22.03.2008
Wielkanocny bieg fajnymi ulicami
Relacja Roberta
Sobota Wielkanocna zapowiadała bardzo intensywnie. Wstałem dość wcześnie, żeby zjeść śniadanie i pobiec do Marysina na biegowe jajeczko, przygotowane przez niezawodnych Renatę i Darka. Tuż przed miejscem spotkania minął mnie jadący samochodem Alex - znowu mnie wyprzedził. Złożyliśmy sobie życzenia, pogadaliśmy, cyknęliśmy fotkę. Grupka pobiegła do lasu, a ja musiałem udać się w przeciwnym kierunku - do Radości. Tam umówiłem się z fotoreporterem Gazety Wyborczej na zrobienie zdjęcia. Zostałem podwieziony kawałek przez Alexa, który dopiero wstał i na biegowe jajeczko przyjechał w stroju cywilnym, a trening planował później.
 |
| Spotkanie jajeczkowe przy szlabanie w Marysinie |
|
Pierwszym celem mojej wycieczki biegowej była ulica Króla Kazimierza, który w magiczny sposób została przemianowana na Kazimierza Króla. Ponieważ sam mieszkam na ulicy o dość dziwnej nazie, uwielbiam takie tematy. Na byledobiec.pl znajdziecie notatkę na temat ulicy Gąsienicowej. Na tabliczkach informacyjnych znalazłem cztery różne pisownie jej nazwy. Historię podchwycił reporter Gazety Wyborczej, który też interesuje się takimi tematami. Zadał mi kilka pytań i umówił z reporterem na zdjęcie. Wybrałem miejsce - ulicę Króla Kazimierza Króla.
W Radości natknąłem się na Borkowską. Ulica o tej samej nazwie znajduje się w Starej Miłosnej. Teren kościelny, na którym organizowaliśmy Anińską Siódemkę, znajduje się właśnie przy Borkowskiej. Stara Miłosna jest częścią Wesołej, która została włączona do Warszawy w 2002 roku (wcześniej była oddzielnym miastem). Nazwy ulic w nowej dzielnicy nie zostały jednak zmienione, przez co wiele z nich zaczęło się dublować w stolicy. Rzadko jednak ulice o tych samych nazwach znajdują sie w tak niewielkiej odległości i są oddzielone głównie lasem. Zrobiłem zdjęcie przy Borkowskiej w Radości, mając w planie późniejszą wycieczkę do Starej Miłosnej.
O ulicy Króla Kazimierza Króla dowiedziałem się od mamy, która odwoziła w tej okolicy brata do szkoły. Uliczka nie jest długa. Przy ulicy Mrówczej zaczyna się od tabliczki "ul. Króla Kazimierza", a potem mamy festiwal tabliczek z numerami domów, opisanymi między innymi nazwami "Kr. Kazimierza" i "K. Kazimierza". Przy Patriotów pojawia się jednak nowa tabliczka "Ulica Kazimierza Króla". Wystarczy cofnąć się o jakieś 30 metrów, by na murze przeczytać tabliczkę Miejskiego Systemu Informacji z krótkim opisem, kim był patron ulicy. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym działaczu oświatowym, nie znalazłem też żadnych wzmianek w Internecie.
 |
| Ulica Króla Kazimierza |
|
Zaczepiłem mieszkankę ulicy, żeby dowiedzieć się więcej. Jeszcze w latach pięćdziesiątych, przed włączeniem Radości do Warszawy, była tu ulica Jana Kazimierza. Taka nazwa już istniała wcześniej w Warszawie. Ulicą Jana Kaziemierza na Woli jeździłem kiedyś do pracy na ulicę Przyce (nazwę przekręcano czasem na Przy Rzece). Władze zdecydowały, że nazwę ulicy w Radości lepiej zmienić z Jana Kazimierza na Króla Kazimierza i tak już zostało. Po co ktoś ostatnio zmienił nazwę ulicy, stosując inwersję? Może po świętach podzwonię po urzędach, żeby się tego dowiedzieć. Na aktualnych planach ulica przeważnie cały czas nosi nazwę Króla Kazimierza i w ten sposób wpisany jest adres mieszkańców w ich nowych dowodach osobistych.
 |
| Ulica Kazimierza Króla |
|
Po przeprowadzeniu krótkiego śledztwa udałem się w miejsce, gdzie byłem umówiony z fotoreporterem. Byłem trochę zaskoczony, gdy okazał się on biegaczem - Robert bierze udział między innymi w falenickich zawodach. Okazało się, że to właśnie on podsunął dziennikarzowi Gazety Stołecznej pomysł na artykuł, który ukaże się we wtorkowym wydaniu dziennika. Porozmawialiśmy trochę, a spotkanie zakończyliśmy krótką sesją fotograficzną.
 |
| Z tabliczki informacyjnej możemy się dowiedzieć, że Kazimierz Król był czynny w Warszawie |
|
Po spotkaniu zadzwoniłem do Alexa, który powoli szykował się do treningu. Umówiliśmy o godzinie 11:10 przy Macierowym Bagnie w Starej Miłosnej. Miałem ponad pół godziny, żeby tam dotrzeć i wyznaczyłem sobie trochę okrężną trasę, niebieskim szlakiem. Jakie było moje zdziwienie, gdy poprowadził mnie on na ulicę Astry w Zbójnej Górze. Czytałem o niej wzmiankę w
artykule
z Gazety Stołecznej (nie przez przypadek autorem jest Jarosław Osowski - "mój" reporter). Nazwa "Astry", to oczywiście błąd. Kwiat nazywa się "aster", odmawiany w dopełniaczu, jako "astra" (tak powinna brzmieć nazwa ulicy). Chyba, że odmieniamy "Opla Astrę", nazywając ulicę "Opla Astry".
 |
| Astry? Może Opla Astry? |
|
Zrobiłem szybkie zdjęcie i zacząłem się spieszyć, żeby zdążyć na spotkanie. Na miejscu zobaczyłem Alexa, wbiegającego nad bagno, a ja pojawiłem się na brzegu o godzinie 11:09:59 - mistrzowska dokładność. Po tysiącach przebiegniętych kilometrów nasze nogi chodzą z precyzją wskazówek szwajcarskich zegarków. Teraz staramy się, żeby działały, jak rosyjskie (podobno najszybsze na świecie).
 |
| Alex i jego ukochane Macierowe Bagno |
|
Po krótkim relaksie nad bagnem, Alex zaproponował, byśmy odwiedzili jeszcze ulicę Sezamkową w Starej Miłosnej. Nie wiedzieliśmy dokładnie, gdzie ona się znajduje. Najpierw pobiegliśmy do sklepu, gdzie kupiliśmy sezamki i spytaliśmy o położenie ulicy - była bardzo blisko.
 |
| Ulica Sezamkowa - aha! |
|
W drodze do ulicy Borkowskiej przebiegliśmy w okolicach startu Wesołej Stówy, snując plany na tegoroczną edycję. Chwilę potem spotkaliśmy Marcina Jędrzejewskiego - organizatora imprezy (kolejny zbieg okoliczności). Zrobiłem zdjęcie przy Borkowskiej i wróciliśmy szybkim tempem do domu.
 |
| Ulica Borkowska w Radości... |
|
 |
| ... i w Starej Miłosnej |
|
Myślałem, że to koniec moich przygód z nazwami ulic. Po powrocie zgrałem zdjęcia i pokazałem mamie. Przypomniała mi, że może warto by było sfotografować w Aninie jeszcze jedną ulicę. Zabrałem psa na spacer na króciutką ulicę Przelot, która wbrew nazwie jest ślepa...
 |
| Tabliczka i znak drogowy jakoś do siebie nie pasują |
|
Powrót
|