() |
| Jurek (przyszły zwycięzca kategorii, Iwona i Jacek - prawie gotowi do startu |
![]() |
| Tomek leci na metę |
W niedzielę sześcioosobowa reprezentacja Byledobiec wzięła udział w jubileuszowym XXX Biegu Chomiczówki. Bardzo dziwnie czułem się prowadząc w rankingu "Najwięcej kilometrów przebiegnietych na zawodach" dlatego postanowiłem wystartować na krótszym dystansie, który odbył się jako pierwszy. Mimo wolnej trasy (ostre zakręty) i trudnych warunków (-10st. C, wiatr i śliska nawierzchnia) udało mi się przebiec 5km ze średnią 3:31/km oraz wygrać z moim największym rywalem w Warszawie w kategorii masters Darkiem Królem zajmując XIII miejsce w open. Na dystansie 15 km najszybszy "z naszych" był oczywiście Jurek, który przy okazji wygrał swoją kategorię. W wyścigu par panowie (Jacek i Tomek) stanęli na wysokości zadania pokonując wyraźnie żony (Anię i Iwonę) mimo, że Ania poprawiła się w stosunku do ubiegłego roku półtorej minuty.
Nasze wyniki: 2013-01-20, VIII Bieg o Puchar Bielan (Warszawa-Chomiczówka), dystans: 5 km
| 13. | Tomasz Lipiec | 00:17:40 |
Ukończyło osób: 624
Nasze wyniki: 2013-01-20, XXX Bieg Chomiczówki (Warszawa-Chomiczówka), dystans: 15 km
| 54. | Jerzy Magierski | 00:58:19 | |
| 134. | Jacek Świercz | 01:04:20 | |
| 196. | Tomasz Pojawa | 01:07:15 | |
| 261. (K-14) | Anna Pawłowska-Pojawa | 01:09:08 | |
| 469. (K-35) | Iwona Świercz | 01:15:17 |
Ukończyło osób: 1073
W niedzielę wybraliśmy się do Gliwic na II Gliwicki Bieg Orkiestrowy - Biegam dla Orkiestry - Biegam z Sercem. Był to bieg na dystansie 10 kilometrów, na które składało się 8 okrążeń po 1250 metrów każde. Pomimo mroźnej pogody bardzo dopisała frekwencja, na starcie pojawiło się prawie 350 biegaczy oraz kilkudziesięciu kijkarzy Nordic Walking. Pomimo dużego ścisku udało mi się zaliczyć dobry występ i zająłem chyba najlepsze miejsce w przekroju moich startów na zawodach.
Nasze wyniki: 2013-01-13, II Gliwicki Bieg Orkiestrowy (Gliwice), dystans: 10 km
| 15. | Dariusz Lasek | 00:42:25 |
Ukończyło osób: 334
![]() |
| Tomek drugi w Choszczówce, fot. maratonczyk.pl |
Po dwóch tygodniach weekendowego biegania w Falenicy postanowiłem coś zmienić i wystartowałem na równie wymagającej, ale trochę dłuższej (ca 10,6 km) trasie Rodzinnych Biegów Górskich w Choszczówce. Z występu jestem w pełni zadowolony - udało mi się wywalczyć II miejsce za Markiem Omszańskim, ale w stosunku do pierwszej edycji "odrobiłem" do niego blisko 2 minuty.
Nasze wyniki: 2013-01-12, Rodzinne Biegi Górskie (Warszawa-Choszczówka), dystans: 10.6 km
| 2. | Tomasz Lipiec | 00:40:24 |
Ukończyło osób: 70
![]() |
| Nasza falenicka reprezentacja w komplecie |
Na starcie trzeciej rundy pojawiło nas się czworo. Mniej więcej w tym samym czasie odbywał się również krosowy bieg w Choszczówce, więc trzeba było wybierać. Jeszcze w czwartek sądziłem, że uda się pobiegać po miękkim podłożu w lesie, ponieważ temperatura dochodziła do 8 stopni i lał deszcz. Ale w nocy przyszło spore ochłodzenie i już do soboty nie odpuściło. Na dodatek na zmrożoną i oblodzoną ziemię napadało trochę śniegu. Było zatem trochę ślisko, ale pierwszej rundy nic chyba prędko nie przebije. Od samego rana w sobotę nie czułem się fizycznie wypoczęty, a warunki panujące w lesie raczej nie zapowiadały jakiegoś szybkiego biegu. W żołądku czułem pomidora, którego zjadłem na kolację dnia poprzedniego, ale tylko przez dwa kółka. Pierwsze przebiegłem w 15:50, drugie w 15:25, a trzecie w 14:51, co w moim przypadku na falenickiej trasie jest precedensem. Bardzo mnie to cieszy, choć jako jedyny z naszej czwórki nie poprawiłem wyniku sprzed tygodnia. Tym większe słowa uznania dla Iwonki, Ani i Tomka, ponieważ tydzień temu nawierzchnia była o niebo lepsza, a dziś były to prawdziwie śnieżne (nie lodowe) falenickie biegi górskie.
Nasze wyniki: 2013-01-12, Zimowe Biegi Górskie - bieg 3 (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 68. | Jacek Świercz | 00:46:06 | |
| 123. | Tomasz Pojawa | 00:48:29 | |
| 147. (K-6) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:49:43 | |
| 257. (K-21) | Iwona Świercz | 00:55:09 |
Ukończyło osób: 356
![]() |
| Darek na ośnieżonej trasie w Łodzi, fot. biegampolodzi.pl |
Darek zaliczył kolejny bardzo dobry występ w nordicu podczas GP Łodzi zajmując w kategorii trzecie miejsce. W rywalizacji kijkarzy wystartowało 90 zawodników co jest nowym rekordem imprezy. W open Darek uplasował się na wysokim 21 miejscu z czasem 37:05 co biorąc pod uwagę warunki - nagła zmiana pogody, po której alejki parkowe pokrył śnieg i zrobiło się bardzo ślisko, jest świetnym wynikiem.
Zawody wygrał Krzysztof Człapski z Ciechanowa, który wyprzedził Józefa Deląga z Piotrkowa Trybunalskiego oraz Ryszarda Jeziornego z Wielunia. Najszybszą Panią okazała się Justyna Kokot z Iwanowic Dużych, druga była Beata Kołodziejczyk z Sochaczewa, a trzecia Aleksandra Przybył z Łodzi. GP Łodzi zrobiło się więc imprezą ogólnopolską.
Nasze wyniki: 2013-01-06, Grand Prix Łodzi 2013 w nordic walking (Łódź), dystans: 5 km
| 21. | Dariusz Lipiec | 00:37:05 |
Ukończyło osób: 90
![]() |
| Jacek i Adam na mecie |
![]() |
| Robert (kibicował), Zygmunt Berdychowski (pomysłodawca Festiwalu Biegowego), Marcin, Tomek, Jurek, Jacek |
![]() |
| Ania wyprzedziła Tomka na otwarcie sezonu 2013 :-) |
Po dokładnej analizie wyników z Falenicy uzbierała nam się dziesiątka Byledobieców. A kiedy poszperałem w wynikach na innych dystansach, okazało się, że wystawiliśmy całą drużynę piłkarską. Przyroda w porównaniu z lodową Falenicą sprzed tygodnia okazała się łaskawa. Na trasie widać było tylko gdzieniegdzie resztki lodu, ale nie przeskadzał on w biegu. Ja jestem bardzo zadowolony ze swojego wyniku. Udało mi się złamać 45 minut, a biegło mi się bardzo dobrze. Wydaje mi się nawet, że lekko przyspieszyłem, wybiegając na trzecie kółko, kiedy usłyszałem z boku szaleńczy doping :-) Dzięki Robert.
Nasze wyniki: 2013-01-05, Zimowe Biegi Górskie - bieg 2 (Warszawa-Falenica), dystans: 10 km
| 10. | Tomasz Lipiec | 00:38:07 | |
| 24. | Marcin Wiącek | 00:40:49 | |
| 29. | Adam Leśniak | 00:41:39 | |
| 30. | Jerzy Magierski | 00:41:40 | |
| 45. | Paweł Kotlarz | 00:43:25 | |
| 70. | Jacek Świercz | 00:44:56 | |
| 179. (K-6) | Anna Pawłowska-Pojawa | 00:50:15 | |
| 185. | Tomasz Pojawa | 00:50:33 | |
| 222. (K-8) | Elżbieta Mzyk | 00:51:34 | |
| 300. (K-26) | Iwona Świercz | 00:55:55 |
Ukończyło osób: 382
Nasze wyniki: 2013-01-05, Zimowe Biegi Górskie, 3,33 km - bieg 5 (Warszawa-Falenica), dystans: 3.33 km
| 26. | Tomasz Mzyk | 00:18:31 |
Ukończyło osób: 75
|
(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin |