|
||||||||||
|
Nasz klub startował we wszystkich poprzednich edycjach Wesołej Stówy. W 2006 roku zajęliśmy czwarte miejsce, w 2007 - wygraliśmy!, w zeszłym roku byliśmy na drugiej pozycji. Ktoś mógłby powiedzieć, że teraz przyszedł czas na zajęcie trzeciego miejsca :-)
W tym roku wystawiliśmy wyjątkowo silną reprezentację. Chęć uczestnictwa zgłosiło ośmioro Byledobieców i mogliśmy stworzyć dwie sztafety. Pierwsza z nich miała najmocniejszy skład w naszej historii: Alex, Tomek, Robert i Jacek Matuszak. Kapitanem drugiej grupy była Ania, która biegała na pierwszych zmianach z Piotrkiem, a drugą piećdziesiątkę pobiegli Michał i Jacek Świercz.
|
Pierwsza sztafeta walczyła systemem RRRRRTTTTTJAJAJAJAJA (...ja się chyba już jąkam), czyli najpierw Robert miał zrobić ćwiartkę na raz, potem Tomek ćwiartkę, a drugie pół litra Jacek i Alex pili na zmianę z kieliszków 50 ml. Mieli o tyle lepiej, że w przerwach między swoimi pięcioma kolejkami mogli chwilę odpocząć i napić się czegoś. My z Tomkiem waliliśmy nasze ćwiartki bez popity (twardziele). Taka taktyka miała pozwolić na obalenie litra w rekordowym czasie.
Obie pięćdziesiątki pobiegliśmy bardzo równo, bo Alex i Tomek śmigali na bardzo podobnym poziomie (3:45/km), a ja i Jacek trzymaliśmy 4:10/km. Niestety, zmieniona trasa Wesołej Stówy jest znacznie bardziej wymagająca od poprzedniej (górki, piach, korzenie) i nie udało nam się zbliżyć do wyniku 6:31 sprzed dwóch lat. Czas 6:36:27 dał nam trzecie miejsce za Grembudem (rekord trasy!) i szybko skrzykniętą sztafetą Aktywny Relaks, złożoną z bardzo solidnych biegaczy.
|
W drugiej sztafecie Piotrek zmieniał się z Anią, a kiedy na drugą pięćdziesiątkę weszli Michał i Jacek, dostaliśmy przyspieszenia i wyprzedziliśmy sporo sztafet. Ostatecznie, zmieściliśmy się w 8 godzinach (7:59:20), co można uznać za spory sukces.
|
Podziękowania dla organizatorów imprezy, szczególnie dla naszej Ani, która sama biegała i dbała jednocześnie, by inni dobrze się bawili.
* * *
A na koniec - żenujący żart prowadzącego.
Jadę sobie autobusem 502 na Wesołą Stówę i studiuję przewodnik wydawnictwa Pascal zatytułowany "DANIA" (przygotowuję się przed wyjazdem do Kopenhagi). Naprzeciwko mnie siedzi chłopiec (około 7 lat), a obok mnie - jego mama. Pada pytanie: "Mamo, a co to za książka - Dania?". "To chyba przewodnik turystyczny" - pada odpowiedź. Postanawiam włączyć się do dyskusji i zażartować z malca: "To taka książka o różnych daniach - głównie mięsnych". Mama chłopca patrzy dokładnie na okładkę i zauważa: "No tak, bo na okładce jest jeszcze napisane: Pascal...". "...Brodnicki, po prostu - gotuj" - skończyłem zdanie :-)
Na okładkowym zdjęciu zamiast pięknie udekorowanego talerza były sielskie domki i rezolutny malec nie dał się nabrać. Stwierdził, że w Danii jest Legoland i on chce tam pojechać :-)
|
(c) 2006 - 2026 Byledobiec Anin |